straszę ludzi w Seattle

ktoś coś?


Dreamy Seattle
100 lat
210 cm
mieszka w Chinatown

2020-07-17, 21:45


Mów mi:Dreamy Seattle
MULTI:-
. pierwsze urodziny forum .
 


Układa sobie życie na nowo

Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się zanurzyć; Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.


Sean Anderson
32 lata
186 cm
mieszka w Belltown

2021-10-13, 13:42


Kafeteria była dobrym miejscem na pierwsze spotkanie całego zespołu, bo nadawała sytuacji nieco nieformalny, bardziej swobodny charakter, który mógłby być nieosiągalny w miejscu pracy. Sean chciał swoim nowym pracownikom do zrozumienia, że atmosfera w agencji ma być odległa od formalnego, korporacyjnego stylu bycia, ale jednocześnie, iż będzie od nich oczekiwał efektów. Co oczywiste, była to - w jego oczach - banda dzieciaków bez doświadczenia, więc musiał brać to pod uwagę, ale potrafił odróżnić talent i zaangażowanie od lenistwa i braku jakichkolwiek umiejętności. Jeśli młodzi będą chcieli się naprawdę czegoś nauczy, da im tę szansę i przymknie oko na błędy - o ile będą je rozumieć.
Poza tym, musieli spotkać się w kafeterii, bo pomieszczenia biurowe jeszcze nie były gotowe. Trochę jakby nie dopełnił wszystkich formalności i miał już firmę i pracowników, ale jeszcze nie było gdzie ich posadzić. Życie to gra, czasem przeocza się pewne jej reguły, co zrobić.
Rozejrzał się po zalążku swojego - miał nadzieję, że w przyszłości dużego i zgranego - zespołu.
Lunet Rose Harlow, studentka marketingu, na rozmowę kwalifikacyjną przyszła w sukience i trampkach. Doceniał, że nie uznała jego prośby o strój casualowy za podpuchę jak niektóre z kandydatek. Zdecydował się pójść jej na rękę i pomóc połączyć studia z pracą oferując umowę na pół etatu na stanowisku stażystki, ale liczył na to, że w przyszłości będzie mógł jej zaoferować stałą posadę. Za pięć lat mogła być jednym z fundamentów firmy. Teraz odruchowo spojrzał jak była ubrana dzisiaj, bowiem nie miał czasu jej się przyjrzeć, gdy dzisiaj przyszła.
Sirius Bosworth, student sztuki łapiący się dorywczych prac. Z marketingiem dotychczas nie miał nic wspólnego, ale wyglądał na człowieka, który nie będzie się lenił w pracy. Po pierwszych wymienionych zdaniach, Sean doszedł do wniosku, że chłopak należy do tych młodych i gniewnych, impulsywnych i emocjonalnych. Ciekaw był jak sobie poradzi na stażu i czy rzeczywiście wsiąknie w reklamę, miał też nadzieję, że jemu - jako przełożonemu - uda się wykorzystać talenty młodego człowieka.
Sean, chociaż generalnie w ogóle go to nie interesowało, miał wrażenie, że tych dwoje ze sobą sypia. Albo zaczną za jakaś chwilę. Nie wiedział, nie wnikał.
Trzecia osoba, tegoroczny absolwent marketingu, Jim Stadlober, zatrudniony jako młodszy specjalista - kumaty, ale nieco przestraszony i wycofany, rzadko się odzywał, trzymał się z boku i sprawiał wrażenie nieobecnego. Krótko ścięty brunet, dzisiaj ubrany w gładką niebieską koszulę i czarne jeansy. Miał niezwykły talent do pozostawania niewidzialnym, nawet gdy siedział z pozostałymi przy stole.
-Cieszę się, że jesteście - zaczął poprawiając sportową marynarkę zarzuconą na białą koszulę - i na każdym zatrzymał krótkie spojrzenie. - Przestrzeń biurowa jest w trakcie wykończenia, ale na początku nie będzie to problem, bo wiele rzeczy będziemy w stanie zrobić zdalnie. Nie martwcie się, niedługo dostaniecie biurka, komplet długopisów i zszywacz - żart był średnio udany, trudno. - Chciałbym, żebyście wiedzieli, że mam tendencję do tego, by nie zwracać się do członków zespołu po imieniu. Różne są zboczenia, a myślę, że to do najgorszych nie należy. Gdyby jednak się zdarzyło, że nadany wam, w mojej głowie, pseudonim będzie dla was niekomfortowy, powiedzcie. Do mnie możecie mówić po imieniu, a o mnie, gdy jesteście sami, jak chcecie. Może być też "ten stary dureń" - pewnie kolejny drętwy żart. Odchrząknął mając nadzieję, że może w kolejnych dniach będzie lepiej. - W każdym razie, dobrze byłoby, gdybyście trochę o sobie powiedzieli, żeby wszyscy wiedzieli kto jest kim. Pozwolę sobie kilka słów o mnie zostawić na koniec. Lunet, możesz zacząć?

