WAŻNE: W procesie przenoszenia forum na nowy silnik utracone zostały hasła logowania. Napiszcie w tej sprawie na discordzie do audrey#3270 lub Rezz#2137, na konto Dreamy Seattle na Edenie lub zalogujcie się na konto UP (hasło:universal) i z niego wyślijcie wiadomość prywatną na forumowe konto Dreamy Seattle. Ustawimy nowe tymczasowe hasła, które zmienicie we własnym zakresie.

EVENT Świąteczny klimat niestety nieco nas ominął przez remont forum. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by jeszcze wziąć udział w evencie i zgarnąć świąteczną odznakę! Szykujcie się też na dwie najlepsze imprezy sylwestrowe w mieście!

KALENDARIUM Chcecie wiedzieć, co dzieje się w Seattle? Potrzebujecie dla swoich postaci tematu do rozmowy albo ciekawego wydarzenia, na którym moglibyście oprzeć rozgrywkę? To właśnie tutaj znajdziecie wszystkie newsy ze Szmaragdowego Miasta.

UPDATE Postacie chcące uzupełnić swoją KP o nowe treści w biografii mogą skorzystać teraz z kodu update w zamówieniach.

Awatar użytkownika
0
0

dreamy seattle

dreamy seattle

-

Post

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

#3

Dzień wolny oznaczał, że Didi naprawdę nie miała co ze sobą począć w domu. Jasne, spędzanie czasu z Laurę było fajne, bo to właśnie z nią ma najlepszy kontakt. Reszta rodzeństwa jest mało zainteresowana tym co te dwie wyprawiają. Na szczęście Didiayer nie musiała jakoś bardzo mocno pomagać siostrze w życiu codziennym. Starsze rodzeństwo zadbało o to by dom, który dziewczyny zajmują, był przystosowany do osoby niepełnosprawnej, więc siostra porusza się w nim lepiej niż sama Didi.
Miała kilka dni wolnego, co jest dość nietypowym wydarzeniem, bo młoda rzadko kiedy bierze dłuższe wolne od pracy. Lubi spędzać czas w kawiarni. Może to zabrzmi dziwnie, ale Willis naprawdę przepada za swoją pracą. Nie każdy może się pochwalić tym, że z chęcią wstaje do pracy i to sprawia mu radochę. Z Didi tak właśnie jest. Miała iść na randkę w ciemno, ale druga osoba odwołała spotkanie, więc Dids miała kupę czasu dla siebie i szwędała się po okolicy. Wreszcie wpadła na genialny pomysł, kupiła trzy kawy na wynos i ruszyła do pracy Astrid by ją chociaż na trochę wyciągnąć. Wbiła do salonu sukien ślubnych jak do siebie. Znali ją tutaj, bo to nie pierwszy raz wpadała z wizytą do Astrid.
-Kulka energii przybyła - właściciela jakimś cudem naprawdę polubiła młodą Willis i baristka czarowała swoim uroczym uśmiechem i podejściem do życia starszą kobietę. Cóż... ma się ten urok i umiejętności.
-Ja po Astrid. Mogę ją porwać na pół godzinki bądź godzinkę - spytała, a właścicielka jedynie pokiwała głową dając jej pełne przyzwolenie. W ramach podziękowania dostała kawę, bo Didi umie się podlizywać. Ostatecznie wyciągnęła Astrid z pracowni mimo jej wielkich protestów i zabrała na spacer. Tak na dobrą sprawę nie widziały się kilka ostatnich dni, a Didi nawet nie zadzwoniła bojąc się, że zgarnie opierdol za wkurzenie tego od flaków z olejem. No co? Nie jej wina, że za typem nie przepadała.
-Musiałam Cię wyrwać z pracy, bo widziałam te desperackie wiadomości, że już masz dość - uśmiechnęła się do przyjaciółki i weszły na tereny zielone gdzie blondynka znalazła miejsce do siedzenia na trawie i po prostu się tam rozwaliła. -Jestem niczym Xena i ratuję księżniczki - zaśmiała się cicho i upiła kilka łyków kawy -Ostatnio mało rozmawiałyśmy, więc spowiadaj się co takiego robiłaś. Tylko bez większych szczegółów! Sceny łóżkowe mnie nie interesują - dodała robiąc minę osoby, która właśnie się porzygała.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

#2

O dziwo dzisiaj miała więcej luzu w pracy. Właściwie siedziała cały dzień i projektowała nowe suknie, więc krótko mówiąc obijała się. Nie było żadnej klientki z którą obsługa sklepu sobie nie poradziła, na wszystkich przymiarkach kobiety był zadowolone, a Astrid nie musiała nawet nosa wysunąć ze swojej małej pracowni. Nie powinna nigdy wtrącać się do obsługi klienta, ale czasem litowała się na pracownicami i szła je wybawić, pokazując tym ślubnym wariatkom, że suknia będzie jak z bajki i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie.
Pojawienie się Didi w salonie zaburzyło jej cały rytm pracy, bo dziewczyna zawsze wpadała jak tornado, przewracała wszystko do góry dogami i co najgorsze zawsze jakimś cudem potrafiła w to wszystko wplątać Astrid. Mimo tego pozwoliła się wyciągnąć z pracy, skoro jej szefowa pozwoliła, to czemu ma nie skorzystać. I tak nic się nie dzieje, a szkice możne dokończyć w domu oglądając telewizor. Niektórzy rozwiązują wieczorami krzyżówki, a Astrid szkicuje.
- No w sumie strasznie się dzisiaj nudziłam. - przyznała jej rację, a następnie usiadła obok przyjaciółki. Rozkoszowała się promieniami słońca, które na nią padały. Zdecydowanie lubiła taką pogodę.
- Jestem w ciąży - powiedziała z pełną powagą po czym upiła łyk kawy. Chciała żeby to wyglądało jak najbardziej naturalnie, a Didi naprawdę w to uwierzyła. W końcu nie wytrzymałą i wybuchnęła głośnym śmiechem widząc nietęgą minę przyjaciółki.
- Żartuje, nudy na maksa, czyli to co zawsze. A co u ciebie? Poznałaś kogoś, byłaś na jakiejś randce? - zapytała próbując opanować śmiech, bo Didi chyba aż za bardzo uwierzyła w to, że jej przyjaciółka może być przy nadziei.
- No nie patrz się tak na mnie, bo masz bardzo zabawną minę. Mów co u ciebie - dodała upijając kolejny łyk. Wiedziała, że Dids zaraz się rozchmurzy, bo zawsze wybaczała Astrid każde przewinienie.
Ostatnio zmieniony 2020-08-29, 16:12 przez Astrid Ortega, łącznie zmieniany 1 raz.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Didi miała to do siebie, że była niczym tornado i mieszała ludziom w życiu. Znajomość z Astrid może i nie była jakoś bardzo długa, ale Willis zdążyła już odrobinkę zarazić ją swoją ilością energii. Mało kto potrafił ogarnąć co przyjdzie nagle jej do łba.
Na jej szczęście szefowa Astrid na tyle za nią przepadała, że swobodnie mogła wbijać do sklepu o każdej porze i nikt nie miał prawa jej wygonić. No i przynosiła dobroci w postaci kawy z dobrego serduszka.
-Czasem nudne dni w pracy są bardzo potrzebne - ona nie mogła narzekać. Może nie pracowała w Starbucksie, ale ilość ludzi w jej kawiarni też nie była jakaś mała. Jasne zdarzały się godzinka czy dwie gdzie ruchu praktycznie nie było. Wtedy albo nadrabiała z myciem i uzupełnianiem wszystkiego albo siedziała na zapleczu z książką w ręku albo telefonem.
Wiadomość przyjaciółki to było jak grom z jasnego nieba. zamroziło ją i praktycznie mogła sprzątać szczękę z podłogi. Była zła, wściekła i jeszcze milion innych uczuć, których w tym momencie nie potrafiła zdefiniować. Przede wszystkim wewnętrznie była rozczarowana, bo tego to ona się nie spodziewała. Nie po Astrid, no ale każdy może wpaść przypadkiem. Gapiła się na przyjaciółkę z głupawą miną nie mogąc też wydusić z siebie słowa. Wreszcie gdy zrozumiała, że to jedynie głupi żart zmarszczyła brwi.
-Od kiedy to interesuje Cię moje życie uczuciowe?- uniosła brew. To z kim się w danym momencie bujała Didi nie było rzecz jasna żadną tajemnicą, ale w tym momencie było odrobinę zła na Astrid. Ostatecznie jednak przewróciła teatralnie oczami i uśmiechnęła się lekko. Co jak co, ale powinna mniej wierzyć w takie głupie teksty.
-Mało brakowało a przez Ciebie bym przeszła niezły zawał serca - fuknęła chwytając się za miejsce w którym ulokowane jest jej wielkie serducho. -U mnie wszystko po staremu. Imprezy wieczorem, w ciągu dnia praca i ostatnio latałam z siostrą po lekarzach, bo zbliżały się terminy wszystkich dziwnych badań które musi mieć - wzruszyła lekko ramionami. Mimo swojego beztroskiego podejścia do życia to blondynka potrafiła być odpowiedzialna i mało kto w to wierzył tak naprawdę. Jednak wystarczyło spojrzeć jak podchodzi do tematu opieki nad starszą siostrą. Pilnuje wszelkich terminów lekarskich. Jest szoferem jeśli chodzi o rehabilitację i dba o chałupę. Cud miód dziewczę z niej. -Planuję jakiś weekend poza miastem, bo już palma odbija przy siedzeniu w mieście - to czy Astrid chciała być częścią małej wycieczki zależało tylko i wyłącznie od niej tak naprawdę. Didi lubiła samotne podróże stopem. Miała szczeście, że jej jeszcze nikt nie uprowadził ani nie zamordował.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Didi namieszała w jej życiu na tyle, że zaczęła w nie powątpiewać. Miała dylematy czy to w jaki sposób żyje jest odpowiedni i czy, aby na pewno jest szczęśliwa w tym wszystkim w czym obecnie tkwi? Czasem leżała na kanapie, oglądała serial i zastanawiała się, czy dalej chce gnić na tej pieprzonej kanapie i żyć życiem innych ludzi w marnych telenowelach ? Och jak ona by chciała, żeby jej życie było ekscytujące, zaskakujące i niepowtarzalne. Ma dwadzieścia pięć lat, a czasem czuje się jak starsza pani. Didi sprawiła, że brunetka na nowo zaczęła odczuwać pociąg do życia.
- Po ostatnich histeriach panien młodych, muszę się zgodzić. - faktycznie mogła odpocząć psychicznie i odetchnąć od tych wariatek, wszystkie projekty miała pokończone, a kolejne przymiarki będę dopiero za ponad tydzień, więc Astrid wzięła sobie tydzień wolnego od jutra i zamierzała wykorzystać ten urlop w bardzo efektywny sposób.
- Od zawsze ? - Astrid zawsze wypytywała przyjaciółkę czy ktoś się wokół niej kręci. Wiedziała, że lubi dziewczyny, ale one też potrafią być okropne, toteż Astrid musiała prześwietlić czy panna się w ogóle nadaje dla takiej fajnej osoby jaką była Didi. Nie zasługiwała na byle kogo, a Ortega miała naturalny dar prześwietlania ludzi w kilka sekund. Od razu wiedziała czy się do czegoś nadają czy nie.
- Och przestań, to tylko niewinny żarcik. Nie cieszyłabyś się gdyby to była prawda? Mała Astrid, przeurocze to byłoby dziecko. - zaśmiała się melodyjnie. Tak naprawdę Astrid wcale nie byłaby z takiego obrotu spraw zadowolona. Nie byłą gotowa na tą całą dorosłość, na którą czekała z wypiekami na twarzy przez cały okres studiów. Powoli zaczynało to do niej dochodzić i była tym cholernie przerażona.
- Och jak ja nie znoszę lekarzy. Współczuje, że musicie regularnie ich odwiedzać, koszmar. - aż wzdrygnęła się na samą myśl. Jej awersja do szpitali byłą chyba spowodowana tym, że uwielbiała ład i porządek, a szpitale był często niedoczyszczone. Zbyt wiele osób się tam przewijało, już jako dziecko kiedy wylądowała w szpitalu to płakała, że nie może mieć swojej pachnącej pięknej pościeli. Dziwne z niej stworzenie.
- Świetnie. Mam tydzień urlopu, wprawdzie wybieram się z Ricky'em na dwa trzy dni za miasto, ale zostają jeszcze cztery, które możemy wykorzystać. - upiła łyk kawy, a oczy jej się zachwycił z zachwytu, że będzie mogła gdzieś pojechać z przyjaciółką. Wprawdzie nie zaproponowała wprost, żeby jej towarzyszyła, ale nie bez powodu o tym wspomniała. Wiedziała już, że Hester będzie zły, że brunetka chce gdzieś pojechać ze swoją przyjaciółką, bo jej nie wiedzieć czemu nie lubił, ale wiedziała, że wynagrodzi mu to jakoś i zmięknie. Zawsze to robił. Astrid miała wrodzony talent do ugłaskiwania ludzi.
- To gdzie pojedziemy ? - zapytała z niekrytą ekscytacją. Cieszyła się na to wszystko jak małe dziecko, które dostanie wymarzoną zabawkę.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Didi nie mieszała! Ona po prostu była, a to, że Astrid nagle uświadomiła sobie, że są ciekawsze rzeczy od siedzenia na dupie w domu to już nie jest wina Willis. Blondynka po prostu chciała korzystać z życia na tyle ile mogła. Kto wie czy ona również kiedyś nie wyląduje na wózku i potem będzie mruczeć, że nie zrobiła tylu rzeczy. Didi miała prawie trzydziestkę na karku i zwiedzone kilka stanów oraz miała za sobą kupę szalonych rzeczy. Nie bała sie życia i po prostu przeżywała kolejne fantastyczne przygodny, które potem będzie opowiadać wnukom i prawnukom. Nudne życie nie było dla niej, a jeśli Astrid chciała jej towarzyszyć w podróżach to czemu nie? Ona jej powstrzymywać nie będzie.
-Naprawdę od zawsze? - uniosła brew by zaraz machnąć ręką by zignorwać ten temat. Astrid doskonale wiedziała, że Didi nigdy nie bawiła się w poważne związki, więc tak naprawdę nie było o co pytać. Poza tym teraz tym bardziej nie umiałaby wiedząc, że wolałaby być w takim związku z Astrid tak naprawdę. Żadna panna w tym momencie szans u Willis nie miała.
-Eee... nie - pokreciła szybko głową. Chyba delikatnie zbyt szybko, bo aż zakręciło jej się w głowie. Nie byłaby zadowolona, bo w połowie to byłoby dziecko Hestera i pewnie miałoby jego mordę na nieszczęście Didi. Poza tym... małe dzieci przerażały Didi, chociaż ponoć fajna z niej ciocia, bo potrafiła zajmować takie małe dzieciaki. Może dlatego, że sama czasem zachowywała się niczym dwulatek.
-Obie się już przyzwyczaiłyśmy. Lepsze to niż gdyby miała się cholernie męczyć. Poza tym rehabilitacja dużo jej pomaga nawet jeśli efektów nie widać - wzruszyła ramionami. Sama Didi dość często odwiedzała szpital z racji swych kontuzji i złamań podczas szaleństw na bmxie czy rolkach. Ostatnio jedynie miała zdarte skóry niż jakieś poważniejsze kontuzje.
-Gdzie się wybieracie? - spytała unosząc brew. Ktoś tu zajebał jej pomysł? Nie zdziwiłaby się, bo blondyn raczej sam za siebie nie umiał myśleć. Przynajmniej z takiego założenia wychodziła Didi. Jednak nie zamierzała drążyć tematu głębiej. Uśmiechnęła się szeroko gdy padło kolejne pytanie. Niby Didiayer miała jechać sama, ale jak widać nie będzie jej to dane, ale narzekać nie zamierzała.
-Znasz mnie. Będę wiedzieć w dzień przed wyjazdem - zaśmiała się krótko -To zależy ile masz czasu, bo może wybrałybyśmy się gdzieś dalej? - spytała kładąc się na trawie i gapiąc w praktycznie bezchmurne niebo. -Co powiesz na San Francisco? - uniosła głowę i spojrzała na przyjaciółkę. 13 godzin autem to nie jest tak źle, a i Astrid może pierwszy raz w życiu zasiądzie w aucie Didi, którym się dziewczyna ściga?

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

- No pewnie, że tak. Tylko ty zawsze jesteś sama, to jak miałam się wykazać, że mnie to interesuje ? - zapytała, aczkolwiek nie oczekiwała odpowiedzi na to pytanie. Zastanawiała się, czemu taska fantastyczna dziewczyna jak Didi nie ma nikogo, ale po dłuższym namyśle stwierdziła, że to czy ktoś ma kogoś czy nie, nie jest zapewnieniem szczęścia.
- Wiadomo, że czasem trzeba się spiąć w sobie i tych lekarzy odwiedzić, skoro faktycznie to pomaga. - przyznała racje przyjaciółce. Współczuła jej siostrze, jazda na wózku musiała być pewnie cholernie trudna, w dodatku w tak młodym wieku, gdzie większość ludzi chce czerpać życie garściami. Czasem widziała na internecie, że sparaliżowane osoby, mają mimo wszystko intensywne życie i czerpią je garściami. Czasem obserwowała ze zdumieniem jak świetnie sobie radzą, ale była pewna, że sama zamknęłaby się w domu i użalała nad sobą będąc w takiej sytuacji.
- Nie mam pojęcia, to ma być niespodzianka. - oczy jej się zaświeciły, bo naprawdę czekała na ten wyjazd jak mała dziewczynka. Zastanawiała się, gdzie Hester ją zabierze i co będą robili, ale grunt, że wyrwą się z tego miasta i będą mieli chwilę tylko dla siebie. Nie miała pojęcia, że jej chłopak rozmawiał z Didi i dziewczyna wspominała mu o wypadzie na weekend. Gdyby wiedziała, pewnie z mniejszym entuzjazmem podeszłaby, do jego pomysłu, bo przypuszczałaby, że chcę gdzieś pojechać byle tylko Astrid nie zabrała się gdzieś z Didi. Chociaż jakby nie spojrzeć, to Astrid sama chciała gdzieś pojechać i wyszła z tą inicjatywą, ale w główce sobie ułożyła, że to jej facet jest taki wspaniałomyślny.
- Mam tydzień urlopu, ale mogłabym przedłużyć o kilka dni. Z Hesterem jadę na trzy dni, na samym początku wolnego, więc możemy jechać jak już wrócę, nawet gdzieś dalej. - Ricky pewnie nie będzie zadowolony z tego pomysłu, ale musi się z tym pogodzić, bo Astrid nigdy za specjalnie się nie słuchała kogokolwiek.
- Może być, ale co chcesz tam robić? Nigdy tam nie byłam i nie wiem czy jest tam coś ciekawego do roboty. - zmarszczyła brwi zastanawiając się jak bardzo daleko jest San Francisco. Przy Dids pewnie nie będzie się nudziła, więc nawet gdyby pojechały na bezludną wyspę, blondynka z pewnością wymyśliłaby coś bardzo ciekawego.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

-Widocznie jest mi lepiej samej - wzruszyła ramionami gapiąc się na niebo. Czy było jej faktycznie lepiej? W pewnym sensie tak, ale to też nie do końca była prawda. Jednak tego nie powie na głos, bo zniszczy przyjaźń, a tego naprawdę nie chciała.
Skinęła głowa na kolejne słowa przyjaciółki. łatwo nie było, ale siostra radziła sobie naprawdę nieźle i przede wszystkim nie poddawała się próbując wrócić do pełni zdrowia tak naprawdę. Podziwiała siostrę i wiedziała doskonale, że gdyby sama wylądowała na wózku to pewnie podeszła by do tego wszystkiego w bardzo podobny sposób. Didi miała równie tyle samozaparcia co starsza siostra i czerpałaby z życia równie wiele co teraz będąc w pełni sprawną.
-Żeby jej nie zjebał i cały ten czas spędzicie w hotelu - zaśmiała się i na dłuższą chwilę zamilkła widząc jak zadowolona jest z tego Ortega. Skupiła się na własnym kubku kawy przez chwilę i milczała zastanawiając się odrobinę co ona w tym kolesi widzi. Widocznie coś było, bo byli ze sobą w cholerę długi i chyba jej nawet nie przeszkadzało siedzenie w domu. Może to Didi źle podchodziła do tego wszystkiego i serio nie powinna jej wyciągać nigdzie? Tyle pytań kłębiło sie w tej blond główce. Trzeba przestać się tym katować i przede wszystkim odszukać tego dilera, który jej oferował towar.
-No spoko. Gorzej jak wrócicie i mnie też już nie będzie - wzruszyła lekko ramionami. Planowała wyjazd z przedłużeniem weekendu o ten poniedziałek czy wtorek. Ale jeśli się Astrid też chciała jechać to pewnie Didi przestawi swoje plany co by dostosować się do przyjaciółki.
-Ty to chcesz mieć kurcze wszystko zaplanowane - przewróciła teatralnie oczami spoglądają na przyjaciółkę -Czy to ważne co będziemy robić tak naprawdę? Dojedziemy na miejsce i się nad tym zastanowimy. Na pewno jest coś ciekawego do zobaczenia - stwierdziła wzruszając ramionami i upiła kilka łyków kawy, której tak bardzo dzisiaj potrzebowała Didi pewnie będzie się zachowywać jak typowa turystka i będzie chciała zobaczyć najczęściej odwiedzane miejsca, a później? Nad tym będzie debatować jak już do tego dojdzie.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post


- Wiem, że go nie lubisz, ale daj mu szanse. Tym razem naprawdę chcę się wykazać.
- nie rozumiała dlaczego ta dwójka pała do siebie taką nienawiścią i nie są wstanie spędzić minuty razem w jednym pomieszczeniu. Astrid juz dawno temu przestała naciskać na spotkania we trójkę, bo kończyły się albo kłótnią, albo ciszą panująca między nimi. Było jej przykro, że najlepsza przyjaciółka i jej chłopak nie są wstanie siebie zaakceptować. Był jednymi z najważniejszych osób w jej życiu i nie zamierzała rezygnować z któregokolwiek z nich.
Gdyby Astrid wiedziała coś o jakimś dilerze, to na pewno skopałaby dupę swojej przyjaciółce i przy okazji temu kryminaliście. Jakim cudem ona w ogóle o tym myślała, czy jej się w głowie już totalnie poprzestawiało i nudzi jej się ? Och Astrid z pewnością zainterweniuje i narobi dymu.
- Nawet tak nie mów, masz na mnie czekać i raz w życiu nie dać się ponieść chwili! - powiedziała ostro, żeby Didi zdała sobie sprawę, że nie odpuści jej tego wyjazdu i nie wybaczy jej, gdyby pojechała gdzieś bez niej. Niestety musi siedzieć na dupie i pojechać w planowanym terminie, a nie po raz kolejny zrobić coś spontanicznie.
- No dobra, ty na mnie poczekasz, a ja się dostosuje i nie będę niczego planowała, obiecuję. - położyła rękę na sercu, a drugą uniosła do góry, aby dodać powagi swoim słowom. Astrid uwielbiała mieć wszystko zaplanowane od A do Z. Zawsze, kiedy jeździła na wycieczki miała ustalony harmonogram całego dnia, co do minuty i denerwowała się, gdy coś przedłużyło się w czasie i cały dzień był przez to rozregulowany. Brunetka byłą jedną z tych osób, która miała kalendarz w torebce i wszystko co miała do zrobienia było zapisane w terminarzu.
- Nie chcę mi się dzisiaj wracać do salonu. Napiszę smsa szefowej, że robię sobie wolne, bo wszystko mam zrobione i posiedzimy jeszcze trochę. - usiadła po turecku, a dłonie położyła za plecy przenosząc na nie ciężar ciała. Twarz skierowała ku słońcu, by złapać kilka promieni słońca.
- Tak poza tym to co u ciebie. Gdzie mi zniknęłaś na te kilka dni ? - zawsze wymieniały chociażby kilka smsów, a tym razem miały ciche dni. Nie ma co ukrywać, że tęskniła za przyjaciółką.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

