stażystka w szpitalu

sprawy z Darwinem trochę się skomplikowały


Elena Solano
26 lat
163 cm
mieszka w Belltown

2021-04-07, 12:12


Elena lubiła piękne widoki, ale żadna forma przepychu jej nie odpowiadała. Wiedziała, że Darwin zapewne miał dobre intencje. Po prostu Elena wolałaby pójść w miejsce, które w stu procentach oddałoby jego charakter i ukazało jego prawdziwe „ja”. Elle lubiła kameralne randki. Kompletnie nie przeszkadzało jej, kiedy ktoś zapraszał ją do domu albo do parku. I tak nigdy z nikim nie sypiała na pierwszej randce. To była jej żelazna zasada, której starała się nie łamać, jak na razie z sukcesem. Nic zanosiło się na to, żeby niebawem coś miało się w tej kwestii zmienić.
— Przemyślę to — odparła nieco wymijająco. Próbowała go spławić, choć podejrzewała, że nie będzie to proste. Wiedziała już, jak zawzięty potrafił być Darwin. Szczerze mówiąc, chyba nie znała większego uparciucha, niż Johnson.
— Oczywiście, że uwielbiam panoramy. Po prostu nie jestem największą fanką drogich restauracji. Wolałabym, gdybyśmy razem coś ugotowali. Zadbałabym o to, żebyś mnie nie otruł — rzuciła z rozbawieniem i ukradkiem spojrzała mnie w oczy. — Wiesz, jestem trochę typem staroświeckiej romantyczki. Wątpię, żebyś dał radę to znieść. Lubię zaglądać innym w dusze i poznawać ich prawdziwe ja — odparła i upiła łyk wina. Te słowa były najbardziej prawdziwą rzeczą, która padła dziś z jej ust. Nie sądziła, że tak bardzo się przed nim otworzy, ale skoro byli na randce to stwierdziła, że fajnie byłoby poruszyć jakiś bardziej poważny temat. Trochę go testowała i była ciekawa, jak zareaguje. Stwierdziła, że nie zaszkodzi go sprawdzić i ostatecznie ocenić, czy był warty jej uwgi.
Mów mi:-
MULTI:Derek
 


właściciel Little Darlings

bo tylko wszystko komplikują


Darwin Johnson
31 lat
187 cm
mieszka w Ballard

2021-04-07, 12:28


Darwin nie do końca rozumiał urazu Eleny do przepychy, chociaż domyślał się, skąd mogło się to brać – w końcu Solano była córką swojego ojca. Nie była jednak zbyt posłuszna, skoro wyjechała i zupełnie się od niego odcięła. Nie chodziło o to, że nie odnajdywała się w takim stylu życia. Darwin obstawiał, że Solano bała się, że mimo, że się wyrwała z tamtego świata, to gdy zazna jego smaku ponownie, ciężko będzie się wyrwać z jego szponów. Luksus uzależniał, doskonale o tym wiedział.
– Powiem Katie, żeby przesłała ci mój numer, kiedy się zdecydujesz – puścił jej oczko, przechylając delikatnie głowę. Nie zamierzał naciskać. Dzisiaj był zaskakująco nienachlany i uroczy. Widział, że to całkiem nieźle działało na jego towarzyszkę, więc takiej właśnie linii zamierzał się trzymać.
– Razem coś ugotowali? Gdybym cię od razu zaprosił do siebie, to prawdopodobnie natychmiast byś wyszła, Eleno. Chociaż może następnym razem pokażę ci moje umiejętności w gotowaniu. Robię obłędną carbonarę – powiedział z uśmiechem, bo faktycznie było to jego popisowe danie. Uwielbiał kuchnię włoską, a że mieszkał sam, to potrafił to i owo upichcić.
– Wielu rzeczy o mnie nie wiesz, jestem w stanie znieść całkiem dużo – powiedział z delikatnym uśmiechem. – Czyli ja jestem wyjątkiem? No, chyba że uważasz że arogancki pozer to moje prawdziwe ja – stwierdził z rozbawieniem. – Jesteś pełna sprzeczności, co? Nie chcesz oceniać po okładce, ale mimowolnie i tak to robisz – przechylił głowę, celując w nią widelcem, bo na pewno już od jakiegoś czasu pachnące dania stały przed nimi.
Mów mi:-
MULTI:Constance, Stanley, Abel, Francesca
 