Pozwoliłem sobie dorzucić manekina-NPCa. Typ jest nieśmiały, małomówny i wycofany, by uzasadnić... cóż, brak jego uczestnictwa w nadchodzących wątkach.

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"
Mów mi:Peter Covell#0792
MULTI:Chris Swanson
x Halloween x
 


And when you go away,

recurring visions of such sweet days


Lunet Rose Harlow
21 lat
174 cm
mieszka w Ballard


2021-10-19, 18:52


#7
Praca nie była czymś, co było jej potrzebne, by wiązać koniec z końcem, mieć na utrzymanie mieszkania, czy na jedzenie. Nawet na jakieś bajery w postaci nowego kremu, czy sukienki nie potrzebowała pieniędzy. Miała to szczęście, że rodzice zapewniali jej dostatnie życie, czasem nawet przeginając, wydając niebotyczne sumy pieniędzy na zupełnie niepotrzebne rzeczy.
Luna pracy potrzebowała dla własnego zdrowia psychicznego. Musiała wyrwać się z domu, by przestać myśleć o swoich problemach i skupić na czymś ważnym. Studia były swego rodzaju wyzwaniem, ale potrzebowała czegoś więcej. Zwłaszcza gdy po jednej kłótni z rodzicami postanowiła im coś udowodnić.
Pomysł podsunął jej Sirius, który podczas jednej z ich rozmów wspomniał, że bierze udział w rekrutacji i że szukają całego zespołu. Cieszyła się, że udało się jej zdobyć tę pracę, jeszcze bardziej odpowiadał jej staż na część etatu, dzięki któremu mogła spokojnie studiować. Był to układ niemal idealny. Niemal, bo niepokoiła ją jedynie praca z chłopakiem, z którym się spotykała. Nie, żeby miała z tym jakiś problem, po prostu miała nadzieję, że nie wpłynie to jakoś na ich relację. Zmieniałoby to u nich dość wiele, zaczynając, chociażby od tego, że widywaliby się niemal codziennie, a niekoniecznie na codziennych spotkaniach ta relacja polegała.
Zajęła miejsce tuż obok Siriusa, uśmiechając się do niego nieznacznie. Firma nie była wielką korporacją, w której należało związek zgłosić, a oni ustalili, że poczekają z taką informacją, dopóki nie będą pewni, czy to wszystko, aby na pewno ma sens. Ich praca w firmie oraz… samo afiszowanie się i przylepianie łatek ich związkowi również? Sama do końca nie wiedziała. Tak czy siak, nie zamierzała obnosić się z tym bardzo otwarcie, uznając, że w pracy należy zachować się profesjonalnie.
Przyglądała się Seanowi, który zaczął od krótkiego wprowadzenia. Powoli kiwała głową, chcąc tym pokazać, że faktycznie go słucha. Próbowała się też uśmiechnąć albo chociaż cicho zaśmiać, gdy szef rzucił żartami i miała nadzieję, że nie wyszło to sztucznie.
– Czy mniej więcej dziesięć lat różnicy robi z ciebie starca? – wtrąciła, unosząc pytająco brew. Wiedziała, że to żart, jednak sama miała o dziesięć lat starszego brata, do niedawna spotykała się też z dziesięć lat starszym facetem, więc kompletnie nie widziała przepaści wiekowej między nimi i z pewnością nie widziała w Seanie starca. Czy durnia, żeby nie było.
– Dobrze… Nazywam się Lunet Harlow, możecie mówić do mnie Luna. Studiuję marketing, chociaż rozwijam swoje umiejętności w zakresie brandingu i komunikacji. Przepalanie reklam na fejsie, czy planowanie postów na insta to zdecydowanie nie moja bajka, chociaż i tym jestem w stanie się zająć. Lubię planować i obmyśla strategie. Uważam, że czasami wystarczy dobra historia i transparentność marki, by sama się obroniła… Yhm, o tym miałam mówić, czy coś więcej o sobie? – pod koniec nieco zwątpiła, czy to miało wystąpienie dotyczące jej pracy, czy może takie luźne zapoznanie, jako samej osoby, dlatego pytające spojrzenie przeniosła na Seana.

