Znalezionych wyników: 656
Dreamy Seattle Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: The Home Depot
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1303

PostForum: Columbia City   Wysłany: Wczoraj 14:04   Temat: The Home Depot
Zerknęła na kuzyna z pod byka. – TO nie są pierdoły, Sirius – ucięła. Halo. Na pewno znał jej podejście do Świąt i wiedział, że to jej ulubiony okres w roku. Nie chodziło już nawet o to, że przekazywała tę frajdę Keylenowi, że pozwalała mu ubierać połowię choinki, że miał światełka w pokoju, które chciał zostawiać cały rok i że również uwielbiał tę całą otoczkę – jarmarki, miasteczka świąteczne i gorącą czekoladę z masą pianek. Ona sama to kochała i każdego roku ze smutkiem żegnała się z tym świątecznym czasem. – Może i na sam początek nie musisz, bo i tak masz od groma wydatków, ale w Grincha też się nie baw. Chociaż jedne światełka? – uśmiechnęła się, za chwilę tłumacząc KeyKeyowi w kilku słowach, co to Grinch i obiecując, że w weekend oglądną film. Chciała by ten dzieciak, mimo że miał tylko ją, czuł ciepło rodzinne, którego nigdy nie czuła ona, mimo pełnej rodziny. Chciała być dla niego i tatą i mamą, by nigdy nie powiedział, że nie starała się wystarczająco. I choć czasami miała dość, szczególnie, kiedy był mniejszym berbeciem, a ona ryczała w nocy razem z nim, bo nie wiedziała co mu dolega, to była pewna, że nigdy się nie podda. Ten mały dociekliwy gówniak, miał jej serce na zawsze. Był wart absolutnie wszystkiego. Zmiana domu, w którym z Kailem rozpoczęli życie jako małżeństwo, na mieszkanie, było najlepszą decyzją jaką mogła podjąć. Totalne odcięcie i nowy start. Keylenowi zaczynało się nudzić, toteż żeby dać im chwilę czasu na dalszą rozmowę i spokojny spacer między alejkami, włożyła młodemu w łapki mini paczkę ulubionych żelek. Kupił to od razu.
- Kiedy będziemy mogli cię odwiedzić w tej Skandynawii? Przecież nie przeszkadza nam, że nie jesteś do końca urządzony – wywróciła oczami, zaraz dodając. – Im dłużej będziesz zwlekał tym później dostaniesz nasz prezent z okazji pierwszego mieszkania – uśmiechnęła się, bo uwielbiała to, co zrobili z KeyKeyem.
Nie chciała o tym rozmawiać, nie chciała mówić ludziom jak głupia była i jak żałowała, że nie załatwiła sprawy z początku. Temat się jednak zaczął i może wcale nie było to takie złe, by usłyszeć opinię kogoś. Tym bardziej, że tym kimś był mężczyzna. Młodszy, bo młodszy, ale zawsze mężczyzna. – Wiem, masz rację, po prostu… – zerknęła na Keylena, by mieć pewność, że nie słucha, choć było to mało prawdopodobne. Patrząc na to idealne dziecko, obleciał ją szalony wstyd, bo była z niego duma jak z niczego innego, powinna krzyczeć na głos do każdego, że ten tutaj mądraliński dzieciak jest jej. Próbowała. Mięły cztery lata od jej rozwodu, a zaś od tamtego momentu, minęło sporo czasu nim zdecydowała się z kimś umówić. Zawsze kończyło się tak samo z tym, że tym razem cholernie jej zależało. Przerażała ją myśl, że to wszystko mogłoby się skończyć. – Powiem mu. Powiem w weekend – przytaknęła swoim słowom, bo co więcej mogła. Kiedy tym razem otworzy buzię by mu to wyznać, nie stchórzy.
- Może z kimś innym? Z kim innym? – zmarszczyła czoło, bo chyba nie była na czasie, a może to Sirius był taki szybki? – Przyjdziecie do nas w święta?
  Temat: The Home Depot
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1303

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-21, 16:02   Temat: The Home Depot
Po co my ci tutaj jesteśmy potrzebni? Nie wiem jak wygląda to mieszkanie, nie wiem, czego szukamy. Kiedy ty tak dorosłeś, że wiesz, czego potrzebujesz? – zapytała w eter, ale Keylen, gumowe ucho, chyba mocno podzielał jej zdanie, bo naburmuszony zaraz dodał: - Niebieskich lolet nie chciał – na to już się zaśmiała, wzruszając ramionami w stronę kuzyna, bo chyba oboje nie wiedzieli, czemu się dzieciak tak mocno uparł, mimo że to nie był jego ulubiony kolor. – Pamiętaj, że musimy kupić nowe światełka na choinkę i może do ciebie do pokoju – przypomniała KeyKeyowi, bo była pewna, że sama o tym zapomni, chyba że sekcję świąteczną ustawili w tym roku na samym końcu. Uwielbiała święta, uwielbiała ubierać choinkę i słuchać świątecznej muzyki. Była chyba trochę freakiem, ale nie mogła na to nic poradzić. Z roku na rok światełka w ich mieszkaniu zdobiły ściany coraz dłużej,
- Nie ma w tym żadnej różnicy, Bosworth. Możesz mieć puste wynajęte mieszkanie, a czuć się w nim jak w domu przez kilkanaście lat, albo mieć najlepszy dom, a czuć się w nim zupełnie obco. Moja idylla w naszym fantastycznym domu nie trwała nawet dwóch lat – przypomniała zarówno sobie jak i jemu. Byli razem naprawdę długo, bo już od studiów i była tak zakochana, że nie sądziła, że po ślubie wszystko się posypie. Udawała, że nie widzi najbardziej oczywistych znaków, że jest ślepa na zdrady, a kiedy zaszła w ciążę wciąż się łudziła nadzieją, bo przecież skoro ona miała fatalny dom, to jej syn musiał mieć najlepszy. Nie wyszło. Szkoda, że tak późno się zorientowała i dawała tak traktować i obniżać swoją samoocenę tak dugo. Wiedziała oczywiście, że nie o to mu chodziło, ale nie widziała tez żadnej różnicy w tym co powiedział – czasami wynajmujący zabierają z mieszkania dosłownie wszystko, skąd miała wiedzieć, że u niego akurat tak niej było.
- Brzmi ekskluzywnie – podążyła wzrokiem za odkładaną na półkę zasłoną przylicową. – Potrzebujesz farb? Chcesz przemalować ściany? Możemy przejść do części kuchennej? Pamiętasz, jak obiecałeś Keylenowi, że może zaprojektować jedną część? – ostatnie pytanie zadała z premedytacją tylko i wyłącznie po to, by usłyszał to Keylen. Nie sądziła, że tak łatwo przejdą na tematy, które były dla niej tak ważne, a jednocześnie tak stresujące. Przytaknęła głową. – Tak, pracuje w Swedish – uogólniła, przypominając sobie jak zawoziła mu tam najlepszą kawę w mieście. Niby nic, a czuła wtedy, jak cholernie bolą policzki od uśmiechania się. Przygryzła wargę, chwilowo milcząc. – Nie zna go jeszcze – powiedziała w końcu, przyglądając się tej idealnej twarzy czterolatka, który gapił się obecnie na sufit, z którego zwisało kilkanaście lamp. – Skyler też go nie zna. Właściwie… nie mówiłam mu jeszcze, że mam syna. Z początku nie wiedziałam, że to coś poważnego, w zasadzie nadal nie wiem, a teraz… dostaję palpitacji serca na samą myśl, że mógłby mnie nie chcieć, bo nie jestem sama – przyznała w końcu. Minęło kilka miesięcy, a ona wciąż się z tym męczyła i wiedziała, że z dnia na dzień będzie coraz ciężej. – Panowie nie lubią takiej odpowiedzialności, prawda? Szczególnie nie swojej – chyba nie miała co pytać, bo dzieliło ich prawie dziesięć lat. Odchrząknęła lekko. – Z Lunet? – święta się zbliżają… byłoby idealnie.
  Temat: The Home Depot
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1303

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-20, 18:18   Temat: The Home Depot
Ależ się uparł na te rolety. Obaj się uparli. Przyglądała się obu typom rolet i szczerze powiedziawszy wybór nie był taki trudny, bo na którekolwiek nie padnie, będą okej.
- Sirius, białe ściany i drewniane podłogi brzmią tak typowo, że naprawdę jakikolwiek kolor nie wybierzesz, to będzie dobrze. Co innego, gdybyś mówił o pomarańczowych ścianach i zielonych płytkach, a do tego chciał żółte rolety – wykrzywiła usta, biorąc obie rolety w ręce i zerkając na ich opis. – Niby takie same, ale te odbijają światło dzienne. Nie usmażysz się w lecie. Weź grafitowe – kiwnęła głową i wywróciła oczami, kiedy Keylen tak mocno uparł się przy swoim. – Key, naprawdę nie potrzebujemy niebieskich rolet. Żadnych nie potrzebujemy. Kupimy coś innego A co? – od razu usłyszała. – Nie wiem. Coś – chciała jedynie by zapomniał o tych roletach, no bo co mu tak strzeliło do głowy? - Powiedz mu, że grafitowe, wyglądają prawie jak niebieskie, jak niebo – podsunęła synowi, kiedy to jakże ważne pytanie zadał ostatecznie i Keykeyowi, a ten w końcu się na nie zdecydował. Uf, jedno z głowy. Wyglądało na to, że długa podróż ich czeka przez alejki sklepu.
Przysłuchiwała mu się z uśmiechem, kiwając głową na tą jego paplaninę, bo widziała, jak cholernie jest podekscytowany. Zwykłe zakupy, a buzia mu się nie zamykała.
- Ło, wiesz, że chyba przez całe twoje życie nie słyszałam, żebyś powiedział tyle słów na raz? Paplasz i paplasz. Zupełnie jak KeyKey wtedy, kiedy nie powinien – szturchnęła syna, ściągając mu czapkę, bo się dzieciak przecież ugotuje, tym bardziej, że naprawdę wyglądało na to, że posiedzą tutaj jeszcze. – Chyba nieźle się tam już czujesz, co? Jesteś tam ile, kilka dni, a już znasz sąsiadów, którzy wyświadczają ci przysługi? – to chyba dobrze wróżyło, mimo że akurat wtedy naprawiali pierwsze awarie w mieszkaniu. – Sąsiedzi są ważni, ale mimo wszystko, mam nadzieję, że więcej nic nie będzie się psuło, bo raz czy dwa jest jeszcze okej, ale jak zacznie się walić wszystko na łeb i na szyję, to już nie będzie tak kolorowo, nawet jeśli każdy sąsiad w kamienicy będzie ci służył pomocą – wzięła do ręki jakiś ręcznik, może by jej się przydały nowe. – Wyposażenie łazienki, tak? Jak wprowadziliśmy się z Kailem do naszego domu, to mieliśmy zaledwie dmuchany materac i dwa wina. Wychodzi na to, że tu już jesteś przygotowany jak na wojnę – już sama nie wiedziała, czego on chciał, ale skoro tutaj byli, to chyba o to mu chodziło. Przypadkiem wspomniały jej się czasy, kiedy kupili z eks mężem dom zaraz po studiach i gdy dostali pierwsze prace. – To, do wszystkiego będzie pasować – władowała mu do wózka czarną zasłonę pod prysznic, mimo że nic o niej nie mówił. – U mnie? – zerknęła chwilowo na niego, ale nie potrafiła ukryć uśmiechu. – Chyba… dobrze. Chyba… jestem szczęśliwa – pierwszy raz od naprawdę dawna, mogła powiedzieć te słowa głośno. Szczęśliwa i przerażona. – Wszystko układa się dobrze. No wiesz, ze Skylerem… chyba – tutaj trochę spochmurniała, bo nie była w sumie pewna. A jako, że traktowała Siriusa już jako dorosłego faceta, to napewno imię Skyler gdzieś się w ich rozmowach przetoczyło.
  Temat: The Home Depot
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 32
Wyświetleń: 1303