stażystka w szpitalu

sprawy z Darwinem trochę się skomplikowały


Elena Solano
26 lat
163 cm
mieszka w Belltown

2021-04-07, 12:45


To prawda, Elena była pełna sprzeczności. W dużej mierze wynikało to z tego, że nigdy w pełni nie odnalazła prawdziwej siebie. Przez lata udawała kogoś innego i chyba nie do końca wiedziała, jaka była naprawdę. Elle nie była ideałem, sama miała swoje za uszami. Nałogowo kłamała i udawała kogoś zupełnie innego. Choć miała dwadzieścia sześć lat, wciąż nie potrafiła przeboleć tego, że była córką swojego ojca. Gdy wyjechała z Meksyku, przyrzekła sobie, że nigdy nie stanie się taka sama jak on. W jej oczach Pan Solano był okropną osobą. Kompletnie zaślepiły go pieniądze. Potrafił posunąć się do wszystkiego, aby tylko osiągnąć zysk. Elena podejrzewała, że miał szafę pełną trupów.
— Jestem wegetarianką, więc jeśli kiedyś Cię odwiedzę, będziesz musiał trochę bardziej się wysilić — odparła i delikatnie przygryzła dolną wargę. Prawdę mówiąc, jego osoba coraz bardziej ją intrygowała. Była ciekawa, jaki Darwin był prywatnie.
— Teraz to Ty jesteś przewrażliwiony. Nie znasz mnie, nie jestem jakąś szczególnie wylewną osobą. Cenię sobie prywatność i tak dla swojej informacji nie próbowałam Cię oceniać. Po prostu ufam swojej intuicji. Wiesz co, kończymy tą randkę. Byłam naiwna myśląc, że nie jesteś taki zły — mruknęła i sięgnęła po torebkę. Rzuciła pieniądze na stół, a następnie udała się w kierunku windy, aby opuścić lokal. Darwin skutecznie podniósł jej ciśnienie i nie miała ochoty na to, aby dłużej przebywać w jego towarzystwie.
Mów mi:-
MULTI:Derek
 


walczę o utrzymanie mojej fundacji

w międzyczasie panosząc się po zakładzie pogrzebowym


Yael J. Thirlby
29 lat
176 cm
mieszka w Fremont
Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

2021-10-13, 23:05


W chmurach.
Z takim komunikatem, późnym popołudniem, opuściła kancelarię. Wracała do mieszkania ukontentowana obrotem sprawy, mimo że pozostawała ona niewiadomą. Rozwikłanie zagadki, mimo podjęcia pierwszych prób w tej kwestii już w chwili odczytania treści finalnego skojarzenia, odłożyła na moment, w którym swobodnie, nieskrępowana będzie mogła oddać się wewnętrznej wymianie myśli. Mimo wszystko te wciąż krążyły wokół rozwodu. Fakt, że w drodze powrotnej, każde czerwone światło, każdy najmniejszy postój, oddalały ją od tego działania, potęgował w niej kłębiącą się od środka niecierpliwość.
Jeśli Yael pragnęła poczuć się jak w niebie, czyli najbliżej chmur, zazwyczaj brała długą, gorącą kąpiel pełną olejków eterycznych, koniecznie z dużą ilością piany, a potem, cóż, udawała się do łóżka. Miała jednak solidne podstawy, aby sądzić, iż mężczyźnie nie chodziło o żadną z tych rzeczy, gdy zapisywał tę krótką wiadomość na kartce papieru i musiała szukać powiązań gdzie indziej. Na szczęście nie widniała nigdzie informacja, że nie może korzystać z kół ratunkowych, dlatego pod presją upływającego czasu, która wyjątkowo niekorzystnie działała na jej wyobraźnię, skorzystała z jednego, w dodatku to bez większych oporów.
Ostatecznie udało się trafić na jakiś trop. Do samego końca, bo w momencie przekraczania progu budynku, a nawet restauracji, miała wątpliwości. Co jeśli nie trafiła ze swoimi przypuszczeniami, a nieznajomy czekał we właściwym miejscu, zapewne będąc przekonanym, że skoro się nie pojawiła, to znaczy, że musiała wypiąć się na rozwinięcie tak osobliwej, ale obiecującej znajomości? Z drugiej strony, gdyby faktycznie tak było, gdyby z jakiegoś powodu (innego niż obojętność) nie mogła dotrzeć do celu, to nawet nie miała jak mu o tym powiedzieć. Jednak najbardziej obawiała się tego, że dając wciągnąć się w dalszą grę, wykazała się wyłącznie głupotą i naiwnością godną rozemocjonowanej nastolatki, której brakowało piątej klepki, przez co nie potrafiła racjonalnie ocenić sytuacji. Wrażenia towarzyszące okolicznościom spotkania z pewnością miały w sobie coś z tego specyficznego rodzaju ekscytacji, jaką emanowała nastolatka, ale żywiła nadzieję, że to jedyny wspólny element.
Ekran telefonu wskazywał godzinę 20:58. Za dwie minuty wszystko zostanie przesądzone. Na razie pozostało jej czekać, a resztę czasu przeznaczyła na dyskretne (zbyt ostentacyjne mogło ściągnąć uwagę niepożądanych osób) rozejrzenie się po wnętrzu, w którym się znalazła, za wskazówki mając jedynie hasła takie jak Old Fashioned, nine precisely oraz chmury. Te ostatnie, ciemne, skłębione wysoko na niebie, dało podziwiać się zza rozpościerających się na całej długości szyb, co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że prawdopodobieństwo wystąpienia pomyłki było małe. Przynajmniej takie pocieszające myśli zajmowały teraz jej głowę.
  
Mów mi:karmazynowy pierdoła
MULTI:eileen shepherd
. Halloween .
 


Układa sobie życie na nowo

Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się zanurzyć; Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.


Sean Anderson
32 lata
186 cm
mieszka w Belltown

2021-10-14, 01:14


Po opuszczeniu kancelarii wielokrotnie uderzała go myśl, że zachował się co najmniej idiotycznie, bowiem - choć skojarzenie mogło być szeroko przyjmowane za trafne - wcale nie musiało naprowadzić tyle co poznanej kobiety na właściwy trop. Sean nie miał pojęcia czy w Seattle nie ma restauracji z niebem w nazwie, a na domiar złego, gdy wracał do hotelu, by się przebrać, z okna taksówki zauważył wielki, niemal wrastający w chmury, diabelski młyn.
Żałował, że na notatce nie zostawił numeru telefonu albo po prostu, zwyczajnie - jak na dorosłego człowieka przystało - adresu i godziny. Jeśli Yael się nie zjawi, prawdopodobnie nigdy się nie dowie czy to dlatego, że ich zabawę w poczekalni potraktowała jako miłe wypełnienie czasu i nic więcej, czy też - przez jego dziecinność - czekała w innym miejscu. Prawdopodobnie długo gryzłyby go wyrzuty sumienia, iż w tej drugiej sytuacji kobieta poczułaby się przez niego oszukana. Zdecydował, że jeśli będzie dane im się ponownie spotkać, zachowa się mniej nieszablonowo i wprost da jej namiar na siebie.
Dręczony niewesołymi myślami zmierzał w kierunku Space Needle, wieży widokowej wyraźnie odcinającej się na panoramie miasta i jednocześnie jednego z jego najbardziej charakterystycznych i bardzo popularnych miejsc - przynajmniej według przewodników turystycznych. Kotłujące się na niebie stalowo-granatowe chmury doskonale oddawały charakter jego dywagacji
Zdecydowanie radośniejsze były refleksje dotyczące samego spotkania, sposobu w jaki do zaproszenia na nie w ogóle doszło, a przede wszystkim zaś pierwszoplanowej bohaterki tej sztuki. Jeszcze przed południem był absolutnie przekonany, że ani ten dzień, ani nawet nadchodzące tygodnie nie będą owocowały w szczególnie ekscytujące wydarzenia, a jednak los postanowił udowodnić mu, że się mylił. Bez względu na to, w jaki sposób miało przebiec to spotkanie (randka?) nie uważał, by mógł być to czas stracony, bo nawet jeśli okażą się osobami niemającymi wielu wspólnych tematów i zdecydują się grzecznie pożegnać i nigdy więcej do siebie nie odzywać, uważał ten dzień za wspaniały, emocjonujący epizod.
Wchodząc do restauracji pozwolił zaprowadzić się do zarezerwowanego dla nich stolika, zaś w miarę szczegółowy opis kobiety, na którą czekał (poparty skromnym napiwkiem) dawał mu szansę na to, by miał możliwość podejść do niej przed obsługą. Czekając na Yael zerknął we własne odbicie w szybie i odruchowo sprawdził czy nie musi poprawić ubioru, zdecydowanie bardziej stosownego do sytuacji niż ten, jaki miał na sobie w kancelarii. Czarne skórzane buty, granatowe spodnie i elegancka, choć nadal nieco casualowa, marynarka w tym samym kolorze oraz o ton jaśniejsza gładka koszula prezentowały się całkiem przyzwoicie. Przynajmniej w jego oczach, co absolutnie nie było wyznacznikiem czegokolwiek. Na swoją obronę mógł mieć tylko tyle, że nie wiedział jak - w opinii kobiety, na którą czekał - mężczyzna powinien ubierać się w takie miejsca, więc postawił na najbardziej uniwersalny i jednocześnie reprezentacyjny zestaw, jaki przyszedł mu do głowy.
Zauważył ją od razu, choć ona sama nie miała tej szansy wobec niego. Niejako mimochodem dostrzegł długie i atrakcyjne nogi, ale jego uwagę przyciągnęły przede wszystkim oczy. Zawsze zwracał na nie uwagę, a w tych miał okazję dostrzec już inteligencję, poczucie humoru i lekką zalotność, zaś teraz do tego zestawu dołączyły także odmalowana w nich ledwo zauważalna niepewność podszyta nutą ekscytacji. Wstał, by do niej podejść i zaprowadzić ją do stolika. W ręce trzymał bukiet róż - białych na znak dobrych intencji - z zamiarem wręczenia ich Yael. W bukiecie znajdował się przezornie umieszczony bilecik z jego imieniem i numerem telefonu. W drodze do restauracji zastanawiał się, w jaki sposób się przywitać i postanowił postawić na staroświeckie, ale zawsze aktualne rozwiązanie - wyciągnięcie dłoni w taki sposób, by kobieta mogła ją uścisnąć lub podać do pocałunku.
-Yael, - powiedział, gdy się zbliżył - cieszę się, że przyszłaś. Sean - zdradził jej swoje imię.

