WAŻNE Wprowadzamy nowy system pisania postów/tworzenia tematów w lokacjach. Prosimy o zapoznanie się instrukcją i stosowanie nowego wzoru. Więcej informacji znajdziecie tutaj!

Subfora zostały podzielone na 4 główne działy, oto orientacyjny zakres lokacji, które mogą się w nich znaleźć:
- strefa miejska - ulice, parkingi, tereny zielone, parki, place zabaw, zaułki, przystanki, cmentarze
- usługi - sklepy, centra handlowe, salony kosmetyczne, pralnie, warsztaty
- kultura i instytucje - galerie, muzea, teatry, opera, domy kultury, centra społeczne, urzędy, kościoły, szkoły, przedszkola, szpitale, przychodnie
- życie towarzyskie - restauracje, kawiarnie, kluby, kręgielnie, puby, kina

Dodatkowo w dzielnicach znajdziecie subfora większych firm albo ważnych dla forum i postaci lokacji, np. szczególne kluby, uniwersytet, czy restauracje.

INFO W procesie przenoszenia forum na nowy silnik utracone zostały hasła logowania. Napiszcie w tej sprawie na discordzie do audrey#3270 lub na konto Dreamy Seattle na Edenie. Ustawimy nowe tymczasowe hasła, które zmienicie we własnym zakresie.

DISCORD Jesteśmy też tutaj! Zapraszamy!

UPDATE Postacie chcące uzupełnić swoją KP o nowe treści w biografii mogą skorzystać teraz z kodu update w zamówieniach.

Elias & Charles

ODPOWIEDZ
Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

Rewelacje zrzucone na Eliasa przez Joe i Rona sprawiły, że potrzebował jakiejś osoby dodatkowej do rozwiązania problemu - bo jak miał wspierać dwóch kumpli w kwestii tego, że mieli mieć dziecko z jedną laską? No kurwa, głowa Eliasa parowała, nie wiedział co komu mówić, już i tak ciężko mu było nie wydymić do Rona z tekstem typu: EJ, JOE ZALEZY NA LILS, TROCHĘ W DUPIE JESTEŚ CHYBA, POSTARAJ SIĘ BARDZIEJ :lol: Tak więc wpadł do Charliego z butelką jakiejś kurewsko drogiej tequili i gdy tylko Charles otworzył mu drzwi, wcisnął mu tequilę do rąk.
- Kurwa, potrzebowałem pogadać z kimś innym niż Ronald i Joseph, bo nie mogę z nimi rozmawiać o nich, wiesz o co chodzi? - zaczął od razu, zrzucając z ramion marynarkę i klapnął na kanapie. - No dupnie wyszło z tą ciążą Lily, ale naprawdę chciałbym i jednemu i drugiemu pomóc, ale to nie takie łatwe jak mam nie mówić niczego Ronowi co wiem. ŻYCIE JEST POJEBANE - westchnął ciężko, bo był święcie przekonany że Charlie wie o co chodzi :lol: - No i muszę wymyślić jakiś dojebany prezent dla moich eks teściów na ich rocznicę ślubu, no wiesz, żeby odratować swój wizerunek w ich oczach. Co im kupiłeś? - szybka zmiana tematu na w razie czego :lol:

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

Charlie zaczynał mieć wrażenie, że nagle był przyjacielem wszystkich. Bo z Markiem jego relacje się poprawiły, z Benem miał kontakt cały czas, a teraz wpadł do niego Elias i chociaż nie przyjaźnili się jakoś bardzo mocno, to jednak… No kurwa, było to całkiem zabawne dla niego, że mężczyzna w kryzysowych sytuacjach właśnie do niego przychodzi, nie? Kiedy więc wcisnął mu tequilę, Charlie uniósł brwi.
– No właśnie nie za bardzo wiem, o co chodzi – przyznał z rozbawieniem, ale przesunął się, coby Eli sobie wszedł do środka i mógł zacząć swój lament.
– Lily jest w ciąży? – przechylił głowę, jakiś czas był poza miastem i mieli się widzieć dopiero w samolocie do Positano, ale dziwnie mu się zrobiło, że nie wiedział.
– Kupiłem im vintage czerwonego cabrioleta i skrzynkę wina z ich daty ślubu – wzruszył ramionami, bo całkiem go bawiło przeżywanie Eliasa. - Ale ty to im kup kolejną prywatną wyspe albo jacht - dodał z rozbawieniem, bo nie wiedział, co w oczach Cee i Eliasa seniora bedzie odpowiednie. :lol:

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

Elias generalnie do Charliego zawsze miał normalne podejście, fakt, głupio mu było jak widział co się działo potem, plus jak się rozstał z Nestą to jednak wiadomo - z nikim nie rozmawiał :lol: Ale generalnie uważal go chyba za najmądrzejszego z nich wszystkich, co w zasadzie było całkiem zabawne biorąc pod uwagę, że to nie oni spędzili tyle czasu w więzieniu, a to ich mózgi równe były orzeszkom w większości sytuacji :lol:
- No o to ojcostwo chodzi. Jakie trzeba mieć szczęście, żeby dwóch twoich przyjaciół było potencjalnymi ojcami jednego dziecka? Chujowo maks - wywrócił oczami, otwierając tequilę. - No tak. Nie mówiła ci? Kurwa, może nie powinienem mówić pierwszy? Ona mnie zabije. Boję się wahań nastrojów ciężarnych - westchnął ciężko, bo jednak no :lol:
- Skąd ty bierzesz takie pomysły? Masz jakiś zeszyt w którym je zapisujesz? - wywrócił oczami, bo on planował kupić coś mniejszego, a tutaj tematy cabrioletów wchodzą, fuck. - Mają jacht. Kurwa, wyspa faktycznie może lepsza. I nazwę ją ich nazwiskiem - posłał mu rozbawione spojrzenie.

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

No on to szzanował, ale wiedział doskonale, że lojalność Eliasa leżała bardziej przy Ronie i Joe aniżeli przy nim i go totalnie nie winił. Zresztą, Charles miał wrażenie, że w tych wszystkich konfliktach zasadniczo był Szwajcarią. Lubił Nessie, traktował ją jak rodzinę i zależało mu na jej szczęściu, tak po prostu.
– No, chujowo maks, ale szanse są całkiem duże, kiedy dana osoba uprawia z nimi seks – zauważył, wzruszając ramionami i spojrzał na niego z rozbawieniem. – Nie, nie mówiła, ale nie widziałem się z nią, może chciała mi powiedzieć osobiście – wzruszył ramionami, bo nie zamierzał o to jazdy robić. – Boisz się? Czyli co, dziecka numer cztery z Ness nie planujesz? – zaśmiał się cicho, przechylając głowę.
– Nie, po prostu jestem ogarniety, a oni mają okrągłą rocznicę, wiec wypada kupić coś większego – wywrócił oczami. – Cabriolet też teoretycznie mają – mruknął z rozbawieniem. - Ale tak serio, wyspy bym nie kupował, coś mniejszego. Mógłbyś w zasadzie kupić im posiadłość, w której brali ślub i w której robią tę imprezę, bo z tego co wiem to ją wynajmują, chcieli ją kupić, ale właściciel był niezbyt przekonany, więc może ty zadziałasz coś z urokiem osobistym – puścił mu oczko i uśmiechnął się delikatnie.

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

Jego lojalność wobec Rona i tak już była pogrzebana w momencie, w którym wszystko co Joe mówił zostawiał naprawdę dla siebie - i niby neutralność była czymś dobrym, ale nie do końca w momencie w którym próbował Joe jakieś rady dawać, nie?
- Fakt - wywrócił oczami, ale wiadomo o co mu chodziło! - Może tak. Albo po prostu chciała odpocząć od rozmawiania o tym po przerobieniu tematu z tamtą trójką osłów. Całym sercem nie wiem co im doradzać. Jak być szwajcarią, Charles? - pokręcił głową, bo jego duszę męczyło to zbyt mocno. A kogo innego miał się poradzić? Marka? On był dupnym przykładem bycia neutralnym :lol:
- Wolałbym nie, ale jak się trafi to będę kochać - wywrócił oczami. Starać się o czwarte średnio miał ochotę bo jednak bliźniaki, ale jakby mieli je mieć to będzie kochać i dbać, wiadomo.
- Mówisz? Pojade tam w takim razie dzień wcześniej i spróbuję ogarnąć temat. Geniusz z ciebie. G-e-n-i-u-s-z - aż sobie westchnął ciężko.

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

Cóż, Elias był trochę między młotem a kowadłem w tej sytuacji i w zasadzie Charlie go rozumiał, bo sam w stosunku do Nesty miał podobnie, przyjaźnił się z Benem, przyjaźnił się z Markiem… No i z Eliasem jakby trochę też, nie?
– Może tak być. A Szwajcarią… Cóż, po prostu żadnemu nie dawaj porad albo dawaj im podobne porady i tyle. Nie jesteś w stanie tutaj wygrać, bo zawsze ktoś ucierpi, a prawda jest taka, że Lils i tak zrobi co będzie uważała za stosowne – wzruszył ramionkami w tym momencie, bo istotnie, tak było i bez sensu było się męczyć emocjonalnie.
– A rozmawiałeś z Nessie? Bo wiesz, że ciąża Lils może sprawić, że jej odkurwi i będzie chciała kolejne? – spytał, patrząc na niego i unosząc brwi. – A taki Mark czy Ben pewnie by całkiem chcieli mieć z nią ślicznego, uroczego, puchatego bobasa – dodał, nie żeby chciał nakręcać Eliasa, ale tak to widział.
– No wiem, kurwa nikt mnie praktycznie nie docenia – wywrócił oczami z rozbawieniem i polał im tequili.

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

- No staram się nie dawać porad, ale jak jeden po drugi przychodzi do mnie z takim tematem, to mi głowa paruje. No jak im pogratulować w ogóle nawet? Już pomijam fakt, że prawie się zaktrzusiłem tequilą jak Joe powiedział, że jest z tym okej. Że Ron jest okej, to wiem, bo on jest pro dzieci, zresztą o Cams i Maddie też dbał jak o swoje, ale Joe? Ten świat jest pojebany. Albo to Nesta i Lilianne są pojebane i zmieniają wszystko - wywrócił oczami. Nawet ruchaczy psuły, come on :lol:
- Nie będę z nią rozmawiać o ciąży póki nie będę pewny, że do siebie wracamy. Na razie przyjąłem taktykę bez nacisku, planuję kolejną randkę w Positano - wyszczerzył się do niego, marszcząc jednak zaraz czoło gdy usłyszał o Marku i Benie. - Planowanie dziecka nie będąc razem to tylko dla mnie pojebany pomysł? Nie mogłeś ty zrobić dziecka Lilianne? Wszyscy byliby szczęśliwy. Oprócz Jasona - parsknął śmiechem, bo jednak osbatwiam że z Jaya i jego lamentów już wszyscy pompeczkę cisnęli od nowa :lol:
- Ja cię doceniam - uniósł kieliszek żeby się mogli szkłem stuknąć. - Możemy w Positano wyskoczyć gdzieś na miasto, Ness i Lils pewnie będą zadowolone z jednego wieczoru dla siebie tam - stwierdził luźno, bo w sumie nie głupia opcja, nie?

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

– No normalnie im pogratulować. Skoro żaden z nich nie sieje lamentu i rozpaczy, to czemu miałbyś nie powiedzieć czegoś w stylu, o wypijmy za to stary? – poruszył brwiami z rozbawieniem. – Może one są po prostu wyjątkowe, a nie pojebane? – uniósł brew z rozbawieniem, ale były, totalnie były wyjątkowe i faktycznie nawracały ruchaczy. :lol:
– No ma to sens – powiedział, kiwając spokojnie głową. – W ogóle, już wiadomo co z tymi wynikami badań? – spytał bo trochę mu to w głowie siedziało, a o badaniach wiedzieli wszyscy, nie? Przez Marka i jego lament w Londynie. :lol: – Ale coś dojebanego, czy coś normalnego? – zaśmiał się, bo wszyscy nadal pamiętali Pana Koloseum, który wszystko zjebał. :lol:
– Ja niestety miałem troche rozumu i używałem zabezpieczenia – zaśmiał się, wywracając oczami. – Jason to byłby zadowolony gdyby zamknął Lily w złotej klatce – westchnął ciężko, ale skinął mu głową. – Brzmi jak dobry plan, można to zrealizować – zaśmiał się i pokiwał głową.

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

- Aha, aha. Nie sieją jeszcze. Ja już wiem co będzie jak to dłużej potrwa, BO TRZECI JEST JASON - to wymownie powiedział bo wszyscy wiedzieli, że Jason w takich pakietach nie kończył się dobrze, zresztą Elias wiedział o wcześniejszej akcji Charlie/Lils/Jay i wiedział że fajnie nie było, więc wiadomo :lol: - Nazywaj to jak chcesz - powiedział z rozbawieniem, ale Eli swoje wiedział :lol:
- Robią kolejne badania, tamte były znowu nie jasne. To też męczy moją duszę - przyznal szczerze, ale też nie drążył tego tematu z Nestą żeby jej dodatkowo nie nakręcać, eh. - Normalnego. Tak jakby. Chcę ją zabrać motorówką w mini podróż i w porcie załatwić romantyczną kolację. I kupiłem jej naszyjnik nauczony błędem kolczyków - posłał mu rozbawione spojrzenie, ale owszem, na błędach się tyci uczył :lol:
- Owszem. Dlatego sam chyba pójdę na kolanach pod jakiś kościół wymodlić, żeby dziecko nie było jego, bo umrzemy wszyscy - wywrócił oczami. No dajcie spokój, musieliby go zabić dla samej zasady i to wcale nie przez solidarność plemników tylko po prostu, dla dobra ludzkości :lol: - Prawda? Też tak uważam - wyszczerzył się do niego.

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

– Ahh, oczywiście, że trzeci jest Jason – wywrócił oczami. – Cóż, pozostaje się modlić, ze po tym jak Lils go zjebała z tej barierki uszkodziło mu nasieniowody i nie może mieć dzieci o czym nie wie, czy coś – no kto jak kto, ale Jason stworzony do bycia ojcem nie był, delikatnie mówiąc.
– Jasne, rozumiem, że cię to męczy. Ale Nessie jest silna, da radę. Może ktoś powinien jej podsunąć ideę usunięcia jajników, tak prewencyjnie? – zmarszczył brwi, ale rzecz jasna, tym kimś nie chciał być, bo wszyscy znali obsesję Ness na punkcie dzieci, eh. – Dobrze, bardzo dobrze. Kurwa, te kolczyki to ja nie wiem, co ci do łba strzeliło – przyznał z rozbawieniem. – Mogłeś chociaż zegarek albo bransoletkę do nich dorzucić – zaśmiał się dźwięcznie, wywracając oczami.
– Mogę z tobą odbyć tę pielgrzymkę, bo fakt, przy jego lamentach to wszyscy będziemy udręczeni – eh, przejebane, ale pozostawało mieć nadzieję, że dzieciak nie będzie jego. – No i sztos. W ogóle, reszta też się wybiera, czy nic nie wiesz? – poruszył brwiami, bo on nic nie wiedział.