PostForum: Columbia City   Wysłany: 2021-11-20, 03:06   Temat: The Home Depot


Miała tak cholernie zabiegany dzień, szczególnie poranek, że miała wrażenie, że nie wyrobi nawet na odebranie Keylena z przedszkola. Kiedy jednak z ręką na sercu zatrzymała się przy wejściu do budynku, by odebrać syna, odetchnęła z ulgą, bo miała wrażenie, że złamała co najmniej kilkanaście przepisów drogowych. Zapakowała dzieciaka do samochodu, słuchając jak opowiada, że rozmawiali o Thanksgiving i nawet namalował indyka, to może będzie mógł powiesić go na lodówce? Kiwając głową odebrała esemesa, bo jezu, zapomniała, że to dziś, ale zerknąwszy na czterolatka, zapytała: - Jedziemy na zakupy? – no jak nie? Może coś wysępi? Dobrze, że nie wspomniała mu, jakiego rodzaju to zakupy, ale pewnie i to by mu się spodobało – sama obecność Siriusa robiła swoje, a na pewno pamiętał jak rok temu przed Świętami zabrała go do Home Depot, gdzie akurat otwarli sekcję dla dzieci, gdzie mogły one budować karmniki dla ptaków na zimę.
Widząc, że Sirius i Keylen radzą sobie doskonalne, skręciła na moment w inną alejkę – farby i tapety, bo gdzieś tam z tyłu głowy miała, że może to pora i czas by zmienić KeyKeyowi coś w pokoju, ale w sumie miał tam wszystko tak neutralne, że nie bardzo wiedziała za co się zabrać. Może lampkę? Widziała gdzieś w reklamie taką samolotową, boże, przecież dzieciak by się posikał z ekscytacji, ale teraz jakoś nie mogła na to trafić. Musi zapytać. Kątem oka zauważyła syna z kuzynem i podeszła w końcu, zastanawiając się nad czym tak mocno debatują.
- Możemy kupić niebieskie lolety? Kupisz, mama, niebieskie lolety? – usłyszała, ale zmarszczyła jedynie czoło. – Po co nam niebieskie rolety? – zerknęła na te szare. – Do czego szukasz rolet? – przeniosła wzrok na Boswortha. – Czy ty widziałeś u nas jakieś rośliny? Nie mam pojęcia co to Dracena, a ty Keylen wiesz, co to Dracena? – młody pokręcił głową, więc Kay wzruszyła ramionami. Ale zerknąwszy za wzrokiem bruneta, kiwnęła głową. Może faktycznie powinna jakieś kupić i trochę dodac zieleni do swojego mieszkania? – Czego konkretnie szukamy? Na jakim etapie umeblowania jest t w o j e m i e s z k a n i e? – była tym mieszkaniem tak cholernie podekscytowana, że aż sama sobie się dziwiła.
  Temat: View Ridge Playfield Park
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 721

PostForum: Wedgwood   Wysłany: 2021-11-19, 13:52   Temat: View Ridge Playfield Park
Nie mówiła konkretnie o jego nogach, bo fakt, ich akurat krótkich nie miał, ale miała nadzieję, że jej sugestywne spojrzenie da mu do zrozumienia o czym mówi. Nie dało, ale co na to mogła? Wzruszyła ramionami, kręcąc z uśmiechem głową i faktycznie kończąc ten temat. Trzeba też dodać, że raczej by się nie obraziła – raczej do wszystkiego miała dość luźne podejście i dość rzadko złościła się na ludzi. Uważała, że istnieją zbyt poważne problemy, by na serio brać wymianę zdań w akcencie sarkastycznym.
Roześmiała się na jego słowa, ale zaraz całkiem poważnie się odezwała.
- Nawet jeśli nie będziesz chciał pajacować, w co szczerze powiedziawszy trochę wątpię, to będzie mi bardzo miło, jeśli przyjdziesz – uśmiechnęła się. – Jeśli już to wszystko sfinalizuje – przewróciła oczami, maszerując już przed siebie. Kiedy rzucała pracę, by na pełną parę zająć się tylko zdjęciami i by w końcu przedstawić swoje najlepsze szoty na ścianie, nie sądziła, że zajmie to tak długo. Ale chciała by było idealnie. By miejsce było idealne, by wielkość była idealna, by były wydrukowane na odpowiednim papierze. Miliony raz je przeglądała, zastanawiając się czy wybrała odpowiednie i czy kolorystyka będzie pasować do miejsca na które ostatecznie trafiło. No cóż, już raczej nic nie mogła zrobić, wszystko wyjdzie w praniu.
- Seeerio? – zatrzymała się, bo teraz nie było opcji by jej nie pokazał! – No pokaż – chyba nie myślał, że odpuści. – Co przedstawia? Gdzie go masz? Czemu go zrobiłeś? No weź, Harvey, pokaż – szturchnęła go jeszcze, by się pospieszył. O ile oczywiście, ten tatuaż jest w miejscu… na które może zerknąć?
Nie była pewna czy jego nietęga mina, to szybka zmiana tematu, by tego arcydzieła jej nie pokazywać, czy może skutki poprzedniej nocy? Nah, na pewno nie, bo znając ich luźne podejście do siebie, najpewniej po prostu by ją zbył.
- Boże, powiedz, że nie będziesz tutaj wymiotował? Przestań o tym myśleć, co? Czasami pomaga, musimy odwrócić twoją uwagę. Opowiedz o tym normalnym życiu, które wiedziesz? – skąd miała wiedzieć, że wcale mu ono nie wychodziło? - Chyba, że chcesz oddać zwycięstwo walkowerem i chcesz wracać?
  Temat: Podróż w nieznane, dosłownie i w przenośni
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 382

PostForum: podróże   Wysłany: 2021-11-14, 15:05   Temat: Podróż w nieznane, dosłownie i w przenośni
Chcesz, żeby ktoś się zaśmiał – opowiedz mu o swoich planach. Miało być idealnie. Cały weekend miał być i d e a l n y. Mieli się tylko śmiać, całować, kochać, rozmawiać. Może czasami wyjść na dwór z Kawą. Tymczasem mieli za sobą pierwszą, bardzo krótką noc, bo przecież gdyby nie to, to najpewniej spaliłby do południa, zważywszy na godzinę o której w ogóle się położyli. Czekała na tę noc; by się nigdzie się nie spieszyć, by czuć jego ciepło i po prostu być. Pierwsza noc i bum. Co się właściwie stało? Dopiero co czuła cholernie zimno, chciała tylko wtulić się mocniej w jego plecy, a może i nawet narzucić na siebie bluzę. Dopiero co uśmiechała się pod nosem, słysząc jego niemrawe słowa, będąc ciekawą co tak mocno przeżywa. A teraz? Nagle zrobiło się bardzo gorąco, Skyler obudził się zupełnie zdezorientowany, Kawa wściekle ujadała przy łóżku, a ją bolało, tak cholernie bolało. Choć może jej się jedynie wydawało, bo chyba jeszcze nigdy nikt jej nie uderzył. Oko łzawiło, deformując percepcję wzrokową, której i tak ostrość była zniwelowana przez panujący półmrok, bo może i mieli ranek, ale boczne okna na pewno zasunęli. Miała wrażenie, że pulsuje jej pół twarzy, a ten cymbał właśnie próbował ją obronić przed samym sobą. – Jezu, Skyler!! – warknęła, popychając go w ramię, ale chyba na nic się to zdało, bo ten jak w jakimś cholernym amoku skierował swoje kroki do salonu, a przy jego nogach, oczywiście, szczekająca Kawa. Pięknie. Duet marzeń. Może to i lepiej, że nie wiedział, że to on? Przymknęła oczy, wzięła oddech jeden, drugi i trzeci, przejechawszy dłonią przez włosy. Wygrzebała się w końcu z tej rozwalonej pościeli i przeszła bezpośrednio do łazienki i dopiero, kiedy już stała przed lustrem, uniosła wzrok. Leciutko rozcięty łuk brwiowy, maleńka strużka krwi, którą przetarła w pierwszej chwili suchą dłonią. Mimo to, chyba nie przesadzała, chyba naprawdę uderzenie było mocne, bo kolory już nabierały na sile. Mieli lód? Okręciła w końcu wodę, by zmoczyć dłoń i spróbować dotknąć brwi. Syknęła w pierwszej chwili, a w drugiej zobaczyła, jak drzwi się uchylają i pojawia się w nich Bernthal. Odwróciła się przodem do niego, tyłem do lustra i oparła tyłkiem o zlew. Przecież wiedziała, że nikogo nie znalazł. Było bezpiecznie. – Wyglądam jak kretynka – rzuciła tylko, bo co więcej teraz mogła? Wyglądała żałośnie. Ból przechodził, myśli wracały na swoje miejsce i już mówiły, że jak przyłoży się do makijażu, to będzie okej.
  Temat: View Ridge Playfield Park
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 721

PostForum: Wedgwood   Wysłany: 2021-11-14, 00:39   Temat: View Ridge Playfield Park
- A, odwal się – rzuciła, machając ręką, nie wierząc w to co słyszy. Umówmy się – nie była kobietą, która bała się każdego kolejnego roku. Tak jak nie bała się zmiany numeru z 2 na 3, tak zupełnie nie przeszkadzały jej mijające lata. Nie liczyła zmarszczek, nic jej przynajmniej jeszcze nie bolało, nic nie strzelało, ani nie miała problemów ze zdrowiem. Było więc dobrze, a nawet i lepiej, bo szczęście zaczęło się do niej uśmiechać. Poznała faceta, w końcu pozwoliła sobie na odrobinę zaufania po tym jak została z synem sama. Pozwoliła sobie na zaangażowanie, co powodowało mocniejszy strach przed utratą konkretnej osoby, ale miała nadzieję skończyć niedługo z wszelkimi tajemnicami, więc wszystko, na sto procent wszystko się ułoży. Palpitacji serca dostawała na samą myśl o tym, ale ogólnie… była szczęśliwa, tak? Jej syn był szczęśliwy również, a to było najważniejsze. „Odwal się” było więc rzucone w eter, bo przecież wcale nie chciała by Spencer się odwalał. Pognała za nim, a wiedząc, że i tak nie ma żadnych szans, pozwoliła sobie nawet na wyrównanie oddechu pod koniec tej krótkiej, aczkolwiek intensywnej przebieżki. Zmrużyła oczy, słysząc jego kolejne słowa. Bezczelny, jeszcze się z niej nabijał. – Sam masz krótkie… – trochę jej języka w gębie zabrakło. – Sam masz krótkie – powtórzyła pewniej siebie, urywając w tym konkretnym miejscu. Niech sobie sam dopowie co ma krótkie, a żeby mu pomóc, z premedytacją jechała oczami w dół po jego sylwetce. – Grabisz sobie. W ogóle nie wiem, czemu z tobą biegam – rzuciła, kiedy w końcu ruszyli normalnym tempem. Miała jedynie nadzieję, że Harvey zdawał sobie sprawę z tego, że Kaylee pozwoliła mu wygrać, mimo że w ogóle tego nie zrobiła, o.
- Wiesz, że brzmi to jak fantastyczny plan? – zaśmiała się na jego słowa o wystawie. – Moi przyjaciele na pewno mnie nie zawiodą, a przynajmniej mam taką nadzieję. Pewnie przyprowadzą też swoich znajomych, więc może mógłbyś faktycznie robić za takiego… pajaca, co to chodzi i bawi ludzi? – teraz to ona się droczyła, bo oczywiście, że zaprosi go w roli gościa, halo. Może nawet z osobą towarzyszącą? Będzie musiała o to zapytać. Teraz tylko jedno nasunęło jej na myśl: - Robiłeś kiedyś tatuaż sam sobie? – pewnie jakiś okropny, była tego prawie pewna!!! Zwolniła odrobinę, prawie przechodząc na chód, bo ciężko już jej się oddychało, podczas biegu i rozmowy jednocześnie. Machnęła ręką. – Nic takiego. Prawie na samym początku, jak zaczęłam pracę w The Times, rzucili mnie na głęboką wodę. Robiliśmy dość duży fotoreportaż z National Geographic w południowej Francji. A wieczorami poznawaliśmy zakamarki południa z lokalsami. Niesamowici ludzie. Co ty tam robiłeś? – spojrzała na niego. Jego kolej na uzewnętrzenie się.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 13359
Wyświetleń: 293044

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2021-11-14, 00:27   Temat: Kto do kogo pasuje?
a może fernanda
  Temat: #8 KayKay & Sirius
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 121

PostForum: 116   Wysłany: 2021-11-14, 00:20   Temat: #8 KayKay & Sirius
Wzruszyła ramionami na to jego rumienienie się, no ale co mogła? Nie chciał od niej nigdy innej pomocy, niżeli tej słownej, więc wychodziła z założenia, że raz na czas może rzucić w jego stronę jakimś dobrym słowem. Naprawdę uważała, że radzi sobie świetnie, tym bardziej teraz; nowa praca i poszukiwania własnego kąta, to był już naprawdę stumilowy krok. Szczególnie, że jeszcze jakiś tak temu wcale to życie nie wyglądało tak jak teraz. Może nie super kolorowo, ale lepiej. Zdecydowanie lepiej i ukierunkowane w dobrą stronę. W końcu. Zupełnie zatem się nie zdziwiła, że wzmianka o pieniądzach została totalnie zignorowana, ale sama by najpewniej zagregowała podobnie. Uważała, że lepiej sobie radzić skromniej, niżej za czyjeś i lepiej poczekać, aż samemu będzie się w stanie ogarnąć to i tamto.
- Mhm, bardzo stylowo – zerknęła na Siriusa, jak i na Keylena. Jak ona to domyje? Chyba lepiej teraz, póki jeszcze się farbka na jego kręconych włosach nie zaschła? Młodemu też się nie podobało, aż dreptał w miejscu na tym krześle na którym go postawiła, by już to z niego zmyć. Też pewnie spojrzał na dorosłego kolegę z pod byka, mimo że zazwyczaj skakałby z radości na słowa, mówiące że Bosworthowi podoba się coś, co zrobił młody Butler. – No co ci strzeliło do głowy? – Kaylee jedynie dotknęła jego czupryny, a już miała niebieskie palce. – Jezu, to jest wszędzie – żachnęła pod nosem, kiedy Sirius właśnie wracał do kuchni. Temat rzeźb już jedynie skwitowała kiwnięciem głowy, bo myślała teraz już zupełnie o czymś innym. Właśnie miała wysyłać KeyKeya do łazienki, najlepiej, kurde, ze związanymi za plecami rękami, żeby niczego po drodze nie ubrudził, kiedy została ubrudzona mazią.
- Ty też? – parsknęła śmiechem, próbując odsunąć twarz w tył, co i tak było już na nic. – Odczep się – rzuciła z uśmiechem, choć nie do końca chodziło o to, by sobie już szedł. Trzeba jednak przyznać, że i ona, dzięki czterolatkowi, miała teraz coś ważniejszego do z robienia, więc prosząc, by odezwał się niedługo i przypominając synowi by się pożegnał, sama to zrobiła, obiecując przy tym, że popyta wśród znajomych o mieszkania w Chinatown.

zt x2
  Temat: Plac zabaw
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 634

PostForum: Delridge   Wysłany: 2021-11-13, 22:55   Temat: Plac zabaw
Nie miała mu tego za złe. Gdyby straciła na tak długą chwilę Keylena z oczu, miałaby gdzieś to, co dzieje się z innymi dziećmi – w tym momencie najważniejsze byłoby to jedno jedyne – jej. I tak byłą pod wrażeniem, że zważywszy na to, w jakim regionie Seattle się znajdują, nie bacząc na to, że obok niego jest drugi, denerwujący się chłopiec, jako tako zachowuje zimną krew. Może na co dzień miał do czynienia z sytuacjami kryzysowymi? Miała wrażenie, że tracą cenny czas, a mimo to, mimowolnie się uśmiechnęła, widząc stosunek mężczyzny do sześciolatka, bo nadal cholernie ją to rozczulało. Może dlatego, że tato Keylena nie miał na to ochoty, a samo ojcowanie bardzo szybko mu się znudziło? Może dlatego, że nie nawet jak już sama kogoś poznawała, to nie pozwalała im się zbliżać do swojego syna? Trochę traktowała go jak porcelanę – miała wrażenie, że jest cholernie kruchy, a najmniejsze zło, może go zniszczyć.
Keylen z ekscytacją pokiwał głową, chociaż nigdy nie uwzględniał policjanta, tudzież detektywa w swoich planach na przyszłość. Chciała już iść, chciała sprawdzić, chciała zaglądać, a nawet i chciała zadzwonić na policję. Może potrzebowali pomocy? – Jest ich dwóch, mówisz, że są tacy sami, jak mogłeś nie zauważyć jak sobie idzie? Jak mógł ci zniknąć z oczu? – kurde, nie chciała tego mówić, jakoś tak samo wyszło. Skierowała swoje kroki za nim, kręcąc głową i już trochę żałując, że to słowa wydostały się z jej ust. Taka była – zbyt często działała sercem, nie rozumiem. – Przepraszam, po prostu… – nie dokończyła, bo skręcił w inną stronę niżeli ona. Wzięła głęboki oddech. – Masz się nigdy tak nie oddalać, słyszysz? Nie żartuję Keylen, bezpieczna odległość to taka, w której cię widzę – zerknęła na syna, który chyba do serduszka wziął sobie słowa szatyna, bo zaglądał pod każdy najmniejszy kamień. Całe szczęście, nie trwało długo, nim wszyscy, w końcu, znaleźli się przy sobie w komplecie. Odetchnęła z ulgą, widząc jak i twarz nieznajomego rozluźnia się z zaciśniętej szczęki. – Faktycznie są tacy sami – przyznała, przyglądając się, jak teraz dwóch chłopców, nie zważywszy na okoliczności, próbowało okiełznać kotka. – Przepraszam – powiedziała raz jeszcze, zerkając na policjanta. – Takie sytuacje cholernie mnie stresują. Szczerze powiedziawszy byłam o krok od zaalarmowania policji, pewnie jeszcze chwila, a bym to zrobiła – przyznała, puszczając w końcu dłoń syna. Szkoda, że nie lubił kotów, bo pobawiłby się z nimi. – Co byłoby bez sensu, na szczęście – dodała, bo jednak dobrze, że nigdzie nie zadzwoniła.
  Temat: View Ridge Playfield Park
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 18
Wyświetleń: 721

PostForum: Wedgwood   Wysłany: 2021-11-11, 15:00   Temat: View Ridge Playfield Park
Harvey ani nie wyglądał na swój wiek, ani się tak nie zachowywał. Choć może czasami? Nie żeby dawało jej to do myślenia, bo sama nie zachowywała się chwilami jak prawie 34 (jezu) letnia kobieta i mama. Odpowiedzialność narzucona sobie za wychowanie czterolatka zazwyczaj wychylała się na prowadzenie w tej batalii toczonej z jej luźną naturą. Podróżując swego czasu po świecie nauczyła się jednak łapać kontakt z młodzieżą również, dlatego miała wrażenie, że czasami zaciera się jej granica wiekowa. Nie przeszkadzało jej to zupełnie, a czasami nawet, o dziwo, lepiej jej się dyskutowało z młodszymi od siebie. Nie żeby była totalnie stara, okej? Szczególnie teraz, kiedy wyglądowo te różnice były naprawdę niewielkie. Nie myślała o tym, a nawet gdyby, to zupełnie jej to nie przeszkadzało. Liczyło się to, że potrafili się dogadać, śmiechu czasami było więcej niżej słów, więc chyba nie było niczego lepszego, prawda? Gdzieś tam w środku na pewno cieszyła się, że znalazła kompana do biegów, szczególnie tych wieczornych, bo nie oszukujmy się, ale po zmroku nieco się obawiała biegać samotnie. Może dlatego uskuteczniała to coraz rzadziej? Naaah, wymówki. Kolejne wymówki.
- Nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała ku temu okazji – wzruszyła lekko ramionami z uśmiechem, bo przecież nie miała wielu okazji, by mu dokopać. Nie ścigali się na czas, nie liczyli okrążeń, a jakieś głupie kto pierwszy… rzucali naprawdę rzadko. Chciała coś dodać, ale się rozgadał, na co na sam koniec uniosła jedynie brwi, szturchając go w łokciem w bok. – Wtedy zobaczysz jak ja dam popalić tobie. Nie wkurza się kobiet, które mają te dni. Życie ci niemiłe? W takim razie proszę bardzo, droga wolna, nie mogę się doczekać – no co on? Nie wiedział tego? Okej, może i Kaylee nie często narzekała, a wtedy kiedy nie czuła się na siłach, po prostu nie wychodziła z domu, ale kto wie? Może pora do zmienić? – Ćwierćwiecze… jeez, kiedy to było? Nie dziwię się, też na swoje trochę szalałam. Z obcymi. We Francji. Stare dzieje – zmarszczyła brwi, ale właściwie nie mogła sobie przypomnieć. Na pewno robili wtedy ten projekt z National Geographic. KeyKeya nie było jeszcze na świecie, a ona po studiach naprawdę mało przebywała w Seattle. Zatrzymała się na mały moment, kiedy zapytał o wystawę. Oczywiście, że była to ważna sprawa. Rzuciła prace, by to wszystko dopiąć i w końcu ogarnąć. Marzenie całego jej życia. – Myślę, że zaraz po nowym roku, a przynajmniej bardzo bym chciała. Ale nie, serio, przyjdziesz? Trochę się boję, że będzie pusto, mógłbyś robić sztuczny tłum? – uśmiechnęła się, ale żartowała. Na pewno dostanie zaproszenie. Nie spodziewała się tego szybkiego startu, tym bardziej, że właśnie się zatrzymała i dopiero ruszała. Próbowała, okej? Nie porównujmy jednak jej krótkich nóg, z tymi jego, więc najpewniej nie miała żadnych szans. – Jezu, jesteś okropny – żachnęła, kiedy zatrzymała się obok niego z trudem łapiąc oddech. – To się nie liczy – dodała, zapowiadając tym samym, że nie zna dnia, ani godziny, kiedy ona rzuci jakieś „lets go”.
  Temat: #8 KayKay & Sirius
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 121

PostForum: 116   Wysłany: 2021-11-10, 00:53   Temat: #8 KayKay & Sirius
Nigdy nie próbowała mu matkować. Zawsze starała się być dobrym przyjacielem, który po prostu był, a wtedy kiedy trzeba będzie umiał powiedzieć kilka ciepkich słów, by się opamiętał. Jeśli więc w jej mieszkaniu czuł się bezpiecznie i dobrze, to chyba mogła uznać to za cholerny sukces. Nigdy nie zaznała ciepła rodzinnego - ona i jej siostry były raczej zdane same na siebie i tylko dzięki nim była dziś tą osobą, którą była. To one pomogły stanąć jej na nogi po rozstaniu, one pomogły znaleźć mieszkanie, kiedy chciała sprzedać dom, one pomagały przy Keylenie, kiedy ryczała z krzyczącym w ramionach dzieckiem, że już nie da rady. Ale je miała. Na rodziców nie mogły absolutnie liczyć, toteż zdawała sobie sprawę, że posiadania kogoś, na kim można polegać, tak jak ona mogła polegać na swoich siostrach, mogło być dla Siriusa istotne. Kiedyś sobie obiecała, że jeśli kiedykolwiek będzie mieć dzieci, to będą szczęśliwe i będą wiedziały, że są kochane, a w ich domu będzie ciepło. Jeśli jeszcze jedna osoba czuła się tutaj dobrze, to chyba mogła sobie przybić piątkę?
- Żebyś się nie zdziwił. Kiedy ty coś dla nas ugotujesz? – uniosła brew w górę, bo halo, chyba jeszcze nigdy tego nie zrobił, prawda? – Jak tylko pomalujemy ci ściany? – zaśmiała się, bo nie widziała siebie w tej roli w ogóle i wiedziała, że to tylko żarty, ale może by im tak odstąpił jakąś jedną ścianę, jak już będzie się urządzał.
- Jestem z ciebie cholernie dumna, wiesz? – nie mówiła tego często, bo miała wrażenie, że brzmi wtedy strasznie staro, a zupełnie się tak nie czuła. Raz na czas jednak mogła, prawda? Szczególnie, kiedy wydawało się, że wszystko w końcu się prostuje. No i nie pomijajmy tego, że też w awaryjnych sytuacjach, chociażby z KeyKeyem też mogła na Siriusa liczyć.
- Wiem, że nigdy nie chcesz, ale jeśli będziesz potrzebował jakiegoś zastrzyku gotó… – no mogła mu pożyczyć, tak? Nie zdążyła jednak dokończyć zdania, bo do kuchni wpadł jej syn. Kurcze, przecież Keylen był trochę pedantem po niej – denerwował się jak miał błoto na bucie, albo prosił o natychmiastowe wytarcie dłoni z serka, kiedy ubrudził się kanapką, a to.. serio? Ręce opadły jej wzdłuż ciała i… czemu? – Coo… kiedy zdążyłeś… dlaczego? Dlaczego? – nie mogła znaleźć słów, a te pytania, wychodziło na to, że były jedynie retoryczne. NIE CHCĘ MIEĆ TEGO WE WŁOSAAAAACH – wydarł się jak nigdy, a ona wiedziała, że mogło być jedynie gorzej. – Już, już, zaraz umyjemy, nic się nie stało… a może zostanie tak na zawsze? Nie dotykaj mnie, bierz łapska Key – ostrzegła, kiedy podnosiła go na ręce i stawiała na krześle. Może wytrzyma jeszcze chwilę? – Chcemy wiedzieć, gdzie otworzyłeś tą farbkę? – aż się bała i naprawdę nie wiedziała, czy chce to wszystko zobaczyć. Spojrzała jeszcze na bruneta, nim na kilka minut zniknie z Keylenem w łazience. – No… twoje prace. Rzeźby. Rzeźby, tak? – czasami już nie była pewna. – Nie myślałeś o tym?
  Temat: Plac zabaw
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 634

PostForum: Delridge   Wysłany: 2021-11-09, 21:37   Temat: Plac zabaw
Mama?
Zerknęła na syna, układając dłoń na jego bujnych włosach. – Wszystko jest okej, Keylen – denerwujący się facet przy jego mamie, dość napięte miny i podniesione głosy zdecydowanie nie były tym, czego doświadczał na co dzień. Podała mu dłoń i ścisnęła jego palce, kiedy włączył swoją łapkę w jej.
- Na pewno tutaj jest. Znajdziemy go, spokojnie – przeniosła wzrok na panikującego mężczyznę, choć były to ostatnie słowa, które chciałaby usłyszeć, gdyby była w podobnej sytuacji. Butler była pierwszorzędną panikarą i za nic w świecie nie potrafiła ukryć tego, co czuje. Emocje zazwyczaj brały górę, co wyrażała zarówno w słowach, mimice jak i ruchach ciała. Narobiłaby najpewniej tutaj takiego szumu, że mówiłoby o tym pół, cholernego, South Park. Właściwie czuła podenerwowanie już teraz, więc co musiał czuć ten gość? – Pewnie się jedynie gdzieś schował i śmieje teraz do rozpuk… – nie skończyła mówić, bo sześciolatek nagle się odezwał. Kiwnęła w jego kierunku głową, posyłając mu lekki, uspokajający uśmiech. Ile czasu już minęło? Pięć minut? Dziesięć minut? Czy czas miał znaczenie? Boże, jej głowa podsuwała jej już różne scenariusze. Koniec z filmami dramatycznymi, Kaylee. Na pewno poszedł za kotkiem i bawi się za rogiem. – Na pewno dopiero teraz sobie przypomniałeś – dzieciakowi posłała uśmiech, a wujkowi, jak się właśnie dowiedziała, rzuciła ostrzegawcze spojrzenie. – No jeszcze ci brakuje przestraszonego dzieciaka do kompletu – odezwała się niemrawo, ale nie chciała być niemiła, niech tego tak nie odbiera. Bliźniak pewnie i tak czuł się niepewnie w obecnej sytuacji, więc może można zostawić reprymendy i wypominki na późniejsze kazanie? – Daj spokój, pomożemy wam, prawda, Key? Nie traćmy czasu, siwieć będziesz później – kiwnęła głową i ruszyli za nim. Nie było mowy by zostawiła KeyKeya samego, bo co, jak też będzie chciał zobaczyć jakiegoś cholernego kotka? Przecież tyle się słyszy o porywaczach, którzy namawiają dzieci na oglądanie szczeniaka… Nah. Na pewno nie. – Wy tamta część, my ta? Noel, tak? – wolała się upewnić, bo nie skupiła się za bardzo na imieniu.
  Temat: Podróż w nieznane, dosłownie i w przenośni
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 23
Wyświetleń: 382

PostForum: podróże   Wysłany: 2021-11-08, 14:25   Temat: Podróż w nieznane, dosłownie i w przenośni
Najwyraźniej nie było problemem, że miała na sobie jego koszulkę – ona czuła się w niej fantastycznie, a wychodzi na to, że i jemu w samym ręczniku było wygodnie. Przyglądała się jego plecom przez chwilę, krojąc kolejne składniki, bo oh gaaasz, mogłaby się nie odrywać od tego ciała ani na moment. Miała ochotę wziąć aparat, uwiecznić ten, mogłoby się wydawać, zwykły moment, ale właściwie to nie chciała na to tracić teraz czasu. Nie miała pojęcia też co mówi i jakie kanapki ma na myśli, ale próbowała sobie poradzić z tym, co mieli, co ostatecznie wyszło całkiem okej zarówno wizualnie, jak i smakowo (tutaj jedynie mogła mieć nadzieję). Podeszła w końcu, uśmiechając się na jego słowa i podała księciu talerzyk, a sama usiadła przy nim odkładając lampkę wina na bok. – Tylko kilka. Może niektóre ci się spodobają – tak naprawdę wymyśliła tę randkę dopiero przed chwilą, ale naprawdę chciała zrobić wszystko by mu się podobało; by był szczęśliwy, by uśmiech nie schodził mu z twarzy i by wiedział, że komuś zależy. Żeby nie myślał, że zawsze ucieka, i że nie potrafi panować nad emocjami, jak ostatnio u niego. – Jeszcze…nie jedna taka randka przed nami? Ugryzła się jednak w język, bo właściwie nie była tego pewna. Będzie jeszcze taka? Wzruszyła więc ramionami, urywając nieładnie temat i zerkając na śpiącą przy kominku Kawę.

Z tego jak cholernie jest zmęczona zdała sobie sprawę dopiero wtedy, kiedy wtuliła się w niego, gdy ułożyli się do snu. Nie zajęło jej długo, by zasnąć; po jakimś czasie spała z policzkiem przylegającym do jego nagich pleców, z ręką przerzuconą przez jego ciało. Boże, robiło się zimno, jak on był w stanie spać bez koszulki? Ze snu wyrwał ją lekki zryw ciała Skylera. Nerwowo pokręcił głową, a z jego ust wydobyły się mało zrozumiałe słowa. – SkySky? – przetarła oczy, uchylając później jedno z nich, bo co to, pobudka? Zerknęła zmrużonymi oczami na telefon, ale nie było mowy – może i był już ranek, ale zasnęli cholernie późno. Chciała wschód? Chyba żartowała. Przymknęła oczy i przejechała zimną dłonią przez jego ciepłe plecy. – Hej, Skyler – dopiero kiedy zaczął używać mocniejszych słów i szarpać ciałem agresywniej, podniosła się na łokciu, bo mimo, że był to widok iście komiczny, to nie chciała, by się męczył. – Skyler, obudź się, to tylko sen – strasznie chyba realny. Uniosła się w końcu wyżej, by nachylić się nad nim. Nie była pewna, jak budzi się dorosłego człowieka, któremu śnią się koszmary. Powinna go uszczypnąć? Chciała złapać jego twarz w swoje dłonie, bo widziała, jak zaczynają drgać mu wargi i chyba właśnie to było najgorszym, co mogła zrobić, bowiem najpewniej uznał to za atak i biedny, jedynie się obronił. Mocne szarpnięcie jego ciała, zbyt szybkie odchylenie ręki i łokcia, który idealnie wpasował się w jej lewe oko. JacieżkurwapjerdoleAŁA. – Aaaaaaa uuuuuuaaaa, SKYLER! – krzyknęła, kiedy okropny prąd bólu rozlał się po jej czaszce. Uniosła dłoń do oka, z którego automatycznie popłynęły łzy. Oko? Policzek? Brew? Nie była pewna, bo ból promieniował na całą czaszkę. – OBUDŹ – walnęła go pięścią w ramię. – SIĘ – a nawet i jeszcze raz. – DUPKU – warknęła raz jeszcze, tym razem już kolanem kopiąc go w udo. Absolutnie nie było to konieczne - budził się pewnie razem z ostatnim zrywem ciała i jej krzykiem, ale nie mogła sobie odmówić tych uderzeń, jak dla niej silnych, jak dla niego pewnie mało odczuwalnych.
  Temat: Plac zabaw
Kaylee Butler

Odpowiedzi: 12
Wyświetleń: 634

PostForum: Delridge   Wysłany: 2021-11-07, 13:09   Temat: Plac zabaw
    #38


Ten tydzień minął tak szybko, że traciła rachubę w dniach tygodnia. Może dlatego, że ostatni weekend spędziła bez syna? Miała wrażenie, że gdy odstawiała Keylena do przyjaciółki, a zaś gdy ponownie pojawiła się pod jej drzwiami, by go odebrać, minęło zaledwie kilka chwil. Nie robiła tego często – mogłaby właściwie na palcach jednej ręki policzyć, ile razy w ciągu jego cztero i pół letniego życia spędzili weekendy osobno. Była przyzwyczajona, że jest obok, że znika jej z oczu jedynie na czas przedszkola albo plejdejta u ulubionego kolegi. Z drugiej strony, może to dobrze? Może to czas na miarowe odcinanie pępowiny? Byli zawsze sami – nie licząc ciotek odwiedzających ich raz na czas. Nie było taty, nie było dziadków, którzy go rozpieszczali. Radziła sobie sama, więc może dlatego teraz chwilami było jej tak ciężko patrzeć jak dorasta? Yghghgh. Kolejny weekend postanowiła spędzić tylko i wyłącznie z nim, oczywiście jak już się wyspała. Nie mógł jednak na to narzekać, bo nie często pozwalała mu o chorej godzinie z rana włączyć telewizor w salonie. Jak to możliwe, że ten dzieciak nie pamięta by zawiązać buty, ale dokładnie pamięta jak obsługiwać pilot? Zrobili wspólnie syf gofry i przeklinając się w duchu, pozwoliła mu nałożyć tyle Nutelli ile chciał. Pojechali zaś na plażę, bo oboje to miejsce uwielbiali, a wracając do domu zahaczyli o plac zabaw. Nie często mijali ten konkretny po drodze, ale było w nim coś, co nie pozwalało KeyKeyowi przejść obok niego obojętne. No co jej szkodziło? Dała mu kilka minut i nawet się nie obejrzała, a wystrzelił z samolotem w dłoni przed siebie. Właściwie nie zwracała za bardzo uwagi dookoła – raz na czas rzuciła okiem na syna, który zawzięcie tłumaczył coś innemu dzieciakowi w podobnym wieku, a w między czasie udało jej się odpisać na jednego maila. Dopiero, kiedy usłyszała podniesiony głos, zerknęła w bok na mężczyznę, który stał całkiem blisko. Automatycznie jej wzrok powędrował ku Keylenowi, ale widząc, że sam się do niej zbliżył, wróciła spojrzeniem do zdenerwowanego faceta. Pewnie w normalnej sytuacji rzuciłaby głupim żartem, bo na pewno było ich dwóch? Ale przecież widziała, w którymś momencie nawet stali przy młodym Butlerze.
Przepraszam, nie zwracałam za bardzo uwagi… – urwała w pół, widząc, że ten coraz bardziej panikuje. – Sprawdzałeś wszędzie? Czasami lubią się chować w najbardziej oczywistych miejscach - udawała, okej? Dostałaby szału, gdyby choć przez sekundę nie mogła zlokalizować swojego syna. Dzisiejsze czasy były okropne, a i dzielnica w której obecnie przebywali nie była zbyt chwalona, prawda? Zerknęła na dzieciaka przy jego nodze. – Gdzie lubi bawić się twój brat? Gdzie go widziałeś? – kto mógłby wiedzieć to lepiej?
 
Strona 1 z 44
Skocz do:  

you're my person
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 387 punktów
Miejscowy skazaniec, temat plotek i spekulacji. Przesiedział pięć lat za morderstwo i mimo, że na koniec go uniewinniono, to zdania na temat tego, co prawdziwe, nadal są podzielone. Obecnie jest właścicielem domu pogrzebowego o nazwie Serenity. Ceni dobre kino, dalekie podróże i kuchnie śródziemnomorską. Wbrew pozorom ma całkiem niezłe powodzenie u kobiet, więc jeśli jeszcze jest wolny, to szybko może się to zmienić
Postać z największą liczbą punktów fabularnych, październik - 230 punktów
Mężczyzna o wielu talentach. Ambitny, wysportowany człowiek sukcesu, w dodatku całkiem niezły kucharz. Trenuje sztuki walki, gra na pianinie i interesuje się autami. Nie toleruje kłamstwa, a sam jest opiekuńczy, lojalny i szarmancki. Prawdziwy z niego skryty romantyk. Na koniec warto dodać, że jest kawalerem, więc warto łapać, póki jest do wzięcia!