-Wybacz, ale nie ma szans - wzruszyła ramionami zamykając również temat faceta Astrid. Jeszcze powiedziałaby coś czego nie chciała i wszystko runęłoby niczym domek z kart. Domyślała się, że Astrid nie pasuje zbytnio niechęć jaką do siebie żywią Ricky i Dids, ale osobiście Willis nie zamierzała się sztucznie uśmiechać do leniwej buły jaką był Hester.
Didi nie zamierzała nic Astrid mówić! Gęba na kłódkę i powinna odnaleźć tego pieprzonego dilera.
Uśmiechnęła się zadziornie. Obie doskonale wiedziały, że Didiayer zamierzała na przyjaciółkę poczekać. Nawet jeśli faktycznie miała w planach wyjazd w te same dni co Astrid i jej pizduś. Może po części chciała też zrobić przyjaciółce na złość? By musiała wybierać między swoim nudnym facetem a szaloną wyprawą z Didi. W sumie ciekawe było kogo wybrałaby Ortega, chociaż może lepiej tego nie wiedzieć, bo Didi zniszczyłoby to cały świat tak naprawdę.
-No dooobra. Poczekam na Ciebie, ale potem dasz mi poprowadzić nas w nieznane. Nawet jeśli zmienię ostatecznie miejsce wyprawy - uśmiechnęła się do Astrid i pacnęła ją lekko w nogę. Tak naprawdę nie znosiła planować wycieczek od A do Z. Lubiła niespodziewane zwroty akcji i poddawała się po prostu nieznanemu, które czekało na każdym zakręcie. A może w drodze do San Fran stwierdzą, że w sumie to wybrałyby się gdzieś indziej? Dla Didi to nie był problem. Ona lubiła przeżywać takie przygodny. Jak wtedy gdy wyjechała do Miami, ale ostatecznie tak nie trafiła, bo w knajpie po drodze poznała przemiłą pannę, z którą wybrała się aż do Kanady. Do tej pory wspomina to z uśmiechem na twarzy. Próbowała też do takiego stylu życia przekonać właśnie Astrid. By czerpała z życia co najlepsze a nie siedziała na dupie w domu.
-O i takie podejście do życia lubię - roześmiała się słysząc co postanowiła przyjaciółka. Miło będzie spędzić z nią jeszcze kilka godzin nie przejmując się zbytnio goniącymi obowiązkami, których Didi ogólnie już dzisiaj nie miała.
-A wiesz. Praca, a wieczorem imprezowanie. Mam jeden z tych okresów gdzie mnie praktycznie przez wieczór i noc nie ma w domu. - stwierdziła przewracając oczami. Kochała imprezy i kochała wyprawy do klubów by potańczyć. No i poznać jakieś panny, z którymi wracała co nich na noc. Tego ostatniego akurat Astrid nie musiała wiedzieć.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Astrid już nie skomentowała tego, że Didi nie chce dogadać się z jej ukochanym. Nie będzie na nią naciskała, ani na niego żeby zostali najlepszymi przyjaciółmi, bo to i tak do niczego nie prowadzi. Jeżeli sami nie chcą się dogadać to trudno.
- No dobra, pozwolę sobie tym razem na spontan. – odparła i posłała jej delikatny uśmiech. Nie pasowało jej to, bo w końcu Ricky zaplanował podróż o której ona nie miała pojęcia, teraz jeszcze Didi coś wymyśli. Zbyt wiele, jak na jedną poukładaną głowę, ale musiała zacisnąć żeby i dać się w końcu ponieść chwili.
- Widzisz, czegoś się od ciebie nauczyłam. – każdy kiedyś może sobie pozwolić na chwilę odpoczynku, nawet Astrid. Kiedyś z pewnością by nie postąpiła w ten sposób, ale Didi nauczyła ją, że czasem trzeba po prostu sobie odpuścić i wrzucić na luz. Nie można ciągle działać według harmonogramu, więc Ortega czasem sobie odpuszcza, ogólnie rzecz biorąc to naprawdę rzadko, ale jak na Astrid to był naprawdę spory wyczyn.
- No i nie masz dla mnie kompletnie czasu, jest mi aż przykro. – zrobiła smutną minę i oczy jak mały szczeniaczek. Jak zwykle byłą przy tym niezwykle urokliwa.
- Ale chyba ci jednak wybaczę. – posłała jej po chwili uśmiech. Oczywiście żartowała, że jej przykro, ale było jej naprawdę tęskno za swoją przyjaciółką. Astrid ostatnio sporo pracowała, bo dużo panien młodych szukało wymarzonej sukni i kompletnie nie umiały się zgrać na spotkanie.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Doskonale zdawała sobie sprawę, że nie na rękę było Astrid dzielenie czasu między nią a faceta, bo oboje siebie nie trawią. Cóż, to chyba była jedyna osoba, z którą wolała mieć na pieńku. Zwykle nie miewała wielkich wrogów, ale on swoim jestestwem ją wkurza ponad przeciętność.
Uśmiechnęła się szeroko niczym dzieciak, który dostał właśnie wielkiego lizaka. Spontaniczność to pierwsza cecha Didi, z która trzeba wytrzymać. A przynajmniej Astrid musiała.
-Im więcej będziesz ze mną przebywać tym więcej się nauczysz - uśmiechnęła się szeroko i zaśmiała. Wyluzowana wersja Astrid jest najlepszą. Znaczy nie to, że Didi chciała ją w jakikolwiek sposób zmienić. Po prostu widziała w oczach przyjaciółki, że takie wrzucenie na luz od czasu do czasu sprawia jej frajdę. Dlatego też Willis się starała mocno.
-Ej! Ty dla mnie też często nie masz - przewróciła teatralnie oczami. Ostatnio nawet więcej, ale blondynka nie zamierzała jej tego wypominać. Każdy miał swoje życie, a Didayer zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest tą najważniejszą osobą w życiu Ortegi, więc nie może marudzić, że dziewczyna nie ma dla niej czasu.
Pogadały sobie jeszcze chwilę by ostatecznie wreszcie ruszyć tyłki z parku. Didi odprowadziła Astrid do domu i sama ruszyła do swojego by spędzić czas z siostrą. Zresztą miała podróż do zaplanowania!

z/t x2

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

[ 5 ] Santana przechodziła obecnie przez dość intensywny okres. Po rozwodzie rzuciła się w wir pracy. Intensywnie pracowała nad kolejną książką, która miała opowiadać o jej podróżniczych przygodach. Zaliczyła też kilka podróży służbowych, które związane były z jej programem telewizyjnym. Usiłowała cieszyć się każdą chwilą. Korzystała z życia, a w kwestii relacji damsko-męskich zdecydowanie nie próżnowała. Zaliczyła kilka przelotnych romansów i niczego nie żałowała. Bardzo doceniała uroki życia singielki. Była szczęśliwa, a przynajmniej takie odnosiła wrażenie. Tak na dobrą sprawę, nie było w tym niczego dziwnego. Naprawdę kochała Dextera, ale nie potrafiła mu wybaczyć. Kiedy dowiedziała się o jego licznych zdradach, poczuła się tak, jakby ktoś uderzył ją w twarz. Przez chwilę nie potrafiła w to uwierzyć, ale szybko połączyła ze sobą wszystkie fakty.
Dzisiejsze popołudnie Santana planowała spędzić w towarzystwie siostry. Czuła się podekscytowana, ponieważ trochę jej już nie widziała. Stęskniła się też za swoim małym siostrzeńcem, którego absolutnie uwielbiała. Szczerze mówiąc, Keylen był jedynym dzieckiem, które darzyła większą sympatią. Cała trójka spotkała się w parku. Choć październik trwał w najlepsze, pogoda wyjątkowo dopisywała.
— Wybacz, że ostatnio byłam taka nieuchwytna, ale po rozwodzie rzuciłam się w wir pracy. Choć czuję, że to dla mnie pewnego rodzaju nowy początek — odparła i posłała w jej kierunku łagodny uśmiech. — Co u Ciebie? Ominęło mnie coś ciekawego? — spytała wyraźnie zainteresowana i uważnie przyjrzała się swojej siostrze. Wiedziała, że jej życie nie zawsze było proste. Santana uważała, że Kaylee doskonale radziła sobie jako samotna matka.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