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"
Mów mi:Peter Covell#0792
MULTI:Chris Swanson
x Halloween x
 


walczę o utrzymanie mojej fundacji

w międzyczasie panosząc się po zakładzie pogrzebowym


Yael J. Thirlby
29 lat
176 cm
mieszka w Fremont
Jesteś kobietą, o której mężczyzna może tylko marzyć. Moją, tylko moją winą jest, że nie mam natury marzyciela.

2021-10-16, 01:11


Widok znajomej już twarzy, w miejscu dotąd pozbawionym jasnych oznak na to, czy ujrzy ją tu, przyprawił ciemnowłosą o wewnętrzny spokój, ulgę pomieszaną ze zdumieniem i wciąż przebijającą się wyraźnie ekscytacją.
Miała wielką ochotę zapytać, czy to naprawdę się dzieje. Ilość przeszkód, jakie generowało powierzone sobie nawzajem zadanie sprawiała, że wydawało się ono iście wymagające, w najlepszym wypadku. W najgorszym - nierealne. Jednak powstrzymała się od jakichkolwiek werbalnych środków przekazu, w obawie, że zamiast potwierdzenia, otrzyma zaprzeczenie, a wtedy zderzenie z ziemią nie tylko nastąpi przedwcześnie, ale okaże się być bolesne. Obawiała się, że odzywając się teraz, zburzyłaby całą wyjątkowość i tak krótkiej chwili, a wraz z nią otoczkę budowanej wspólnie tajemniczości. Dlatego przygryzła tylko wargę w mimowolnie cisnącym się za usta uśmiechu, przyjęła bukiet i podziwiając ich piękno, podążyła za mężczyzną. Odstawiła kwiaty na stolik, zdjęła płaszcz, zawiesiła go na oparciu krzesła, po czym usiadła.
— To... to nieprawdopodobnechyba pomyślność i osobliwość dzisiejszego dnia nam sprzyja — zawyrokowała z cichym śmiechem, jednocześnie nie mogąc odegnać napływających kaskadą myśli dotyczących tego, jak te wszystkie elementy będą oddziaływać wraz z wybiciem północy, czyli kolejnego dnia. Dalej będą tak intensywne? Czy w ogóle będą? — Chociaż szczerze mówiąc, mam pewne opory przed spoglądaniem w dół — przyznała i, na przekór własnym słowom, opuściła wzrok, jak gdyby nagle uprzytomniła sobie, na jak niepewnym gruncie się poruszała, dosłownie i w przenośni. Gruncie przyprawiającym o dreszczyk emocji, ale jednak niepewnym.
— Dlaczego akurat to miejsce? — zagadnęła po chwili, bynajmniej nie po to, by kwestionować wybór, a wiedziona ciekawością. Dlaczego akurat w chmurach? Miała swoje przypuszczenia i zważając na fakt, jak dobrze jej szło w tej kwestii do tej pory, zapewne traf były celny, ale jednak wolała mieć pewność wynikającą z jego słów; zapragnęła być bliżej dokładnego momentu, w którym pomysł zaświtał mu w głowie. Tak, jakby samo powodzenie w rozwiązaniu zagadki nie wystarczyło.
  
