All eyes on me now

If you still doubt mine it's too pointless. We're still young and wild, we gonna find new world to be mine


Jingyi Jiang
21 lat
165 cm
mieszka w South Lake Union
On my my way eopsneun gildo mandeureo

2022-05-18, 01:52


about me

imie i nazwisko

Jingyi Jiang

pseudonim

Ji-Ji

data i miejsce urodzenia

06.12.2000r., Quzhou, Chiny

dzielnica mieszkalna

South Lake Union

stan cywilny

kawaler

orientacja

biseksualny

zajęcie

piosenkarz, aktor

miejsce pracy

każda scena, bejbe

wyznanie

ateizm

przyjezdny

w seattle od 10 lat

my story
 Przeszłość mająca miejsce przed przyjazdem Ji-Ji do Stanów stanowi temat, którym Jingyi po prostu się nie dzieli. Przyszedł na świat w kraju znanym z eksportu dosłownie wszystkiego (głównie podróbek), ładnego budownictwa sprzed wieków i wojny z wróblami. Jego rodzice nie mieli jakiejś wybitnej fortuny – ot przeciętna rodzina dająca sobie jakoś w życiu radę. Chyou prowadziła swoją niewielką kwiaciarnię, z kolei Shoi-Ming był recepcjonistą w jednym z hoteli. Pierwsze lata to całkiem standardowa historia: nauka, dziecięce wygłupy, ogólna beztroska i w teorii sielanka, jeśli nie liczyć typowego wyścigu szczurów. W końcu w tak zaludnionym kraju trzeba być naprawdę odznaczającą się jednostką, żeby cokolwiek osiągnąć. Ji-Ji jakieś minimalne szanse miał, ale ostatecznie rodzice zdecydowali się przeprowadzić. I to nie w jakiś mniej górski region ojczyzny, a daleko za ocean. Podobno już od dawna rozważali emigrację, co mogłoby tłumaczyć ich nacisk na uczenie się angielskiego, aczkolwiek jakoś nigdy im do końca w tej kwestii nie wierzył.
 W Seattle zderzył się z całkowicie odmienną kulturą. Wszystko wydawało mu się jakieś takie obce, ale jednocześnie jakby życie stało się łatwiejsze. Szybko dostosował się do zmiany otoczenia, ale z kolei większa swoboda zaowocowała odpuszczeniem sobie w przykładaniu do nauki. Zamiast siedzieć z nosem w książkach i próbować wybić się ponad tłum ponadprzeciętną wiedzą, inteligencją i rzadkimi zdolnościami, coraz bardziej zaczął go kusić świat showbiznesu – nieważne, że dość często przepełniony skandalami. Już od pierwszych dni w nowej szkole stawał w centrum uwagi i to w zdecydowanie pozytywnym sensie. Mniej pozytywne było grono dość, niestety, rasistowskich typków, którzy znaleźli sobie nowy cel do gnębienia, jednak Ji-Ji nigdy nie miał osobowości donosiciela, a i tak bał się, że pogorszy swoją sytuację, jeśli komuś powie. Jego sposobem na uniknięcie lania za samo pochodzenie było otaczanie się przyjaciółmi, chodzenie „całym stadem” i uczenie się skutecznej sztuki dawania nogi – parkouru.
 Stosunkowo niedługo zajęło mu wkręcenie się w świat artystów. Zaczął od pozalekcyjnych zajęć i dołączenia do kółka teatralnego, na którym odkrył swój talent aktorski. Przy temacie musicali wyszło, że równie dobrze idzie mu śpiew, a później wszystko potoczyło się ekspresowym tempem. Konkursy, pierwsze występy w telewizji (najpierw w reklamach, później epizodyczne role w serialach), dubbing w bajkach. W liceum wraz ze znajomymi powołał do istnienia swój pierwszy zespół. Rodzice nie mieli nic przeciwko kierunkowi, który obrał Jingyi. Od samego początku miał w nich wsparcie i często był zachęcany do realizacji swoich marzeń.
 Los nie byłby jednak sobą, gdyby nie przerwał tego pasma szczęścia i nie namieszał w życiu nastoletniego Jianga. Pierwsza połowa lipca 2016 roku utrwaliła się w jego pamięci jako jedyna tragedia, która go spotkała (dotychczas, choć lepiej, by tak pozostało). Shoi-Ming odbierał syna z lotniska po jego wycieczce do Los Angeles (heh, Los, o ironio). Wracali już do domu, kiedy jakiś wyjątkowo nieostrożny kierowca spowodował kolizję z samochodem, którym Ji-Ji jechał wraz z ojcem. Choć sporą część wspomnienia wyrzucił z pamięci jako zbyt traumatyczną, albo po prostu nie do końca kojarzył przez urazy – zarówno fizyczne, jak i psychiczne – pamiętał ilość krwi, która zalegała na miejscu wypadku. Sprawca zginął na miejscu, Shoi-Ming kilka dni później, Jingyi z kolei przeleżał w szpitalu niemal miesiąc. Od tamtej pory nic już nie było takie samo, choć większość traumy jakoś przepracował i udało mu się na zewnątrz pozostać równie radosnym stworzeniem, co wcześniej. Trwająca dość długo żałoba zepchnęła jego muzyczną karierę na dalszy plan. Skupił się bardziej na aktorstwie, dopiero po dwóch latach od tragicznego wypadku powracając do śpiewania i zakładając własny zespół. Im więcej mijało czasu, tym bardziej stawał się popularny, a wraz ze wzrostem popularności, zostawiał za sobą przykre elementy przeszłości, nigdy ich nie poruszając.
my flaws
 Wiecznie szczęśliwa kulka zaraźliwej radości. Taki jest na pierwszy rzut oka i właściwie też na każdy kolejny, dopóki znajduje się w pobliżu innych ludzi. Przepełniony niemal niewyczerpalną energią, wszędzie go pełno i chyba nie umie być cicho dłużej niż parę minut. Niektórzy mogliby stwierdzić, że jest po prostu męczący (widzę cię, Queenie), ale Ji-Ji uwielbia być w centrum uwagi i robi wszystko, żeby w nim pozostać. Jedyne miejsce, w którym jest w stanie usiedzieć w dłuższym bezruchu to charakteryzatornia, ale to wina zawodowej konieczności. Jego wręcz nadmierna aktywność zauważalna jest w choreografiach do piosenek – na ogół są dość skomplikowane i potrafią zmęczyć.
 Jingyi to osoba ciepła i otwarta zarówno na nowe znajomości jak i nowe doświadczenia. Wybija się swoją odwagą, choć ta często potrafi sprowadzić na niego kłopoty. Zwłaszcza w połączeniu ze szczerością i nierzadko lekko zaczepnym nastawieniem. Wielokrotnie udowadniał, że najpierw robi, a potem myśli o konsekwencjach, jednakże zwykle jakoś wyślizguje się z opresji i sporą część nieprzyjemnych sytuacji obraca na swoją korzyść. Stara się utrzymać dobry humor każdego w zasięgu wzroku, potrafiąc bez skrępowania podejść do obcej osoby tylko po to, by spytać czy wszystko w porządku i życzyć miłego dnia, a w razie konieczności poprawić nastrój.
 Usposobienie Jianga odrobinę przygasa w chwilach, w których zostaje sam. Potrafi się wtedy wyciszyć i skupić, dlatego przygotowując się do roli czy pisząc nowe teksty stara się odizolować od świata. Te swoiste wycofanie się jest również efektem ubocznym przeżytego wypadku. Rzadko kiedy mówi o sobie, mimo całego tego gwiazdorzenia, zachowując przynajmniej odrobinę aury tajemniczości. Z kogoś natomiast potrafi wyciągnąć nawet i numer buta, jak odpowiednio zagada, a że trajkotać mógłby bez przerwy, a podtrzymywać rozmowę w nieskończoność, to trzeba mieć nerwy ze stali albo być równie towarzyską bułką, żeby go znieść.