Pills n potions
We're overdosing
I'm angry but I still love you
Mów mi:Pateczko
MULTI:Laura, Lava
, pierwsze urodziny forum ,
 


Student

Ty, trawa, alkohol i ja


Sirius
24 lata
190 cm
mieszka w South Park

2021-10-20, 16:07


#7

Sirius zamierzał wyprowadzić się z akademika i wynająć mieszkanie - chociażby małe. Niestety dotychczasowa praca na stacji benzynowej nie pozwalała mu wystarczająco odłożyć. Zarabiał marne pieniądze, niejednokrotnie nadwyrężając mięśnie i kręgosłup. Staż w marketingu stanowiła dla niego nowość. Wiązała się z siedzeniem za biurkiem, a nie staniem za ladą, przed dystrybutorem albo pomiędzy półkami z towarem. Zachęciło go nie tylko wynagrodzenie, ale również atrakcyjne zmiany, dlatego cieszył się, kiedy został zaproszony na rozmowę.
Nie powinniśmy zwracać się stary dureń do kogoś, kto nam płaci – wtrącił, spoglądając raz na Lunet, a raz na Jima - może zaczniemy od czegoś przyjemniejszego? Na początek dziad - powiedział żartobliwie, przy czym przekornie się uśmiechnął. Zrozumiał, że Sean chciał rozluźnić atmosferę, dlatego prędko podłapał tę słowną grę. problem w tym, że Jim wyglądał na zażenowanego. Wydął usta i odwrócił głowę, aby nie spoglądać dłużej na Siriusa. Tym drobnym gestem wywołał w nim irytacje. Był on osobą, która bardzo łatwo ulegała emocjom, lecz tym razem udało mu się zdusić gniew. Uśmiechnął się jeszcze jeden raz, choć sztucznie, i do końca wysłuchał wypowiedzi dziewczyny.
Z Lunet Harlow spotykał się od kilku tygodni. Dogadywali się, ale bywały dni, kiedy oboje zgodnie milczeli. Ich związek nie był do końca zdefiniowany, dlatego oboje ostrożnie obnosili się z tą znajomością. Z jednej strony Siriusowi zależało na tym, aby mieli dobre relacje, a z drugiej zachowywał się tak, jak było mu wygodnie. Czasem nie oddzwonił, nie odpisał. To samo robiła Lunet, dlatego wstępnie postanowili zachować dyskrecje.
Nazywam się Sirius Bosworth. Studiuję historię sztuki i ceramikę. Niewiele jest rzeczy, które lubię, za to dużo tych, które nie znoszę. Nadal szukam swojej drogi, czegoś, co będzie mnie inspirowało i napędzało do dalszego działania. Nie jestem pewny, czym chciałbym się zajmować w przyszłości, dlatego na razie mogę tylko obiecać, że będę się starał – zwrócił się bezpośrednio do Seana, chcąc dać mu do zrozumienia, że naprawdę zależało mu na tym stażu.
Wypowiedź Siriusa była całkowicie w jego stylu. Zajmował się sztuką. Tworzył działa, cieszące oko niejednego widza; dzieła, które wzbudzały podziw i zachwyt. Mimo olbrzymiej wyobraźni nie potrafił w magiczny sposób posługiwać się słowem. Autobiografia była dla niego problemem, dlatego postanowił być po prostu szczery.
Sirius kompletnie nie nadawał się do pracy w marketingu. Prawdopodobnie zauważyli to już wszyscy, którzy zajmowali miejsce przy stole. Studiował kierunek niezwiązany z tą dziedziną i w dodatku nie posiadał żadnego doświadczenia w tej branży. Ale chciał spróbować.
Mów mi:Pola
MULTI:Reece
 


Układa sobie życie na nowo

Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się zanurzyć; Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.


Sean Anderson
32 lata
186 cm
mieszka w Belltown

2021-10-21, 10:30


-Będąc na studiach wydawało mi się, że trzydzieści kilka lat na karku to niewyobrażalnie dużo, czterdziestka jest odległa o lata świetlne, a pięćdziesiątka to w ogóle inna galaktyka. Być może pokolenia XXI wieku mają bardziej życiowe podejście do temat.
Sean uśmiechnął się i wzruszył ramionami. Rzeczywiście, on sam, gdy był w ich wieku, ludzi po trzydziestce uważał już za pędzących w kierunku tabliczki z napisem "stary pierdziel". Teraz wiedział, że pewnego dnia otworzy drzwi mieszkania, a w odwiedziny przyjdzie nowa znajoma - pięćdziesiątka. Cieszył się, że przynajmniej Lunet jest świadoma tego, że dziesięć lat to żadna różnica. Oszczędzi sobie zaskoczenia podobnego do tego, które on przeżył, gdy po raz pierwszy kupował ergonomiczną poduszkę, by w pracy nie bolał go kark.
-Cześć, jestem Jim Winston, niedawno wyróżnieniem ukończyłem studia na kierunku marketing, specjalizacja online marketing - zaczął trzeci z pracowników. Z jednej strony brzmiał na nieśmiałego, z drugiej mówił jakby chciał ukazać swoją przewagę doświadczenia. - Odbyłem półroczny staż w Amazon, ale jednak korporacje nie są dla mnie, więc spróbowałem poszukać czegoś mniejszego.
No, wiele mniejszego nie dało się znaleźć, pomyślał Sean, ale zachował to dla siebie. Podziękował wszystkim za te kilka słów o sobie domyślając się, że mogło to być dla nich niezręczne, on sam też nie lubił tego typu scenek, bo kojarzyły mu się z jakimś klubem AA. Odchrząknął i dołączył do przedstawienia, które sam wywołał.
-Sean Anderson, do niedawna dyrektor marketingu w nowojorskiej centrali Firefly, w tej branży zaczynałem bez kierunkowego wykształcenia i doświadczenia, więc nic nie jest niemożliwe - tutaj spojrzał na Siriusa. - Do Seattle przeprowadziłem się niedawno - nie miał zamiaru tłumaczyć po co i dlaczego. - Uwielbiam czytać space opery, oglądać filmy science fiction i słuchać starego rocka - odchrząknął. - Dobra, tyle o mnie, koniec gadania, początek działania.
Chociaż jego firma ledwo rozpoczynała pierwszy krok, dysponował już pierwszym zleceniem. Wyciągnął stare kontakty i znajomości, popytał gdzie i trzeba i mógł dzisiaj przyjść do swoich pracowników z jakimś zadaniem. Nie była to ogólnoświatowa kampania, ale przynajmniej stanowiła niezłą rozgrzewkę.
-Za trzy miesiące do Seattle zjedzie mobilna wystawa poświęcona starożytnemu Egiptowi. Oprócz eksponatów będą mieli ścieżkę edukacyjną i atrakcje dla młodszych fanów historii, a my musimy całość nagłośnić. Jeśli chodzi o szczegóły przekazu to klient zdaje się na nas, ale chciałby trafić głównie do rodziców z dziećmi. Potrzeba nam planu, hasła, harmonogramu, a nawet szkiców graficznych dla późniejszych kreacji. Spróbujcie wspólnie wymyślić jakiś koncept, jeden lub dwa, zobaczymy co z tego wyjdzie. Aha, napoje w kafeterii macie w firmowym pakiecie, więc nie krępujcie się.

PS. Jakby co to PBF, a nie prawdziwa agencja, więc co wymyślicie to niewątpliwie zeżre. Manekin jest do Waszej dyspozycji, więc możecie nakreślić zarówno jego, jak i ewentualne jego nastawienie do Was i Wasze do NPCa. Zobaczymy dokąd nas to potem zabierze fabularnie.

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"
Mów mi:Peter Covell#0792
MULTI:Chris Swanson
x Halloween x
 


Student

Ty, trawa, alkohol i ja


Sirius
24 lata
190 cm
mieszka w South Park

2021-10-31, 08:40


Sirius nie miał bardziej życiowego podejścia do tematu wieku. Uważał podobnie, sądząc, że jak skończy trzydzieści lat, to jego życie nagle się odmieni. Będzie starszy, mądrzejszy i przede wszystkim przekroczy ten niewidzialny pułap dorosłości. W rzeczywistości później jego osąd ulegnie przekształceniu i w podobnym przeświadczeniu zacznie oczekiwać czterdziestki, potem pięćdziesiątki.
Sirius wygodniej rozsiadł się na krześle i skrzyżował ramiona. Zaczął bacznie przyglądać się Jimowi, który mówił o swoim doświadczeniu. W porównaniu z nim, Sirius nadawał się jedynie do sprzątania biura. Chwilę później spojrzał na Lunet i w duchu ucieszył się, że w razie potrzeby będzie miał się od kogo uczyć. Z Jimem nie wiązał żadnej nadziei, ponieważ z góry założył, że się nie dogadają.
Gdy Sean rzucił mu to wymowne, aczkolwiek na dziwny sposób wspierające spojrzenie, intuicyjnie się wyprostował. Przychodząc na spotkanie liczył na to, że nie będzie zmuszony do rozpoczęcia kolejnego kierunku. Wówczas musiałby zrezygnować, bo opłata czesnego urosłaby do niebotycznej kwoty.
- Jeżeli to ma trafić do rodziców z dziećmi, to czy w pierwszej kolejności nie powinniśmy stworzyć reklamy, która przyciągnie wzrok najmłodszych? Jeżeli coś będzie dla nich atrakcyjne, to sami przyciągną ze sobą rodziców. Takie wystawy przeważnie kierowane są dzieciaków z podstawówki, ewentualnie ostatniej grupy przedszkolnej - zauważył, choć nie był pewny czy zrobił to słusznie. - Może powinniśmy skupić się na jakiejś reklamie w szkołach i w ich okolicach? - zapytał.
Nie wiedział, jak zachowują się obecne dzieciaki, jednak w okresie jego dorastania wszystkie edukacyjne atrakcje sugerowała szkoła. Matka była zbyt zajęta pracą, aby zwracać uwagę na plakaty, dlatego Sirius sam prosił ją o uczestnictwo w różnych akcjach - wystawach, festynach i koncertach. Wtedy jeszcze internet nie słynął w tak ogromnym stopniu z reklam i należało wynajdować sobie zajęcia tradycyjnymi metodami.
Nie nadawał się do planowania, dlatego wolał aktywnie uczestniczyć w burzy mózgów i podsuwać to, co mu akurat przyszło na myśl.
- Chcesz coś do picia? - zwrócił się w kierunku Lunet po raz pierwszy od początku spotkania sugerując, że coś ich łączyło. - A wy? - skierował pytanie do pozostałych. Sam wypił kawę przed wyjściem na spotkanie, dlatego nie zamierzał skorzystać z oferty Seana. Mimo tego pod wpływem impulsu chciał zadbać o dobre samopoczucie swojej dziewczyny.
Mów mi:Pola
MULTI:Reece
 


And when you go away,

recurring visions of such sweet days


Lunet Rose Harlow
21 lat
174 cm
mieszka w Ballard


2021-11-17, 19:33


Lunet powoli podążała spojrzeniem po męskich twarzach. Najpierw przyglądała się Seanowi, który ich wprowadzał, później zerkała na Siriusa, gdy ten opowiadał im o sobie, gdy przyszła kolej Jima, próbowała powstrzymać unoszącą się ku górze brew. Tak coś czuła, że trafi im się prawdziwy znawca tematu. Nie jej jednak było oceniać jego kompetencje, pozwoliła sobie jedynie na krótką chwilę analizy jego charakteru, mając wrażenie, że Jim przy pierwszej lepszej okazji pokaże swoje prawdziwe ja.
Pokiwała głową, gdy Sean znów doszedł do słowa, opowiadając im o swoich początkach, doświadczeniu oraz o osobie. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na fana science fiction, ale jak widać, pozory mogły mylić. Dyrektor nowojorskiej centrali kojarzył się jej z fanem koszykówki oraz wypadami na squasha z kumplami. Przez rodziców poznała wielu dyrektorów, naprawdę przeróżnych firm i raczej żaden nie miał tak nieformalnego podejścia, co po prostu ją nieco zaskoczyło. Ale na plus, zdecydowanie! Już czuła, że taki styl zarządzania może się okazać dobrym wyborem, jeśli w grę wchodził marketing, tak bardzo współcześnie rządzący się własnymi prawami i w dużej mierze przesiąknięty młodymi ludźmi.
– Świetnie. – rzuciła cicho, trochę nawet do siebie, gdy Sean wspomniał o pierwszym większym zleceniu. Lubiła pracę w grupie, burze mózgów, dyskusje o pomysłach, z takiej pracy często powstawały o wiele ciekawsze pomysły.
Uśmiechnęła się, gdy Sirius odezwał się pierwszy, dzieląc się swoim pomysłem. W tym momencie obserwowała Jima, który chyba zaskoczony był nieco faktem, że nie udało mu się pierwszemu dojść do słowa.
– Mam kilka pytań. Czy dostaniemy od nich materiały merytoryczne, na których możemy pracować? Czy ścieżka edukacyjna jest do samodzielnego zwiedzania, czy będzie do niej edukator? Myślę, że Sirius jak najbardziej ma rację, musimy stworzyć jakieś trzy źródła komunikacji, by dotrzeć do różnych grup. Dzieci z pewnością ściągną nam całe rodziny. Można też przygotować ofertę dla grup zorganizowanych, żeby to nauczyciele zabierali dzieciaki na wycieczki. – odezwała się, gdy tylko Sirius skończył mówić i wtrąciła się jeszcze przed tym, jak Jim doszedł do głosu. – Mamy do dyspozycji naprawdę dużo nośników, Internet zrobi nam robotę, ale można się zastanowić nad jakąś kampanią outdoorową. – dodała. Znała się na tym, lubiła to, więc i chętnie mówiła, co jej wpadło do głowy. Rozmowa była teraz naprawdę ogólna i wiele jeszcze brakowało, by przybrała jakiś kształt i konkretną drogę, ale ważne było to, by teraz wspólnie omówić całość.
– Och, w zasadzie to bardzo chętnie. Weźmiesz dla mnie kawę? – uniosła spojrzenie, gdy Sirius zadał jej pytanie i uśmiechnęła się do niego. Znał ją już chyba na tyle dobrze, że wiedział, że do kawy chętnie przyjęłaby też owsiane mleko.
– Jim, pewnie masz doświadczenie w kampaniach na dużą skalę… w Amazonie jednak reklama jest globalna. Co o tym myślisz? – zagadnęła chłopaka.

Pills n potions
We're overdosing
I'm angry but I still love you
Mów mi:Pateczko
MULTI:Laura, Lava
, pierwsze urodziny forum ,
 


Układa sobie życie na nowo

Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się zanurzyć; Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.


Sean Anderson
32 lata
186 cm
mieszka w Belltown

2021-11-21, 20:23


-Dużą czarną, dziękuję - Anderson w pracy rzadko rozstawał się z kubkiem pełnym kofeinowego napoju.
Sean uważnie przysłuchiwał się dyskusji, ale na razie sam się wiele nie odzywał. Starał się wyrobić sobie pierwszą opinię o jego nowym zespole - i to nie tylko o pomysłach, ale relacjach pomiędzy nimi, bowiem to czy grupa potrafiła ze sobą współpracować często bywało ważniejsze niż jej sumaryczny poziom umiejętności.
-Tak, rodziny z dziećmi to jest dobry kierunek - wtrącił po wypowiedziach Siriusa i Lunet. - Trzeba tu uderzyć z dwóch stron, czyli to, o czym mówiliście, ale nie możemy zapominać, że bilety ostatecznie będą kupować rodzice, więc w przekazie nie możemy o nich zapomnieć.
Nauczyciele i szkoły były dobrym kierunkiem, więc Sean uśmiechem i ruchem dłoni spróbował zasugerować Lunet, by rozwinęła swoją myśl. Był ciekaw, jakich metod by użyła, żeby do nich dotrzeć, bo same plakaty nie wystarczyły, a jak na razie brakowało mu czegoś tak oczywistego jak wysyłka informacji dla prasy, może nawet dopuszczenia dziennikarzy na ekspozycję przed samym jej otwarciem.
-Otrzymamy wszystkie materiały, które już powstały - odpowiedział na wcześniejsze pytanie Harlow. - Ścieżka edukacyjna ma być interaktywna, a na jej poszczególnych etapach mają być umieszczone kody QR, bo podobno nawet muzea starają się dogonić XXI wiek. Możemy natomiast zaproponować własne rozwiązania, również te dotyczące typowo wizerunkowych czy marketingowych atrakcji poza ścieżką. Mam tu kilka absolutnie podstawowych pomysłów, ale jestem ciekaw waszych.
Zasadniczo temat nie był trudny, więc tym bardziej chciał mieć przy nim jak najmniejszy udział, reagując tylko w sytuacjach zwiastujących promocyjną katastrofę. Liczył na to, że zespół, działając w jak największym stopniu bez jego udziału, dotrze się, zgra i nauczy własnych mocnych i słabych stron. Poza tym, było to dobre ćwiczenie dla tych, którzy nie mieli z tą branżą nic wspólnego. Anderson spojrzał na Jima - było to też dobre ćwiczenie dla tych, którzy pewną wiedzę już posiadali i mogli się nią dzielić z resztą pracowników. Był ciekaw jak do tematu podejdzie "pan z Amazona".
-Nie możemy zapomnieć o kampaniach online'owych - Jim rzucił krótkie spojrzenie Lunet, ale przez większą część odpowiedzi spoglądał na Seana. - Social Media oraz display targetowany na młodych rodziców to podstawa, na pewno przyniesie nam więcej korzyści niż plakat.
-Młodzi rodzice nie będą zainteresowani - skontrował Sean, którego uwagi nie uszło, że chłopak nie odpowiadał osobie zadającej mu pytanie. Przeniósł wzrok na dziewczynę, a potem na Siriusa. - Lunet, dlaczego młodzi rodzice nie są do końca naszą grupą docelową, wiesz? Sirius, masz jakiś pomysł na kreację dla naszych materiałów typu plakaty? Na szybko, trzy rzeczowniki, wokół których zbudowałbyś stronę wizualną.

//PS. Trochę na szybko wykorzystując okazję, że żona kładzie córkę spać. Przepraszam, że czekałyście.

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"
Mów mi:Peter Covell#0792
MULTI:Chris Swanson
x Halloween x
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


odpowiedz
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 387 punktów
Miejscowy skazaniec, temat plotek i spekulacji. Przesiedział pięć lat za morderstwo i mimo, że na koniec go uniewinniono, to zdania na temat tego, co prawdziwe, nadal są podzielone. Obecnie jest właścicielem domu pogrzebowego o nazwie Serenity. Ceni dobre kino, dalekie podróże i kuchnie śródziemnomorską. Wbrew pozorom ma całkiem niezłe powodzenie u kobiet, więc jeśli jeszcze jest wolny, to szybko może się to zmienić
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 230 punktów
Mężczyzna o wielu talentach. Ambitny, wysportowany człowiek sukcesu, w dodatku całkiem niezły kucharz. Trenuje sztuki walki, gra na pianinie i interesuje się autami. Nie toleruje kłamstwa, a sam jest opiekuńczy, lojalny i szarmancki. Prawdziwy z niego skryty romantyk. Na koniec warto dodać, że jest kawalerem, więc warto łapać, póki jest do wzięcia!