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

- Znasz moje podejście do boga, ale chyba na tę okazję je zmienię trochę - rzucił z lekkim rozbawieniem, bo istotnie to wydawało mu się dobrym rozwiązaniem :lol: - Ewentualnie, muszę podkręcić Joe albo Rona, żeby następnym razem któryś z nich go zepchnął z barierki. W sumie to by pomogło tobie, bo pewnie byłaby na nich wściekła - posłał mu rozbawione spojrzenie. Neutralność neutralnością, ale ogólnie kiedyś był naprawdę sziperem Charliego i Lily, w zasadzie troszkę nadal był, nawet jesli na głos tego nie mówił :lol:
- Oszalałeś? Ja jej tego nie podsunę na pewno, bo zaraz sobie doda ideologię i się obrazi. Może Lily powinna z nią pogadać - wzruszyl ramionami, znał Nestę i wiedział że jak on to powie to się na niego obrazi :lol: - Też nie wiem. Ale one serio były limited, dlatego je kupiłem - wywrócił oczami bo jakby teraz już wiedział w czym problem, ale to że wiedział nie znaczy że rozumiał :lol:
- Z tego co wiem to zaprosili Rosenthalów i Jason i Ben potwierdzili obecność. Joe dostał zaproszenie bo awansował na ulubionego faceta w oczach Cece i Lex, chujek jeden - no kochał Joe, ale chamsko :lol: - No i twoich rodziców też i moich. I moje rodzeństwo. W sumie to w chuj osób będzie - ale przynajmniej będzie z kim chlać, nie?

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

– Znam, ale rozumiem totalnie – zaśmiał się pod nosem. – Po prostu sprowokujmy Jaya, żeby sam to zrobił. Rzućmy mu tekst że Lily go pokocha jak skoczy z klifu i problem rozwiąże się sam – zaśmiał się, wywracając oczami. No tak właśnie by było, jego skromnym zdaniem.
– Lily to najbezpieczniejsza opcja. Albo Cece. Względnie ja mogę z nią pogadać delikatnie albo nakręcić na to Jamesa, jest lekarzem, chociaż nie wiem czy ty chcesz, żeby Jamie z nią gadał? – uniósł brwi, bo istotnie, z Jamesem miał spoko relację, ale wiadomo, nie chciał robić pod górkę Eliasowi. – Wiem, ale nadal, jak kolczyki, to tylko w zestawie, stary – wywrócił oczami z rozbawieniem.
– O kurwa, to będzie pierdolnik – westchnął ciężko. – Ale wiesz, skoro Joe awansował to może robić ci reklamę przed Cece – zauważył całkiem słusznie. – No tak, to gakt, będzie tego w chuj – wywrócił oczami. Nie, żeby narzekał, w sumie im więcej, tym weselej.

autor

-

Don't let the pressure get to your head. You know we play for keeps, don't let it go over your head.
Awatar użytkownika
37
189

-

-

-

Post

- Z tego co wiem, to Lily już go kocha, ale problemem jest jego zjebana głowa, więc to chyba tak łatwo nie zadziała - zasmiał się. Lubił Jasona, ale jemu naprawdę chociażby chciał, pomóc nie mógł :lol:
- Może... kurwa, może James to nie jest najgorsza opcja w sumie. Podobno nic między nimi nie ma, więc wiesz - wzruszył ramionami. Tak się przynajmniej łudził, nie? Im mnie wiedział tym lepiej spał! - Teraz już to wiem, ok? - wywrócił oczami. Wiedział, wiecej takiej głupoty nie odjebie, no!
- Na to liczę. Ja nie wiem jak on je tak ugłaskał w ledwie dwa tygodnie. Przecież to dwie smoczyce i wszyscy o tym wiemy - mruknął marudnie, ale cóż, były wredne, każdy to wiedział :lol: - Może to będzie na plus. Ktoś odjebie dramę, ktoś zrobi coś głupiego... postaram się nie być to ja - powiedział z lekkim rozbawieniem.

autor

-

Awatar użytkownika
0
0

-

-

-

Post

– Jego zjebana głowa zawsze była problemem – zaśmiał się Charlie i pokiwał głową. – Okej, skoro tak twierdzisz, to mogę to podsunąć Jamesowi – wzruszył ramionami, chociaż swoje podejrzenia miał, bo zdarzało się im na kolacyjki z Jamiem chodzić, nie?
– Okej – wywrócił oczami. – Cóż, może ma talent. Jest czarusiem – wzruszył ramionkami. – Postaraj się, bo nie chcesz wkurwiać Nessie – wzruszył ramionkami i westchnął cicho.

Ztx2

autor

-

ODPOWIEDZ

Wróć do „444”