criminal defense attorney

I've been on my own for long enough, maybe you can show me how to love, maybe


foggy wadsworth
35 lat
179 cm
mieszka w Queen Anne
I don't know if I can be alone again

2021-08-10, 17:35


about me

imie i nazwisko

frank wadsworth

pseudonim

foggy

data i miejsce urodzenia

30.12.1985, seattle

dzielnica mieszkalna

queen anne

stan cywilny

rozwiedziony

orientacja

biseksualny

zajęcie

partner zarządzający, prawnik

miejsce pracy

emerald city law group inc.

wyznanie

wychowany w wierze ateista

miejscowy

w seattle od zawsze

my story
I
- Frank, wracaj do środka. - Głos matki był spokojny, ale zdecydowany, a on wiedział, że w tym momencie nie przyjęłaby żadnego sprzeciwu. Dorastanie w domu pełnym zasad, niezłomnych reguł i rygoru nie należało do łatwych. Był najstarszym dzieckiem, a ojciec zawsze pilnował, by przede wszystkim dawał dobry przykład pozostałym dzieciakom. Obowiązywał ich szereg zasad, które musieli mieć na uwadze i chociaż każde z nich chciało otrzymać trochę autonomii, w pewnych kwestiach nie mieli takiego wyboru. Priorytetem było odpowiednie zachowanie i nauka, ponieważ Wadsworth senior miał zamiar wykształcić każde ze swoich dzieci i to wszechstronnie, bez względu na koszty. Mało kto zgadzał się w tym z ojcem, ale chyba żadne z nich nie miało odwagi zaprotestować, a w szczególności nie matka. Przecież chciał dla nich dobrze, starał się zrobić z nich porządnych ludzi, w co nie mieli prawa ingerować. Tylko w teorii, bo jako zmęczony i zrezygnowany przez jakieś drobne niepowodzenia, które w oczach ojca rosły do rangi ogromnego problemu, robił to w swojej głowie wiele razy. W tamtych chwilach wcale nie odczuwał, by on sam miał jakąś władzę nad swoim życiem, przez co raz za razem czuł jedynie przeszywający go gniew. Pierwotnie nie rozumiał i nie szanował wyborów mężczyzny, jednak nigdy nie powiedział o tym na głos, a takie wychowanie nauczyło go ciężkiej pracy i cierpliwości, które bez wątpienia przydały mu się w późniejszym życiu wielokrotnie.

II
- Foggy, ty jesteś niemożliwy - słyszał niemalże za każdym razem, kiedy bez najmniejszego zawahania inicjował kolejne niebezpieczne wycieczki w nieznane, spontaniczne wyprawy w góry do Olympic National Park, zapuszczanie w kierunku terenów przygranicznych czy też zwykłe wspinanie pod drzewach. Nadążanie za szkolnymi obowiązkami, sportem i przygotowywaniem do zajęć pozalekcyjnych męczyły go zarówno fizycznie, jak i psychicznie, a więc młody Wadsworth potrzebował czasami po prostu zresetować się, uciec od codzienności. Nigdy nie był w tym sam, u jego boku zawsze kroczył ktoś jeszcze: wyższy o głowę, smukły chłopak, którego znał właściwie odkąd pamiętał i jedyna osoba, którą kiedykolwiek nazywał swoim przyjacielem - Roddy. Bardzo mocno potrzebował w swoim życiu równowagi, a ich piesze bądź rowerowe wycieczki pozwalały mu ją odzyskać po kolejnym ciężkim tygodniu. Bardzo późno dał sobie zauważyć, że pomiędzy nim, a przyjacielem narodziło się coś więcej. Kiedy dotarło do niego co czuje, oczywiście wszystko od siebie odepchnął, nie pozwolił sobie myśleć w ten sposób. Był pewien, że to wszystko jest jednostronne i wstydził się, że w ogóle poczuł względem niego coś podobnego. Kiedy przyszło im skończyć szkołę i jeden po drugim opuścili miasto, sądził, że to wszystko minie. Ale nigdy nie minęło.

III
- Tylko proszę, dzwoń, Frankie. Obiecujesz? - To nie tak, że chciał stamtąd uciec. Miał nadzieję, że jego siostra o tym wiedziała, chociaż im dłużej nad tym myślał, tym bardziej w to wątpił. Najbardziej chciał uciec przed samym sobą i każdą mroczną myślą, która czaiła się w jego głowie, ale to nie było możliwe. Opuszczenie Seattle sprawiło, że poczuł się samotny i zdany całkowicie na siebie, do czego nie był przyzwyczajony, ale wciąż dudniło mu w głowie, że tylko ciężką pracą własnych rąk może coś osiągnąć i taki też miał zamiar. Nie był pewien, czy prawo jest dla niego i czy sobie poradzi, ale wbrew własnym obawom i wątpieniu w samego siebie, radził sobie i to całkiem nieźle. To, jak świetnie szło mu opanowanie całego mnóstwa nauki, było odwrotnie proporcjonalne do tego, jak bardzo nie potrafił zapanować nad swoimi uczuciami. Czuł, że to wszystko, co się w nim kłębi, zaburza jego wewnętrzny porządek, niszczy jakąś pożądaną przez niego równowagę, ale nie potrafił tego zwalczyć albo chociaż na trochę uśpić. Każdy sukces na płaszczyźnie naukowej, a dalej zawodowej, zwieńczała nowa fala tęsknoty za domem i za człowiekiem, za którym nawet nie miał prawa tęsknić w określony sposób. Po śmierci rodziców było tylko gorzej: żałował, że nie powrócił do Seattle wcześniej, że nie spędził z nimi więcej czasu, tęsknił nawet za ojcem, którego przecież wcześniej zdążył wręcz znienawidzić. Miał wrażenie, że gdyby się zainteresował, być może wciąż by żyli i czuł, że będzie się o to obwiniał przez lata, o ile nie do końca życia.

IV
- Jesteś zwyczajnym kłamcą, Wadsworth - kiedy to wypowiedziała, prawie ugiął się pod ciężarem poczucia winy, które go zalało. Nie potrafił zrozumieć dlaczego właściwie niszczył wszystko, co pojawiało się na jego drodze. Dlaczego niszczył relacje, a nawet ludzi, psując ich i skazując na tę samą wewnętrzną zgniliznę, która dotykała jego samego? Wiedział, że na to nie zasługiwała - nie, nie na samo zepsucie, ale w ogóle na zetknięcie się z nim. Popełnił błąd, robiąc to wszystko, powinien trzymać się od niej z daleka... ale na to było już za późno. Widząc cały ten żal i ból w spojrzeniu swojej żony, która była gotowa oddać mu wszystko, a którą swoimi czynami i słowami zmusił ją do oddania obrączki, czuł się jak potwór. Potwór, którym zresztą był, którym się stał jak na własne życzenie. Nikt go w tym nie powstrzymał, a zresztą nie było przecież nikogo, kto mógłby cokolwiek zrobić, skoro praktycznie nigdy nie słuchał innych. Uciekł w pracę, odciął się, zamknął swój świat przed każdym, kto chciałby wejść w niego ze swoimi emocjami, problemami, chaosem. Miał swój chaos, nie był gotowy na nic więcej. Rozwód i ta niedorzecznie męcząca samotność w pustym i dziwnie zimnym domu, zabierały mu każdego dnia energię i siły na jakiekolwiek zmiany. Dotarł do punktu, kiedy nie chciał już iść dalej, zastopował wszystkie swoje plany, chowając je gdzieś na później. Potrzebował jedynie chwili na oddech.
my flaws
- Od zawsze miał zamiłowanie do pięknych i drogich samochodów, o których przez większość swojego życia mógł zaledwie pomarzyć, przede wszystkim ze względu na głęboko zakorzenione przekonanie, że na wszystko należy zapracować samemu: w chwili obecnej jest posiadaczem dwóch aut, są to Lincoln Continental oraz Tesla model S. Niemniej, nie zawsze porusza się samochodem, a krótkie dystanse chętnie pokonuje pieszo albo rowerem.
- Od dłuższego czasu, a w szczególności po rozwodzie, bardzo często spędza całe dnie w kancelarii, ale poza tym czas wolny spędza też na mieście, ma tutaj kilka ulubionych knajpek, kino, które darzy sentymentem, a także ulubione szlaki.
- Pracuje o wiele za dużo i od dawna nie był na żadnych wakacjach, ale marzy mu się odwiedzenie Kuby, Meksyku i wielu państw Ameryki Południowej.
- Nie jest fanem ciemności i nie lubi zasypiać, kiedy w pomieszczeniu panuje całkowity mrok. W jego domu da się znaleźć mnóstwo świeczek, lampek, ledowych listew i innych; w nocy zawsze zostawia jakieś delikatne światło w okolicy.
- Dla pewności nie rusza się nigdzie bez gazu pieprzowego i wszystkich swoich bliskich zaopatrza w to samo. Raz nawet miał sposobność użyć go na osobie, która próbowała go okraść.
- Ma słabość do czytania i zazwyczaj woli książki, od filmów. Niemniej te, które zdecydował się unikać jak ognia w liceum nadal pozostają przez niego nieruszone.
- Jako nastolatek kolekcjonował komiksy i figurki ulubionych bohaterów. Nie pozbył się tego wszystkiego po dzień dzisiejszy.
- Kiedy potrzebuje się odmóżdżyć po ciężkim dniu, ogląda do snu TikToki i zasypuje swoich przyjaciół zapisanymi filmikami.
and more

imię/ nick z edenu

-

kontakt

prywatna wiadomość

narracja

przeszły/trzecia

zgoda na ingerencję MG

tak

frank wadsworth

aaron taylor-johnson

Mów mi:foggy
MULTI:-
. pierwsze urodziny forum Halloween .
 


straszę ludzi w Seattle

ktoś coś?


Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2021-08-10, 17:55


akceptacja!
Serdecznie witamy na forum, twoja karta została zaakceptowana. Możesz teraz dodać tematy z relacjami, kalendarz oraz telefon i cieszyć się fabularną rozgrywką, którą musisz rozpocząć w ciągu 4 dni.
Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
. pierwsze urodziny forum .
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


odpowiedz
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 387 punktów
Miejscowy skazaniec, temat plotek i spekulacji. Przesiedział pięć lat za morderstwo i mimo, że na koniec go uniewinniono, to zdania na temat tego, co prawdziwe, nadal są podzielone. Obecnie jest właścicielem domu pogrzebowego o nazwie Serenity. Ceni dobre kino, dalekie podróże i kuchnie śródziemnomorską. Wbrew pozorom ma całkiem niezłe powodzenie u kobiet, więc jeśli jeszcze jest wolny, to szybko może się to zmienić
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 230 punktów
Mężczyzna o wielu talentach. Ambitny, wysportowany człowiek sukcesu, w dodatku całkiem niezły kucharz. Trenuje sztuki walki, gra na pianinie i interesuje się autami. Nie toleruje kłamstwa, a sam jest opiekuńczy, lojalny i szarmancki. Prawdziwy z niego skryty romantyk. Na koniec warto dodać, że jest kawalerem, więc warto łapać, póki jest do wzięcia!