✦ Od wypadku panicznie boi się krwi. W większości przypadków na jej widok od razu zaczyna mdleć. Czuje też silny dyskomfort podczas jazdy samochodem, boi się ciem i burzy.
✦ Jego rodzice byli taoistami, jednak jego koncepcja istnienia jakiegokolwiek boga nigdy nie porywała.
✦ Oprócz chińskiego i angielskiego zna jeszcze koreański, co bywa przydatne w dobie wszechobecnych miłośników k-popu.
✦ W ogóle nie umie się bić, ale za to bardzo skutecznie ucieka.
✦ Nie wysługuje się kaskaderami. Uważa, że aktorstwo wymaga poświęceń, nawet jeśli grozi to jakimś złamaniem.
✦ „Co, ja tego nie zrobię?” prawdopodobnie zostanie wyryte na jego nagrobku. Jako ostatnie słowa za życia.
✦ Poranek rozpoczyna od jogi i kubka zielonej herbaty, zawsze. Inaczej dzień stracony.
✦ Naleśniki życiem, naleśniki miłością. I kokosy. Naleśniki z kokosem to najwyższa forma nirwany.
✦ Gamer. Może nie nałogowy nerd, ale dość często można go spotkać w sieci. Przy czym nie zdradza swojej prawdziwej tożsamości, żeby w choć jednym miejscu mieć spokój od życia.
✦ Od niedawna wkręcił się w papierowe RPG.
✦ Uwielbia zwierzęta, zwłaszcza psy. Przy każdym od razu dostaje chęci wygłaskania za wsze czasy.
✦ Lubi gotować i zawsze z chęcią przygotuje coś dla znajomych.
✦ Niezbyt odporny na wpływ alkoholu, po którym dość szybko robi się kilka razy bardziej odważny. I nieznośnie gwiazdorski. Z naciskiem na dramę.
✦ Człowiek-przypał. Czasem specjalnie odstawia coś dziwnego, żeby nakarmić portale plotkarskie.
✦ Nie boi się horrorów, głównie przez to, że wie jak wyglądają „od zaplecza”.
and more

imię/ nick z edenu

kontakt

pw

narracja

czas przeszły, 3 osoba

zgoda na ingerencję MG

tak

Jingyi Jiang

Cai Xukun

Mów mi:Ji-Ji
MULTI:Samael, Diego
. 2 urodziny forum .
 


Vist

Seattle


Dreamy Seattle
1 lat
1 cm
mieszka w Queen Anne

2022-05-19, 00:07


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 7 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
. pierwsze urodziny forum .
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


odpowiedz
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do: