Znalezionych wyników: 156
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Centrum psychoterapii
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 88

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-25, 22:40   Temat: Centrum psychoterapii
Udając się w stronę gabinetu Kaufmana, postanowiła udać, że nie słyszy zaczepnych słów mężczyzny z poczekalni, które skierował do swojej terapeutki. Nie udało się jednak zignorować odpowiedzi doktor Keating, która nie była dłużna jego żartom. Lunet zaśmiała się tylko pod nosem, zamykając za sobą drzwi. Ciekawa była, dlaczego mężczyzna był tak rozmowny w poczekalni, a zamknięty w czterech ścianach ze swoimi problemami już nie. To znaczy… domyślała się, ale nie mogła nic poradzić na to, że ta sytuacja ją rozbawiła. Do rozmowy z nią podszedł z lekkością, podejmując niezbyt łatwy temat, a z tego, co zdążyła usłyszeć w tej krótkiej, acz bardzo treściwej wymianie zdań, nie był skory do rozmów z osobą, z którą powinien to robić. Swoim spostrzeżeniem postanowiła podzielić się z doktorem Kaufmanem, poniekąd zahaczając o temat własnych, początkowych problemów z otwarciem się na terapię.
Ta godzina minęła wyjątkowo szybko. W głowie Harlow już od kilku dni pojawiały się tematy, które koniecznie chciała omówić, a jak się okazało, nie starczyło im czasu. Dostała więc zadanie, by zapisywać nurtujące ją pytania oraz wszystkie przemyślenia, które w trakcie kolejnego tygodnia się u niej pojawią. Doktor chciał mieć pewność, że niczego nie pominą oraz że blondynka po kilku dniach nie zbagatelizuje tego, co w innym momencie wydało się jej ważne. Cieszył ją taki rozwój sytuacji, bo naprawdę czuła się wysłuchana.
Z gabinetu wyszła jakieś trzy minuty po czasie, odpowiadając jeszcze na ostatnie, luźniejsze i niezwiązane z terapią pytanie doktora Kaufmana. Jej spojrzenie od razu zawiesiło się na sylwetce mężczyzny, z którym rozmawiała godzinę temu. Harvey zadźwięczało jej w uszach, a na dźwięk jego imienia na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Zniknął on jednak szybko, gdy dostrzegła nietęgą minę bruneta. Przeszła obok niego, po chwili wsiadając do winy, do której zdążył wsiąść i on. Przeniosła na niego spojrzenie, gdy usłyszała jego głos.
– Myślisz, że samo imię, to aż tak wrażliwe dane, Harvey? – uniosła pytająco brew, starając się utrzymać poważną minę. – Może doktor Keating taki ma właśnie… styl, który ma na celu nawiązanie jakiejś relacji z pacjentem? – rzuciła, wzruszając ramionami. Sama nie miałaby nic przeciwko, gdyby znalazła się w podobnej sytuacji. – Zjeżdżamy? – spytała, zerkając na niego, a potem na tablicę z przyciskami pięter, obok której stał akurat Harvey. – Chyba że to Harvey to twoje nazwisko? O tym nie pomyślałam. – zamyśliła się, naprawdę rozważając taką opcję.
  Temat: Centrum psychoterapii
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 88

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-23, 18:13   Temat: Centrum psychoterapii
– Dobry sposób na wymiganie się z wizyty? – powtórzyła, nieco rozbawiona. – Jeśli tylko kogoś do przychodzenia tu zmuszają, to pewnie tak. – zgodziła się po chwili namysłu. Osobiście nie chciałaby wydawać tylu pieniędzy na spotkania, na których by się nie pojawiała. Była jednak pewna, że znaleźliby się tacy ludzie, którzy chodzi na terapię, bo ktoś ich do tego namówił zmusił. Może niewierni mężowie na terapię małżeńską, nastolatkowie, których rodzice myślą, że wiedzą, co jest dla nich lepsze. Poniekąd sama Lunet, której rodzina postawiła swojego rodzaju ultimatum. Sęk w tym, że takimi szczegółami nie należało dzielić się z obcą osobą, a do tego głośno przyznawać się do swoich problemów. Państwo Harlow by tego nie pochwalili. Poza tym nie była już zbuntowaną nastolatką, która za wszelką cenę chciała postawić na swoim, teraz, po wielu godzinach spotkań z doktorem Kaufmanem, miała wrażenie, że terapia może jej pomóc.
– Na początku czułam się podobnie. Właściwie… może nadal czuję się nieco nieswojo, czekając tu na swoją kolej, ale gdy wchodzę do środka… mam wrażenie, że ten pokój jest bezpieczną strefą. – przyznała szczerze, delikatnie wzruszając ramionami. Biorąc pod uwagę, że doktor Kaufman był jej trzecim terapeutą, a na odwyku zdążyła poznać kilku psychologów, oswajanie się z tą sytuacją nieco jej zajęła. Zdążyła doktora Kaufamana polubić i nawet mu zaufać, co z pewnością było punktem przełomowym w jej terapii. W ośrodku odwykowym poznała wielu ludzi z problemami, od tego czasu mając wrażenie, że terapeuci słyszeli już takie rzeczy, że ona swojego bałaganu wcale nie powinna się wstydzić. Tak naprawę doktor Kaufman był jedyną osobą, z którą mogła szczerze porozmawiać albo przynajmniej powiedzieć wszystko, co leżało jej na sercu. Na jej barkach spoczywało tyle tajemnic i niewyjaśnionych spraw, a o rozmowie z bliskimi mogła zapomnieć. Miło było więc znaleźć w kimś swojego powiernika. Nawet jeśli kasował ją za to jakieś sto pięćdziesiąt dolarów. Już taniej byłoby wyjść z koleżanką na miasto i postawić jej drinka.
– Przesadzasz. – od razu machnęła ręką i pokręciła głową. – Dojrzały jest już sam fakt, że podjęło się decyzję o przyjściu tu. Wybór lekarza to i tak loteria, nawet jeśli poleca go pięćdziesiąt osób, to akurat nam może nie pasować. – dodała z delikatnym uśmiechem. Może nie miała w tym ogromnego doświadczenia, ale słyszała o tym, jak ludzie trafiali na polecanych specjalistów, którzy w tym jednym przypadku nie potrafili się odnaleźć. – Ale dziękuję… mam nadzieję, że tobie doktor Keating również pomoże. – przechyliła nieco głowę, przyglądając się mężczyźnie.
– Ta godzina mi całkiem odpowiada. – dodała z uśmiechem, zaraz jednak odwracając spojrzenie do otwierających się drzwi, zza których wyjrzał jej terapeuta, gestem dłoni zapraszając ją do środka. – Muszę iść. – odezwała się jeszcze do mężczyzny, którego imienia nie poznała, posyłając mu jeszcze uśmiech i wstając ze swojego krzesła, zaraz potem znikając w gabinecie.
  Temat: Centrum psychoterapii
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 88

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-21, 15:17   Temat: Centrum psychoterapii
Odetchnęła z ulgą, gdy mężczyzna ją uspokoił i odpuściła sobie próbę wygrzebania telefonu z torebki. Zwykle wyciszała go jeszcze przed przyjściem na sesję, by nic nie mogło jej rozproszyć, a potem musiała poszukiwać go w otchłani własnej torebki. Może i niewielkiej, ale to wypchanej po brzegi bardziej lub mniej potrzebnymi rzeczami.
– Och, rozumiem. – pokiwała powoli głową. – I tak czekanie tu godzinę na swoją kolej nie byłoby tragedią. Gorzej, gdybym przyszła godzinę później. – dodała, nie kryjąc rozbawienia. Raczej się nie spóźniała i pilnowała wszystkich terminów, ale wiadomo, że po drodze wiele się mogło wydarzyć i w całym tym życiowym zamieszaniu mogła pomieszać godziny. Dobrze też znała samą siebie i często umawiała się na późniejsze godziny, bo zdecydowanie rannym ptaszkiem nie była.
– Faktycznie. Chociaż z tego, co zdążyłam zauważyć, przeważnie pojawia się o czasie. Coś ważnego musiałoby ją zatrzymać, żeby miała się spóźnić. – każde spóźnienie wpływało na cały plan dnia, więc pewnie terapeuci nie mogli sobie pozwolić na to, by kolejne spotkania zaczynały się i kończyły później. Niestety nie na wszystko mieli wpływ.
– Tak. – przytaknęła w odpowiedzi. – Cóż, wybrałam go z polecenia. – poniekąd mówiła prawdę. Tak naprawdę wybrali go rodzice, ale faktycznie z polecenia. Podobno miał doświadczenie w podobnych do jej przypadkach i liczyli na to, że będzie umiał jej pomóc. Ona sama nie zastanawiała się nad tym, czy łatwiej byłoby jej z kobietą, głównie koncentrując się na tym, jaki jej terapeuta w stosunku do niej jest i czy faktycznie rozumie jej problemy.
– Nie musisz. – pokręciła szybko głową, gdy mężczyzna postanowił urwać temat.
– Nie mam problemu z rozmawianiem na ten temat. Muszę to tylko… przemyśleć. – wyjaśniła, mając wrażenie, że może to jej mina, oschłe zachowanie albo ton głosu mogły sprawić, czy nie chciał dalej rozmawiać. Była zmęczona, w jej głowie mieszało się wiele trapiących ją tematów, ale nie chciała być niegrzeczna.
– Chodziłam kiedyś do terapeutki i przyznam, że płeć tu nie gra roli. Ważne jest doświadczenie i to, czy lekarz ma doświadczenie w danym temacie. – dodała po chwili namysłu. – Na początku miałam wrażenie, że może kobieta będzie bardziej… no nie wiem, wrażliwsza na pewne tematy? Ale doktor Kaufman na razie sprawdza się całkiem dobrze. – dokończyła z bladym uśmiechem. Nie chciała, właściwie to nie powinna wchodzić w szczegóły, rozmawiając z obcym facetem w poczekalni u psychoterapeuty, ale jego pytanie nie było głupie, więc nie chciała pozostawić go bez odpowiedzi.
  Temat: Centrum psychoterapii
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 88

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-19, 18:34   Temat: Centrum psychoterapii
#8
Lunet i problemy to było stałe połączenie. I nie chodziło wcale o kłopoty, w które blondynka mogła wpadać, czy uprzykrzanie rodzicom życia jakimiś wybrykami. Harlow miała problemy. Ze sobą, ze swoim zdrowiem psychicznym, ze swoimi uczuciami, z ciągłym pragnieniem zażywania różnych substancji, które miały jej pomóc… z tymi właśnie problemami albo… z czymkolwiek. Wpędziły one ją w jeszcze nieprzyjemności, niż się jej na początku wydawało, a ona nadal nie potrafiła się z tym wszystkim uporać.
I tak właśnie przez te wszystkie problemy i próby samodzielnego ich rozwiązania Lunet trafiła na odwyk, a jego zwieńczeniem była obowiązkowa terapia. To nie była pierwsza terapia w jej życiu, gdzieś pod koniec szkoły podstawowej rodzice wysłali ją do lekarza, by pomógł jej radzić sobie z ich sytuacją, czyli ciągłym zainteresowaniem mediów ich rodziną oraz reakcją znajomych na to, że jej mama jest sławna. Dzieci bywają okropne, a Luna boleśnie się o tym przekonała. Na drugą terapię wysłali ją, gdy Lennox odebrał sobie życia, a ona przez kilka tygodni nie wyszła z łóżka. Wtedy nic jej to nie pomogło, bo zapomnienie znalazła przy Williamie, niepokojące ją emocje zagłuszając kolejnymi kolorowymi tabletkami. Trzecią terapię zaczęła miesiąc po wyjściu z odwyku i co tydzień pojawiała się w gabinecie doktora Kaufmana, próbują przepracować wszystkie swoje traumy. Było ich na tyle dużo, przynajmniej według doktora Kaufmana, że nie zapowiadało się na szybkie zakończenie ich spotkań. Co pewnie go cieszyło, bo kasował niezłą sumę za godzinę terapii.
Siedziała w poczekalni i czekała na swoją kolej. Zwykle lekarze mieli kilka minut przerwy pomiędzy pacjentami, by nie siedzieli oni ze sobą na korytarzu i nie czuli się niekomfortowo, jednak zawsze znalazł się ktoś, kto przyszedł wcześniej. Taką osobą była Luna, nie lubiła się spóźniać, poza tym potrzebowała chwili ciszy i spokoju, by zebrać myśli przed kolejnym starciem z własnymi demonami. Tak więc siedziała cicho na jednym z krzeseł, wlepiając nieobecne spojrzenie w okno, przez które widać było tylko elewację budynku z naprzeciwka.
– Hm? – mruknęła cicho, gdy usłyszała męski głos, powoli wracając myślami na ziemię. – Nie ma problemu. Chyba nikt tych miejsc dla siebie nie rezerwuje, więc nie przejmuj się. – odparła cicho. – Nie ma takiej konieczności. I tak zaraz mam spotkanie. – pokręciła tylko głową, ruchem głowy wskazując na drzwi do gabinetu, a potem wróciła spojrzeniem do twarzy mężczyzny. – Czy m się tu czasami nie mijamy? Czy to znaczy, że pomyliłam godzinę? – jedno pytanie od razu nasunęło następne. Na jej czole pojawiła się niewielka zmarszczka i od razu zaczęła grzebać w swojej torbie w poszukiwaniu telefonu, by sprawdzić godzinę.
  Temat: i would('nt) waste a prayer on you
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 565

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-11-19, 17:31   Temat: i would('nt) waste a prayer on you
vanilla 18+ ciąg dalszy :roll:

– Świetnie. – zaśmiała się cicho, prosto w jego usta. Nie była już nastolatką, w której wyobraźni takie sceny powinny wyglądać jak wyrwane z komedii romantycznej, a potajemna schadzka na dachu ośrodka odwykowego miała mieć magiczny klimat. Byli tylko ludźmi, którzy mogli w blasku księżyca zaplątać się we własne ubrania. Zresztą, w tym momencie myślała tylko o tym, by znaleźć się jak najbliżej Othello, nie chcąc za bardzo analizować tego, co się właśnie działo, a dziać się nie powinno.

Czy to nie był jeden z gorszych pomysłów, na które mogli właśnie wpaść? Oboje w rozsypce, do której przyczyniło się wielu ludzi, ale także oni sami, zesłani na odwyk, zagubieni. Pragnienie zbliżenia się do drugiej osoby było poniekąd pragnieniem odnalezienia samego siebie. Samotne wieczory były przytłaczające, a sama myśl, że ktoś może je ożywić, dawała nadzieję.

Przesunęła spojrzeniem po srebrnym opakowaniu, marszcząc nieco czoło, niezauważalny ułamek sekundy, w trakcie którego Luna czuła, że myśli trzeźwo. Trzeźwość w tym momencie była przekleństwem i błogosławieństwem. Nie chciała przecież zagłębiać się teraz w szczegóły ich schadzki, chciała tylko chłonąć tę chwilę.

– Skąd…? – mruknęła, nie kończąc jednak swojego pytania.

Skąd to masz?
Czy nie zabraniali tu takich rzeczy?
Tak zaplanowałeś sobie to spotkanie?


Chyba nie chciała wiedzieć. Na pewno nie chciała wiedzieć. Pokręciła tylko głową, porzucając szybko te natrętne myśli. Nie chciała psuć tej chwili, nie chciała, by jej wątpliwości sprawiły, że Othello się odsunie. Jego dłonie wędrujące po jej ciele utwierdzały ją w przekonaniu, że tego jego właśnie chce.
Zadrżała, gdy wieczorny wiatr omiótł jej nagą skórę, a chłodne męskie palce przesunęły się po jej delikatnej skórze. Palce zacisnęła na jego ciemnych włosach, czując narastającą ekscytację, również śmiejąc się prosto w jego usta.
– Nie przerywaj. – szepnęła niemal bezgłośnie, jednocześnie próbując złapać oddech. Zaraz jednak znów odnajdując jego wargi, pogłębiając kolejny pocałunek, pozwalając sobie na tę chwilę zapomnienia. Przylgnęła do niego cały ciałem, twarz ukrywając w zagłębieniu jego szyi, którą obsypywała pocałunkami, nagle wbijając zęby w jego bark.
– Jezu. – westchnęła głośno, próbując uspokoić własny oddech i reakcję na jego dotyk. – Cholera. – mruknęła zaraz, zakrywając usta własną dłonią.
– Przepraszam. – dodała, próbując powstrzymać własne rozbawienie.
– Othi. Musimy… muszę być cicho. – szepnęła, próbując wytłumaczyć ten nagły słowotok i niemożność powstrzymania emocji oraz ściszenia głosu.
  Temat: Kafeteria
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 286