#3

W drodze do parku zahaczyła z Keylen'em o Starbucksa, gdzie wzięła i sobie, i siostrze największą kawę, bo pogoda naprawdę nie rozpieszczała więc przyjemnie będzie trzymać cieplutki napój w dłoniach. Małemu fanowi kawy, zamówiła kawę dla dzieci - czekoladę z bitą śmietaną, bo gdyby nie to hej, obraziłby się na cały świat, a jeszcze gotowy zrobić awanturę na środku kawiarni. Po kilku łykach już mu się znudziło, rower był ciekawszy, więc odstawiwszy kubki na ławkę, nałożyła mu na obfitą czuprynę włosów kask, poprawiła zamek kamizelki i pozwoliła pomknąć przed siebie na rowerku biegowym. Napomknęła jeszcze by przywitał się z ciocią, która właśnie do nich podchodziła z daleka, ale gdzie tam, miał inne priorytety, sorki, ciotka! Choć może obok niej przemknął, by przybić piąteczkę? Może tak właśnie zrobił. Nieważne. Ważne było to, że usiadły, Kaylee włożyła w dłonie siostry ciepłą kawę, nie spuszczając z oczu syna, który szarżował między butami. Bo jakieś tam były, a przynajmniej obrazek tak pokazuje, heh. Boże, skąd ten trzylatek miał w sobie tyle energii? Posłała siostrze uśmiech, słysząc jej słowa, a nawet zaśmiała się lekko. - My, Butlerki chyba jesteśmy przeklęte - wcale tak nie myślała, ale te rozwody... jeszcze trzeba poczekać na Hazel, hehe. - Mam nadzieję, że chociaż Hazzy wybierze odpowiednio - a te dwie tutaj NA PEWNO pomogą jej w podjęciu odpowiedniej decyzji, jeśli kiedykolwiek przyjdzie do małżeństwa! - Wir pracy? Jak książka? Na pewno wszystko okej? Jak się trzymasz? - zadała milion pytań jednocześniej i spojrzała na nią badawczo, próbując przejrzeć ją na wylot; serio było tak dobrze jak wyglądało, że jest? Westchnęła, opierając się wygodniej o ławkę, a twarz wystawiła w kierunku słońca wyglądającego zza chmury. - Nic ciekawego. Czasami tylko... bardzo już mi się nie chce. Po prostu - zazwyczaj była pozytywna, uśmiechnięta, ale... przed siostrami nie było sensu udawać.

autor

Awatar użytkownika
0
0

-

Post

Trzeba przyznać, że Santana zdecydowanie nie była największą fanką jesiennej aury. Nie lubiła deszczu i pluchy. Była dzieckiem słońca, dlatego letnie klimaty zdecydowanie bardziej jej odpowiadały. Mimo to, starała się przesadnie nie narzekać. Miała jedynie nadzieję, że niebawem ucieknie w jakieś cieplejsze miejsce. Śmiało można rzecz, że młodsza z sióstr Butler była w wiecznych rozjazdach. Praktycznie żyła na walizkach, ale na ten moment w stu procentach jej to odpowiadało. Nie szukała stabilizacji i nie przewidywała, aby w najbliższym czasie coś miało się zmienić w tej kwestii. Dopiero się rozwiodła i chwilowo stroniła od poważniejszy związków. Z racji tego, że jej małżeństwo zakończyło się w niezbyt ciekawych okolicznościach, obawiała się kolejnej porażki. Zresztą, była jeszcze młoda i chciała w pełni skorzystać. Wiedziała, że w życiu nic nie było dane raz na zawsze, a obecnie była w momencie, gdzie całkiem dobrze jej się powodziło. Miała świetną pracę i mogła realizować swoje największe pasje. Postanowiła, że maksymalnie wykorzysta szansę, którą dostała od losu. Nieciekawe dzieciństwo sprawiło, że jeszcze bardziej to wszystko doceniała.
— Myślisz, że powinniśmy zmienić kolor włosów? — zapytała żartobliwie i cichutko zachichotała, choć uważała, że w słowach jej siostry było ziarno prawdy. — Życzę jej tego — dodała po chwili. Naprawdę wiele by oddała, aby jej młodsza siostra trafiła lepiej, niż one.
— Całkiem nieźle, ciągle się czymś zajmuję i próbuję zabić negatywne myśli. Nigdy nie sądziłam, że moje małżeństwo skończy się w taki sposób. Dex nie był idealny, ale nie posądziłabym go o liczne zdrady — przyznała z ciężkim westchnieniem. Po rozwodzie Santana trzymała się całkiem nieźle, ale wciąż nie było jej łatwo.
— Czasem mam ochotę rzucić wszystko i wyjechać w jakieś odludne miejsce. Może do Afryki? — zaśmiała się i rozbawiona pokręciła głową. — A u Ciebie, wszystko w porządku? — spytała i uważnie zbadała ją wzrokiem, a potem upiła łyk kawy.

autor

ODPOWIEDZ

Wróć do „Georgetown”