Mów mi:karmazynowy pierdoła
MULTI:eileen shepherd
. Halloween .
 


Układa sobie życie na nowo

Znowu w drogę, w drogę trzeba iść, w życie się zanurzyć; Chociaż w ręce jeszcze tkwi lekko zwiędła róża.


Sean Anderson
32 lata
186 cm
mieszka w Belltown

2021-10-16, 23:10


Prowadząc Yael do stolika Sean z trudem starał się nie wpatrywać w nią bez przerwy, jakby obawiając się, że gdy odwróci wzrok to kobieta zniknie. Nadal nie był w stanie objąć tej sytuacji w sposób racjonalny, bo oto dwoje ludzi, którzy rano jeszcze nie mieli pojęcia o swoim istnieniu spotyka się wieczorem w restauracji, do której zaproszeniem była niezbyt precyzyjna zagadka.
Pozwolił swojej towarzyszce zająć miejsce i po chwili sam usiadł naprzeciwko niej spoglądając w jej oczy i szukając w nich wskazówek dotyczących tego, jakie emocje mieszają się wewnątrz jej. Bał się, że mógłby znaleźć w nich coś innego niż sam odczuwał, jednak wypowiadane przez nią słowa zdawały się ten strach, niepewność odsuwać w cień. Jednocześnie jednak wzbudziły w nim inny lęk, bowiem oto, może nie wprost, ale prosiła go o to, by odsłonił przed nią sposób myślenia prowadzący do zaproszenia jej w to miejsce. To, co dotychczas było jedyną nicią łączącą ich dwoje, tą dziwną, niewypowiadaną intymnością związaną z grą w skojarzenia, teraz miało przejść próbę, być zweryfikowane pod kątem jej wyobrażeń, a on nie chciał ich zawieźć, chciał udowodnić, że wszystko, co było dotychczas nie może zostać nazwane jedynie dziwnym zbiegiem okoliczności.
-Nie podałaś skojarzenia dla słowa jedwab - zaczął starając się, by nie zadrżał mu głos. - Jedwab jest delikatny i lekki, może być jak pościel, którą człowiek przykrywa się po całym dniu, która oddziela go od spraw przyziemnych. Jest niepospolity, na swój sposób wyjątkowy, niebanalny i być może nieco wyszukany. To miejsce... - spojrzał za okno, gdzie kłębiła się stalowa masa obłoków - W tym miejscu jesteśmy otuleni chmurami jak pościelą oddzielającą nas od tego, co w dole, co jest zwyczajne i pospolite, tu możemy pozostać zamknięci jak w magicznej bańce - odwrócił wzrok od nieba i po raz kolejny tego wieczora spojrzał Yael w oczy. - W końcu, jesteśmy w chmurach.

"Gotyckie odrzwia chylą się i skrzypiąc suną w bok
I biała pani płynie z nich w brylantowej mgle"
Mów mi:Peter Covell#0792
MULTI:Chris Swanson
x Halloween x
 
Wyświetl posty z ostatnich:   


odpowiedz
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, wrzesień - 150 punktów
Wykształcona, zdolna kobieta z pasją, której nie spotyka się zbyt często. Nie przepada za swoim pierwszym imieniem, więc pozostawmy je w tajemnicy. Uwielbia rośliny, dla których ma wielkie serce. Ceni sobie porządek, ale nie lubi wczesnie wstawac. Mimo, że ma bogaty bagaż ciężkich przeżyć, to stara się radzić sobie z dnia na dzień coraz lepiej.
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, wrzesień - 21 punktów
Kobieta z charakterem, modna, swobodna i utalentowana. Zawsze pięknie pachnie, bo gustuje w perfumach z górnej półki. Słucha muzyki rockowej i chętnie ogląda stare filmy. Jej ulubione kwiaty to róże i mimo że jest uczuciowa, to nigdy nie zaznała miłości. Moze ty to zmienisz?