PostForum: Union Square   Wysłany: 2021-11-17, 19:33   Temat: Kafeteria
Lunet powoli podążała spojrzeniem po męskich twarzach. Najpierw przyglądała się Seanowi, który ich wprowadzał, później zerkała na Siriusa, gdy ten opowiadał im o sobie, gdy przyszła kolej Jima, próbowała powstrzymać unoszącą się ku górze brew. Tak coś czuła, że trafi im się prawdziwy znawca tematu. Nie jej jednak było oceniać jego kompetencje, pozwoliła sobie jedynie na krótką chwilę analizy jego charakteru, mając wrażenie, że Jim przy pierwszej lepszej okazji pokaże swoje prawdziwe ja.
Pokiwała głową, gdy Sean znów doszedł do słowa, opowiadając im o swoich początkach, doświadczeniu oraz o osobie. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na fana science fiction, ale jak widać, pozory mogły mylić. Dyrektor nowojorskiej centrali kojarzył się jej z fanem koszykówki oraz wypadami na squasha z kumplami. Przez rodziców poznała wielu dyrektorów, naprawdę przeróżnych firm i raczej żaden nie miał tak nieformalnego podejścia, co po prostu ją nieco zaskoczyło. Ale na plus, zdecydowanie! Już czuła, że taki styl zarządzania może się okazać dobrym wyborem, jeśli w grę wchodził marketing, tak bardzo współcześnie rządzący się własnymi prawami i w dużej mierze przesiąknięty młodymi ludźmi.
– Świetnie. – rzuciła cicho, trochę nawet do siebie, gdy Sean wspomniał o pierwszym większym zleceniu. Lubiła pracę w grupie, burze mózgów, dyskusje o pomysłach, z takiej pracy często powstawały o wiele ciekawsze pomysły.
Uśmiechnęła się, gdy Sirius odezwał się pierwszy, dzieląc się swoim pomysłem. W tym momencie obserwowała Jima, który chyba zaskoczony był nieco faktem, że nie udało mu się pierwszemu dojść do słowa.
– Mam kilka pytań. Czy dostaniemy od nich materiały merytoryczne, na których możemy pracować? Czy ścieżka edukacyjna jest do samodzielnego zwiedzania, czy będzie do niej edukator? Myślę, że Sirius jak najbardziej ma rację, musimy stworzyć jakieś trzy źródła komunikacji, by dotrzeć do różnych grup. Dzieci z pewnością ściągną nam całe rodziny. Można też przygotować ofertę dla grup zorganizowanych, żeby to nauczyciele zabierali dzieciaki na wycieczki. – odezwała się, gdy tylko Sirius skończył mówić i wtrąciła się jeszcze przed tym, jak Jim doszedł do głosu. – Mamy do dyspozycji naprawdę dużo nośników, Internet zrobi nam robotę, ale można się zastanowić nad jakąś kampanią outdoorową. – dodała. Znała się na tym, lubiła to, więc i chętnie mówiła, co jej wpadło do głowy. Rozmowa była teraz naprawdę ogólna i wiele jeszcze brakowało, by przybrała jakiś kształt i konkretną drogę, ale ważne było to, by teraz wspólnie omówić całość.
– Och, w zasadzie to bardzo chętnie. Weźmiesz dla mnie kawę? – uniosła spojrzenie, gdy Sirius zadał jej pytanie i uśmiechnęła się do niego. Znał ją już chyba na tyle dobrze, że wiedział, że do kawy chętnie przyjęłaby też owsiane mleko.
– Jim, pewnie masz doświadczenie w kampaniach na dużą skalę… w Amazonie jednak reklama jest globalna. Co o tym myślisz? – zagadnęła chłopaka.
  Temat: Kafeteria
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 7
Wyświetleń: 286

PostForum: Union Square   Wysłany: 2021-10-19, 18:52   Temat: Kafeteria
#7
Praca nie była czymś, co było jej potrzebne, by wiązać koniec z końcem, mieć na utrzymanie mieszkania, czy na jedzenie. Nawet na jakieś bajery w postaci nowego kremu, czy sukienki nie potrzebowała pieniędzy. Miała to szczęście, że rodzice zapewniali jej dostatnie życie, czasem nawet przeginając, wydając niebotyczne sumy pieniędzy na zupełnie niepotrzebne rzeczy.
Luna pracy potrzebowała dla własnego zdrowia psychicznego. Musiała wyrwać się z domu, by przestać myśleć o swoich problemach i skupić na czymś ważnym. Studia były swego rodzaju wyzwaniem, ale potrzebowała czegoś więcej. Zwłaszcza gdy po jednej kłótni z rodzicami postanowiła im coś udowodnić.
Pomysł podsunął jej Sirius, który podczas jednej z ich rozmów wspomniał, że bierze udział w rekrutacji i że szukają całego zespołu. Cieszyła się, że udało się jej zdobyć tę pracę, jeszcze bardziej odpowiadał jej staż na część etatu, dzięki któremu mogła spokojnie studiować. Był to układ niemal idealny. Niemal, bo niepokoiła ją jedynie praca z chłopakiem, z którym się spotykała. Nie, żeby miała z tym jakiś problem, po prostu miała nadzieję, że nie wpłynie to jakoś na ich relację. Zmieniałoby to u nich dość wiele, zaczynając, chociażby od tego, że widywaliby się niemal codziennie, a niekoniecznie na codziennych spotkaniach ta relacja polegała.
Zajęła miejsce tuż obok Siriusa, uśmiechając się do niego nieznacznie. Firma nie była wielką korporacją, w której należało związek zgłosić, a oni ustalili, że poczekają z taką informacją, dopóki nie będą pewni, czy to wszystko, aby na pewno ma sens. Ich praca w firmie oraz… samo afiszowanie się i przylepianie łatek ich związkowi również? Sama do końca nie wiedziała. Tak czy siak, nie zamierzała obnosić się z tym bardzo otwarcie, uznając, że w pracy należy zachować się profesjonalnie.
Przyglądała się Seanowi, który zaczął od krótkiego wprowadzenia. Powoli kiwała głową, chcąc tym pokazać, że faktycznie go słucha. Próbowała się też uśmiechnąć albo chociaż cicho zaśmiać, gdy szef rzucił żartami i miała nadzieję, że nie wyszło to sztucznie.
– Czy mniej więcej dziesięć lat różnicy robi z ciebie starca? – wtrąciła, unosząc pytająco brew. Wiedziała, że to żart, jednak sama miała o dziesięć lat starszego brata, do niedawna spotykała się też z dziesięć lat starszym facetem, więc kompletnie nie widziała przepaści wiekowej między nimi i z pewnością nie widziała w Seanie starca. Czy durnia, żeby nie było.
– Dobrze… Nazywam się Lunet Harlow, możecie mówić do mnie Luna. Studiuję marketing, chociaż rozwijam swoje umiejętności w zakresie brandingu i komunikacji. Przepalanie reklam na fejsie, czy planowanie postów na insta to zdecydowanie nie moja bajka, chociaż i tym jestem w stanie się zająć. Lubię planować i obmyśla strategie. Uważam, że czasami wystarczy dobra historia i transparentność marki, by sama się obroniła… Yhm, o tym miałam mówić, czy coś więcej o sobie? – pod koniec nieco zwątpiła, czy to miało wystąpienie dotyczące jej pracy, czy może takie luźne zapoznanie, jako samej osoby, dlatego pytające spojrzenie przeniosła na Seana.
  Temat: i would('nt) waste a prayer on you
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 565

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-10-19, 14:23   Temat: i would('nt) waste a prayer on you
Bezsenne noce Luna pamiętała doskonale. Każda nieprzespana godzina wypełniona była bólem. Bolała klatka piersiowa od napięcia, bolało gardło od zachłannie wciąganego powietrza, bolały oczy od wylanych łez. A w końcu serce. Wtedy pierwszy raz sięgnęła po leki. W nich znalazła ukojenie. I choć leki na uspokojenie i na sen przez długie tygodnie pomagały jej funkcjonować, po nich znalazła substancje, które znów pozwalały jej spędzać noce, podczas których nie zmrużyła nawet oka. Już nie tak smutna i zapłakana, chociaż czasem nadal totalnie zagubiona.
Bezsenną nocą miała być ta, kolejna spędzona samotnie w ośrodku.
Ukojenie natomiast przyniósł Othello.

– Jest dobrze. – wymamrotała cicho, chociaż nie było to prawdą. Nie to się jednak w tej chwili liczyło. Nie leżeli na wielkim i wygodnym łóżku wśród miękkiej i pachnącej płynem do prania pościeli. Daleko tej scenie było do tych z serii wygodnych. Liczyło się jednak tu i teraz, a to był twardy i niewygodny dach. I tylko świeże powietrze, które niosło zapach lasu, było tym punktem, który można było uznać za nieco elegantszy.
Czy nie płaciło się kroci za naturalne perfumy, które doskonale oddawały znane nam dobrze nuty? Czy nie chciało się mieć na półce piękne szklanej buteleczki, w której uwięzione były zapachy naszych marzeń? Ekskluzywne mieszanki łączące w sobie kwiaty, owoce, czy kadzidła, potrafiły przywoływać wspomnienia. Wakacje w Maroko, weekend nad oceanem, spacer po lesie, czy randka w ogrodzie botanicznym, wszystko miało swój zapach.

Zadrżała, gdy musnął ustami płatek jej ucha, dość pewnym ruchem zmieniając ich pozycję.
– Może trzeba było zaryzykować złapaniem w pokoju? – zaśmiała się cicho, gdy ciężar swojego ciała oparła na kolanach rozstawionych po obu stronach ud Othello. Blond włosy wpadające na twarz przeczesała za ucho, przyglądając się z bliska twarzy chłopaka. Wyprostowała się mimowolnie, gdy jego dłonie przemknęły po jej nagiej skórze na plecach i na chwilę wstrzymała oddech, gdy poczuła, jak materiał stanika przestał opinać jej ciało. Pozbyła się tej części garderoby, zostawiając ją gdzieś obok nich i przylgnęła do Othella, dłonie układając na jego ramiona, a pocałunkami błądząc po jego szyi. Przerwała dopiero po chwili, gdy plecy chłopaka dotknęły ziemi, a ona poczuła na przedramionach powierzchnię dachu.
– Weź to. – mruknęła niemal bezgłośnie, na chwilę odsuwając się od niego. Sięgnęła po bluzę i przesunęła tuż pod jego plecy, nie pozwalając mu na żadne protesty. Tę chwilę wykorzystała na mało zgrabne ściągnięcie materiałowych spodni. Naprawdę starała się, by jej ruchy bezdźwięczne, ale gdyby ktoś to usłyszał, mógłby pomyśleć, że po dachu chodzi jakiś pijany kot. – To nie jest zabawne. – jęknęła rozbawiona, widząc, jak Othello przygląda się, jak siłuje się z zaplątaną nogawką. Warunki nie były sprzyjające, także kolejna próba sprawienia, że ten moment będzie poważny, pełen pasji i rodem z romansu, który wygląda inaczej, była najzwyczajniej w świecie bez sensu. Chociaż próbować mogli. Czekała tylko na to, aż Othi sam wyswobodzi się ze swoich spodni, by znów znaleźć dla siebie miejsce na jego kolanach. – Zapomnijmy o tej nieudolnej próbie wdzięcznego pozbywania się ubrań. – wyszeptała mu do ucha, uśmiechając się sama do siebie, w międzyczasie błądząc dłońmi po jego plecach.
  Temat: (nie)zobowiązująca para
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 91

PostForum: 202   Wysłany: 2021-10-12, 09:31   Temat: (nie)zobowiązująca para
– Jaki ty jesteś stanowczy. – mruknęła z niezadowoloną miną, chociaż znała go z tej strony i wcale jej to nie przeszkadzało. Chciała się tylko podroczyć, przeciągając moment jego wyjścia.
– I wszystko jasne. One motywują każdego. – przyznała z rozbawieniem. Miała to szczęście, że urodziła się w zamożnej rodzinie, która gotowa była spełnić każdą jej zachciankę i nie śpieszyło się jej wcale do rozpoczęcia wyścigu o lepszą pracę i wyższą pensję. Może to przez to, że widziała, jak te pieniądze niszczyły jej rodzinę i przez które po części straciła brata. A może dlatego, że w tej kwestii miała nieco buntownicze podejście i nie chciała upodobnić się do rodziców. Broniła się przed łatką rozpieszczonej i nieszanującej pracy, czy pieniędzy dziewczynom, ale stany depresyjne, które dopadały ją raz po raz, skutecznie to utrudniały.
– Mam sporo zaległości na uczelni, pewnie będę siedzieć przy książkach. – odparła zgodnie z prawdą. Jeśli chciała skończyć te studia, musiała zaliczyć jeszcze kilka zaległych przedmiotów, które łaskawie przepisywali jej z roku na rok, licząc na to, że w końcu się ogarnie. Papiery od psychiatry wpływały na przychylność tych decyzji, jednak zmuszały też do pewnej dyskrecji na temat stanu jej zdrowia, a koledzy z roku patrzyli na nią spode łba, zapewne jej szczęście na studiach przypisując rodzinnemu nazwisku.
Zaśmiała się, gdy nagle zmienił ich położenie. Wyciągnęła rękę, by zgarnąć z jego czoła kosmyk ciemnych włosów. – Skoro nalegasz. – teatralnie wywróciła oczami, przyciągając go do siebie. Jeśli nie miała w planach spędzenia wieczoru z Lucasem albo z Farrah, mogła spotkać się z Siriusem. Nie miała ochoty imprezować z innymi studentami, a każde wyjście na miasto łączyło się z obawą, że wpadnie na Williama. Chociaż i w mieszkaniu jego najlepszego przyjaciela była na to duża szansa.
Przyglądała mu się, gdy w końcu wyszedł z łóżka i zbierał ubrania, a także, gdy zniknął za drzwiami jej łazienki. W te dziesięć minut zdążyła na chwilę przysnąć i dopiero jego powrót do pokoju ją wybudził. Wygrzebała się z łóżka i usiadła na jego brzegu, spoglądając na chłopaka. – Chcesz coś do jedzenia na drogę? – spytała z lekkim uśmiechem. W lodówce na pewno miała coś, co mógł złapać i zjeść po drodze. – O której mam dziś być? – spytała jeszcze, bo jeśli miał wyjść, a potem być cały dzień w pracy, to nie była pewna, czy znajdą chwilę, by ustalić jakieś szczegóły.
  Temat: (nie)zobowiązująca para
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 91

PostForum: 202   Wysłany: 2021-10-09, 21:49   Temat: (nie)zobowiązująca para
– Ej. – mruknęła niezadowolona, gdy dźgnął ją w żebra. Była to jedna ze skutecznych technik wybudzania, ciśnienie od razu się jej podniosło, a ona zaśmiała się, gdy Sirius znów ją do siebie przyciągnął. Umościła się w jego objęciach, wzdychając ciężko. No ciężko się tak wstawało od rana!
– Rozumiem. – przyznała, wyczuwając drażliwość tego tematu. Sirius wydawał się jej być takim facetem, który był w stanie ustawić kolegów, by nie roznieśli akademika, ale niewiele wiedziała o jego relacjach ze współlokatorem. Nie wyskakiwała więc z żadnymi złotymi radami o tym, że powinien zmienić pokój, a może nawet akademik albo coś sobie wynająć. Nie każdy miał taką możliwość, nie każdy też musiał przecież chcieć. Właściwie studenckie życie trochę polegało na balowaniu i narzekaniu na współlokatorów, by później mieć co wspominać. Ich sytuacja życiowa i finansowa była zupełnie różna, ona nie musiała zaprzątać sobie głowy mieszkaniem w akademiku, nie zamierzała jednak się w ten temat zagłębiać w tej chwili.
– Och. Czyli wcale nie jest tak wcześnie, jak mi się wydawało. – jęknęła cicho, niezbyt zadowolona z tej informacji. Nie chciało się jej ruszać z ciepłego łóżka, nie miała nawet ochoty wyciągać ręki po telefon. Na szczęście była sobota, a ona nie musiała biec na uczelnię. Lubiła weekendy, bo opuszczało ją wrażenie, że jest wiecznie spóźniona albo o czymś zapomniała. Chociaż miała masę zaległości na studiach, zabierała się za nie, dopiero gdy udało się jej wygrzebać z łóżka.
– Zdecydowanie piętnastominutowa drzemka. – odparła, siląc się na poważny ton. Była to pierwsza rzecz, która przychodziła jej do głowy po przebudzeniu, o drugiej jeszcze nie wspominała, tak na wszelki wypadek, gdyby Sirius miał zamiar wyjść z jej mieszkania w ciągu pięciu minut. Zaśmiała się, gdy mocniej ją objął i przeciągnął tak, że znalazła się na nim. Odwzajemniła krótki pocałunek i odchyliła delikatnie głowę, zbierając za ucho włosy spadające jej na twarz. – Musisz mi zdradzić, co takiego sprawia, że od rana masz tyle energii. – szepnęła, opadając na niego całym swoim ciężarem i układając głowę na jego klatce piersiowej.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 13357
Wyświetleń: 292999

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-10-09, 21:02   Temat: Kto do kogo pasuje?
Ja bym tu widziała Claribel! *.* a co, niech sobie zaszaleje :lol:
  Temat: i would('nt) waste a prayer on you
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 27
Wyświetleń: 565

PostForum: retrospekcje   Wysłany: 2021-10-09, 20:56   Temat: i would('nt) waste a prayer on you
W tej alternatywnej rzeczywistości, w której w tym momencie pewnie zżerałoby ich uzależnienie albo po prostu kilka miesięcy wcześniej, kiedy przez myśl im nie przeszło, że trafią do tego miejsca i spotkają akurat siebie, wszystko toczyłoby się inaczej. Ośmieleni krążącymi w ich żyłach substancjami nie myśleliby o tym, czy to nie za szybko, czy to na pewno odpowiednie, czy w ich głowach nie tkwi ktoś inny. Wszystko działoby się gwałtownie, a ich myśli zagłuszałaby prawdopodobnie głośna muzyka. Nie zastanawialiby się nad tym, czy będą tego żałować albo, czy kiedykolwiek się to jeszcze powtórzy.
Teraz natomiast, gdy pytanie Othello zmusiło Lunę do zastanowienia się nad ich sytuacją, potrzebowała tylko jednego – zatrzymała gonitwy myśli, których szum wiatru i szelest liści drzew nie mogły zagłuszyć. Tylko on i jego bliskość była w tym momencie rozwiązać ten problem, zajmując ją tym, co działo się tu i teraz.
– Fajne? – powtórzyła cicho, trochę rozbawiona tym doborem słów. Miał rację, to było fajne, ale Lunet szukała w tym momencie bardziej odpowiedniego sowa, które mogłoby opisać to, co czuła. W pewnym sensie było to wyjątkowe, bo dawno nie myślała tak trzeźwo. Było to miłe, bo brakowało jej tego, co teraz czuła. Tego chwilowego braku dopływu powietrza do płuc, który powodowało ich krzyżujące się spojrzenie. Tych dreszczy, które przebiegały przez jej ciało, gdy Othello dotykał jej delikatnej skóry. Tej ekscytacji, która niemal obezwładniała.
– Masz rację, to fajne. – przyznała po chwili, sama ledwie siebie słysząc. Spotkania z drugą osobą były fajne. Zrozumienie było fajne. Ta nić porozumienia, która pojawiła się między nimi była fajna.
– Świetnie. – odparła z delikatnym uśmiechem. Czy dla nich faktycznie było to wyzwanie? Sprostać na trzeźwo oczekiwaniom drugiej osoby, a także swoim własnym.
Othello jednak wydawał się spokojny, jakby jej zapewnienie rozwiało wszystkie jego wątpliwości. Kolejny pocałunek, który złożył na jej ustach, różnił się od tych poprzednich. Zdecydowany i pewny, był zapowiedzią kolejnych chwil, na które teraz czekała. Pomogła mu ściągnąć bluzę, którą odłożyli obok siebie, a dłonie od razu przesunęła po jego bokach, powoli zsuwając koszulkę, która na nim została. Uniosła się nieco, by i z siebie zdjąć bluzę i położyć ją za sobą, bo teraz nic nie dzieliło jej od powierzchni dachu. O jej nagie ciało od razu uderzyło nocne powietrze. Było ciepło, ale i tak cała zadrżała.
Wsunęła dłoń w jego włosy, ponownie przyciągając go siebie i składając kolejny pocałunek na jego ustach. Tym razem dłuższy, bardziej namiętny.
  Temat: #4 gluten is my favourite thing
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 22

PostForum: 202   Wysłany: 2021-10-09, 18:58   Temat: #4 gluten is my favourite thing
#6
Mieszkanie z Lucasem było lepsze, niż mogła się tego spodziewać. Oboje szanowali swoją przestrzeń, zajmowali się własnymi sprawami, ale byli blisko siebie i zawsze mogli znaleźć u siebie wsparcie. Chociaż rozmawianie na poważne tematy od zawsze w tej rodzinie było problemem, tak podobne przeciwności losu, które spotkały po drodze rodzeństwo Harlow, sprawiały, że dogadywali się niemal bez słów. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by się domyślić i po prostu otworzyć swoje ramiona dla drugiej osoby.
To jednak w wydaniu braterskiej miłości nadal nie było tym, czym były dla niej ramiona Williama, a zastępstwo dla nich znalazła u Siriusa. O którym Lucas jeszcze nie wiedział, bo… powodów było, ale najważniejsze było zdecydowanie to, że nie chciała go martwić, nie wiedziała dokąd zmierza ich relacja, nie chciała, by dowiedzieli się o niej rodzice. Nie wiedziała też, czy powie o tym Williamowi, a ten punkt był wyjątkowo dla niej drażliwy. Prawda była taka, że gdyby tylko Hayes pojawił się znów w jej życiu z pewnymi deklaracjami, wszyscy inni znów przestaliby dla niej istnieć.
– Świetnie! – odkrzyknęła, wstając ze swojego łóżka i kierując się w stronę salonu, w którym od razu znalazła brata. Uśmiechnęła się do niego i usiadła obok na kanapie, wyciągając ręce po talerzyk i jeden kawałek pizzy. – Chyba czytasz mi w myślach, akurat pizza chodziła mi dziś po głowie. – przyznała z rozbawieniem.
– Daleko chyba masz ten kamień, bo jakaś zimnawa. – rzuciła żartem, kręcąc lekko głową. Nie śpieszyło się jej do opowiadania o tym, co u niej słychać, bo… chyba nie do końca było o czym mówić. Przynajmniej nie bratu.
– Poświęcasz mi naprawdę dużo czas i uwagi, doceniam to niezmiernie. – posłała mu znaczący uśmiech, nie pozwalając, by myślał o tym w ten sposób. Miał przecież własne życie i karierę, którą próbował reaktywować. Ona nie mogła mu stać na przeszkodzie.
– Nie wiem tylko o czym ci opowiedzieć. Wyjątkowo pierwszy miesiąc studiów minął mi bez większych problemów, także można to uznać za sukces. – studia były bezpiecznym i na tyle ogólnym tematem, że zaczęła właśnie od nich. – Ja bym wolała posłuchać o twoim dniu. Jak było w pracy? – uniosła pytająco brew.
  Temat: Luna Harlow
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 5
Wyświetleń: 154

PostForum: kalendarze   Wysłany: 2021-10-09, 16:40   Temat: Luna Harlow
rozgrywka #4

z kim

William Hayes

kiedy

sierpień 2021

Zamarła, gdy dotarł do niej znany jej dobrze głos. Zacisnęła mocniej owinięty wokół siebie ręcznik i wyszła z łazienki, zostawiając za sobą mokre plamy. Najpierw w głowie zbeształa brata, za to, że nie zamknął drzwi, a potem zatrzymała się w bezpiecznej odległości.
przerwana
rozgrywka #5

z kim

Sirius

kiedy

początek października 2021

– Która jest godzina? Zaraz to znaczy za pięć, czy może dwadzieścia minut? – mruknęła, spoglądając na niego z tajemniczym uśmiechem, dłonią przesuwając po jego nagiej klatce piersiowej.
trwa
  Temat: (nie)zobowiązująca para
Lunet Rose Harlow

Odpowiedzi: 6
Wyświetleń: 91

PostForum: 202   Wysłany: 2021-10-09, 16:13   Temat: (nie)zobowiązująca para
#5
Studenckie życie nieco uciekało jej sprzed nosa. Odkąd dostała się na uczelnię, bywała na niej niewiele, a zajęcia zaliczała chyba cudem. Ciągle o czymś zapominała, przez swój stan psychiczny nie zjawiała się na wykładach, prawie za każdym przekładała terminy zaliczeń albo przedłużała sesje. Daleko jej było do prawdziwej studentki, która rozumiała, czym jest bieganie po kampusie, chodzenie na imprezy, czy uciekanie z akademika, bo znajomi robili imprezę. Namiastką tego wszystkie były obecnie spotykania z Siurusem, którego życie wydawało się nieco bardziej rozrywkowe, tym samym wciągając ją nieco w ten nieznany jej do tej pory świat.
Mieli szczęście, że Lucas w ostatnim czasie pracował do późna, a gdy wracał, zasypiał niemal natychmiast. Mieszkanie jej brata było na tyle duże, że nawet schadzki Luny przez jakiś czas byłyby niezauważalne. Nie zabrał jej zapraszać do siebie ludzi, ale znała swojego brata i doskonale wiedziała, że nocujący chłopak wywołałby lawinę pytań.
Miło było znów zasypiać w czyich ramionach. Rozstanie z Williamem oraz sześć tygodniu odwyku, o którym Sirius jeszcze nie wiedział, sprawiły, że stęskniła się za taką bliskością. Po wspólnie spędzonej nocy nie było opcji, by obudziły ją promienie słońca wdzierające się przez zasłony, czy żeby sama z siebie wstała pierwsza. Zaczęła się rozbudzać, dopiero gdy Sirius przyciągnął ją do siebie. Powoli otworzyła zaspane oczy i mruknęła przeciągle, gdy zacisnął palce na jej biodrze.
– Uwierz mi, nie zamierzam. – odparła cicho, zachrypniętym po nocy głosie i odetchnęła głęboko. Poranki zawsze były dla niej trudne, a ciepło bijące od chłopaka tylko wszystko utrudniało. I choć nie miała go dla siebie codziennie, a ich relacja była jedną z tych luźniejszych, lubiła te chwile, gdy przy niej był. Doceniała jego nie nachalność, przestrzeń, którą w tej relacji mieli, ale też te momenty, kiedy stawali się sobie bliżsi. Nadal byli na tym wczesnym etapie, przez który przechodzą pary, czyli upajania się sobą, a niekoniecznie poważnych rozmów, czy opowiadania sobie o swoich problemach, ale nawet nie znając do końca historii Siriusa, czuła, że wiele ich łączy. Byli dwójką skrzywdzonych młodych ludzi, którzy potrzebowali kogoś obok siebie.
– Już? – jęknęła cicho, układając się na plecach, a jego dłoń układając na swoim brzuchu. Zmrużyła oczy, przyglądając się mu z bliska i również się zaśmiała.
– Założę się, że to nie pierwsza i nie ostatnia taka impreza. – przyznała z lekkim wzruszeniem ramion. – A ciebie tam nie było, więc chyba możesz być spokojny. – dodała z uśmiechem. Nie było to coś, co powiedziałaby na głos, ale było jej miło, że wybrał spędzanie czasu z nią, a nie imprezę z kumplami. – Która jest godzina? Zaraz to znaczy za pięć, czy może dwadzieścia minut? – mruknęła, spoglądając na niego z tajemniczym uśmiechem, dłonią przesuwając po jego nagiej klatce piersiowej.
 
Strona 1 z 11
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 387 punktów
Miejscowy skazaniec, temat plotek i spekulacji. Przesiedział pięć lat za morderstwo i mimo, że na koniec go uniewinniono, to zdania na temat tego, co prawdziwe, nadal są podzielone. Obecnie jest właścicielem domu pogrzebowego o nazwie Serenity. Ceni dobre kino, dalekie podróże i kuchnie śródziemnomorską. Wbrew pozorom ma całkiem niezłe powodzenie u kobiet, więc jeśli jeszcze jest wolny, to szybko może się to zmienić
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 230 punktów
Mężczyzna o wielu talentach. Ambitny, wysportowany człowiek sukcesu, w dodatku całkiem niezły kucharz. Trenuje sztuki walki, gra na pianinie i interesuje się autami. Nie toleruje kłamstwa, a sam jest opiekuńczy, lojalny i szarmancki. Prawdziwy z niego skryty romantyk. Na koniec warto dodać, że jest kawalerem, więc warto łapać, póki jest do wzięcia!